Nowy numer 44/2020 Archiwum

Boski styl

Kogo widzisz, gdy patrzysz w lustro? Tak serio…

Świetnie zapowiadającą się studentkę czy dziewczynę, która non stop coś zawala i do niczego się nie nadaje? A do tego te worki pod oczami... Szału nie ma. Widzisz inteligentnego chłopaka czy bezwartościowego chłystka, który nie ma szans na miejsce w klubie mistrzów ciętej riposty?

– Musisz wiedzieć, kim jesteś, żeby właściwie reprezentować Boga – przekonywał 11 kwietnia w Warszawie Todd White, chrześcijanin z Kościoła ewangelicznego. W spotkaniu z nim uczestniczyło ponad 2500 osób, w tym również katolicy z różnych wspólnot.

– Gdy kupujesz coś, cena, jaką płacisz, zazwyczaj jest uzależniona od wartości produktu. Niebo oddało wszystko, żeby Ciebie odzyskać. Zostałeś odkupiony drogocenną krwią Jezusa. Twoją wartość określa krzyż, a nie to, czy ludzie sobie ciebie cenią, czy też nie – mówił Todd.

Todd był przez 22 lata narkomanem i zdeklarowanym ateistą. „Najgorszym z najgorszych”. Zanim poznał Boga, myśli samobójcze, depresja i gniew były jego nieustannym towarzyszem. Nienawidził swojego życia. „Skoro nie chcesz go, to może je komuś oddasz?” – usłyszał od pastora, którego spotkał 10 lat temu na swoim największym życiowym zakręcie. Co miał do stracenia? Krótka modlitwa zmieniła wszystko. Dziś podróżuje i inspiruje ludzi do wchodzenia w relację z Jezusem i dzielenia się Nim wszędzie: na siłowni, w pracy, na stacji benzynowej.

– Od 10 lat żyję z Bogiem, wolny od poczucia winy i wstydu. Potępienie, wstyd i poczucie winy należą do diabła. To on jest winny i potępiony na wieczność i pragnie, żebyś myślał jego kategoriami. Ale ty nie masz przyzwolenia od Boga, żeby tak myśleć – mówił Todd. – Gdy patrzę w lustro, nie mówię już: „Nie podoba mi się to, co widzę”. Ja kocham to, co widzę w lustrze. To jest efekt tego poczucia pewności, że Bóg mnie kocha. Ludzie mówią: jesteś szaleńcem, straciłeś rozum. Mówię im: nie, to nieprawda. Może po prostu nie mieszczę się w ramach Twojego umysłu? Wierzę w to, co Bóg mówi o mnie. Otwieram Biblię i czytam ją.

Usłyszałam kiedyś od znajomego księdza, że gdy przychodzą do niego ludzie unurzani w najbardziej paskudnych grzechach, on pyta ich, czy wiedzą, jaką mają niewiarygodną wartość i czy zdają sobie sprawę, jak wspaniały jest ich Tata. Odkrycie tego, że są dziećmi Boga, zmienia wszystko.

– Musimy być przekonani o naszej godności i wartości, jaką dała nam łaska chrztu – dodał mój rozmówca. – Jeśli myślisz o sobie, że jesteś beznadziejnym grzesznikiem, to będziesz popełniać kolejne grzechy, bo to i tak nic nie zmieni (…). Gdy masz świadomość, jaka jest twoja nowa tożsamość, wartość i godność umiłowanego syna i córki Króla Wszechświata, to zrobisz wszystko, żeby uniknąć najmniejszego grzechu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama