Nowy numer 42/2019 Archiwum

Śmierć nas połączy

Czytam komentarze po śmierci Roberta Leszczyńskiego - faceta totalnie nie z mojej bajki - i zadaję sobie pytanie: czy mamy świadomość, że śmierć w pewnym sensie połączy nas nie tylko z tymi, którzy myśleli tak jak my.

Wiadomość o śmierci dziennikarza, który deklarował się jako ateista, a politycznie angażował po stronie antyklerykalnej partii Palikota, przyszła nagle i dla wszystkich była totalnym zaskoczeniem. Miał dopiero 48 lat i nikt nawet nie wiedział o jego chorobie. Informacja w ekspresowym tempie rozeszła się po internecie, lawinowo też pojawiały się komentarze do niej.

Właśnie te komentarze sporo o nas mówią. Były wśród nich takie, jak te wyrażone przez Tomasza Terlikowskiego, Szymona Hołownię czy Filipa Memchesa, którzy choć mocno zaznaczali, że światopoglądowo Leszczyński był na przeciwnym biegunie, wspomnieli go jako człowieka, który starał się szczerze szukać i był zwyczajnie dobry względem innych, nawet jeśli totalnie się z nimi nie zgadzał. Wyrazili przy tym nadzieję, że zmarły doświadczy miłosierdzia Pana Jezusa.

Ale nie brakowało też komentatorów, którzy szczerze ucieszyli się ze śmierci "lewaka". Bo jednego mniej, bo nie nasz, bo antyklerykał, ateista i pro homo. A do tego rzecznik Owsiakowego Przystanku Woodstock.

Dziś mamy Wielki Czwartek, zaczynamy Triduum, wkrótce będziemy przeżywać śmierć i zmartwychwstanie Pana Jezusa. I może to jest łaska, żeby w takim kontekście się nad tym zastanowić? Rzecz w tym, że stając w obliczu śmierci, wszyscy jesteśmy tacy sami: czy z lewicy, czy z prawicy, czy wierzący, czy ateiści, świeccy czy księża. I czy się nam to podoba, czy nie, śmierć w pewnym sensie nas połączy. Leszczyńskiego z Janem Pawłem II, Terlikowskiego z Palikotem, Michnika i Lisa z Karnowskimi, Macierewicza z Niesiołowskim, mnie, Ciebie, bez wyjątku. Staniemy wobec niej zupełnie bezradni i jedyne, co nam pozostanie (naprawdę JEDYNE), to fakt, że po drugiej stronie czeka miłosierny i  sprawiedliwy Bóg. Dobrze przy tym pamiętać, że wyrazem Jego sprawiedliwości jest śmierć Jezusa na krzyżu. Tam zapłacił za WSZYSTKIE grzechy WSZYSTKICH z nas. Jeśli się nam wydaje, że za nasze bardziej niż za te popełniane przez "lewaków", to wpadamy w herezję.

"Jeśli chodzi o ofiarę Jezusa na krzyżu, to powiodło się absolutnie wszystko" - mówił ks. Grzegorz Strzelczyk w wywiadzie opublikowanym w przedostatnim numerze GN.

Praktycznie oznacza to, że teraz wszystko zależy od naszej decyzji. I - chociaż nie możemy usprawiedliwiać zła - nie mamy prawa decydować za Boga, kto będzie zbawiony. Bo nie wiemy, jak bardzo zmienia się patrzenie człowieka w chwili stanięcia z Bogiem twarzą w twarz. I nie wiemy, jaką wtedy decyzję podejmie, niezależnie od tego, jakie błędy popełnił wcześniej. 

Jest jeszcze drugi wątek - miłosierdzie Boże. Głupio byłoby oczekiwać go względem siebie, kiedy odmawiamy Bogu prawa do bycia miłosiernym względem innych. Nie, nie chodzi o pochwałę grzechu czy nawet udawanie, że wszystko było OK. Nie było. Tylko pozwólmy Bogu być Bogiem. I starajmy się chociaż trochę być do Niego podobni. Większy pożytek będzie z dziesiątki Różańca za tego, który odszedł, niż z wyżywania się z satysfakcją  na jego błędach. Póki żyjemy, polemizujmy. Zmarły nie zrobi nam już nic złego. My możemy zrobić wiele dobrego dla niego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wojciech Teister

Redaktor serwisu internetowego gosc.pl

Dziennikarz, teolog. Uwielbia góry w każdej postaci, szczególnie zaś Tatry w zimowej szacie. Interesuje się historią, teologią, literaturą fantastyczną i średniowieczną oraz muzyką filmową. W wolnych chwilach tropi ślady Bilba Bagginsa w Beskidach i Tatrach. Jego obszar specjalizacji to teologia, historia, tematyka górska.

Kontakt:
wojciech.teister@gosc.pl
Więcej artykułów Wojciecha Teistera

Zobacz także

  • Czarna Ławka
    04.04.2015 14:48
    @czytelnik_wierny
    Wypominanie red. Teisterowi niespełnionych obietnic z materiału http://gosc.pl/doc/1586441.Jak-pomoc-homokatolikom jest nawet jakoś słuszne i zgodne z prawdą, ale na pewno nie jest mądre. Redaktor wykazał tu obiektywizm i rozsądek pisząc, np. że homoseksualiści mają „braci i siostry”. Wykracza to wyraźnie poza Gościowy mainstream. Powinno być więc raczej chwalone i stawiane za przykład. Wydaje się, że za swoją wrażliwość sumienia redaktor dostał jakąś burę, bo nie tylko nie kontynuuje tematu, ale „popisuje” się raz po raz żenująco grubiańskim populizmem godnym Jerzego Urbana albo Franciszka Kucharczaka. Jest jednak jeszcze młody i trzeba wzmacniać w nim potencjalne możliwości uczciwego dziennikarstwa, a nie zostawiać samotnego w obliczu gorszącego otoczenia.
    doceń 0
  • Czarna Ławka
    04.04.2015 15:30
    @czytelnik_wierny
    Wypominanie red. Teisterowi niespełnionych obietnic z materiału http://gosc.pl/doc/1586441.Jak-pomoc-homokatolikom jest nawet jakoś słuszne i zgodne z prawdą, ale na pewno nie jest mądre. Redaktor wykazał tu obiektywizm i rozsądek pisząc, np. że homoseksualiści mają „braci i siostry”. Wykracza to wyraźnie poza Gościowy mainstream. Powinno być więc raczej chwalone i stawiane za przykład. Wydaje się, że za swoją wrażliwość sumienia redaktor dostał jakąś burę, bo nie tylko nie kontynuuje tematu, ale „popisuje” się raz po raz żenująco grubiańskim populizmem godnym Jerzego Urbana albo Franciszka Kucharczaka. Jest jednak jeszcze młody i trzeba wzmacniać w nim potencjalne możliwości uczciwego dziennikarstwa, a nie zostawiać samotnego w obliczu gorszącego otoczenia.
  • Maciej
    05.04.2015 17:31
    Śmierć nas nie połączy. Autor wypisuje herezje, które nie mają nic wspólnego z chrześcijaństwem. Przykro czytać takie rzeczy na stronie mieniącej się katolicką. Czy nikt tego nie sprawdza przed opublikowaniem?

    Wszyscy jesteśmy grzesznikami. "Zapłatą za grzech jest śmierć", jak mówi Pismo. Jedynym sposobem zbawienia jest przyjęcie ofiary Chrystusa, co wymaga nawrócenia: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie."

    "Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie."

    A więc śmierć nas nie połączy z Leszczyńskim - przeciwnie, po śmierci zostaniemy rozdzieleni (a przynajmniej ja mam taką uzasadnioną nadzieję, że nie trafię tam, gdzie zapewne trafił Leszczyński). Szatan, piekło i śmierć wieczna istnieją - taka jest nauka Kościoła. Kto temu zaprzecza, popada w jakąś lewacką herezję, wyobrażenie Nieba na obraz o podobieństwa lewackiego, utopijnego, tolerancyjnego społeczeństwa "multi-kulti". Tymczasem Bóg jest miłosierny, ale nie jest tolerancyjny. Kocha wszystkich, ale stawia jeden, prosty warunek, by się z nim spotkać - trzeba przyjąć ofiarę Chrystusa. To oczywista oczywistość, którą można usłyszeć w Kościele na każdej Mszy. Autor, jeśli jest chrześcijaninem, powinien to wiedzieć...
  • Maciej
    10.04.2015 10:55
    Nie ma podstaw przypuszczenie, że Leszczyński nawrócił się przed śmiercią. Nic o tym nie wiadomo. Sama śmierć miała charakter niespodziewany (być może w związku z uzależnieniem od narkotyków i alkoholu), a więc zmarły prawdopodobnie nie miał czasu na refleksję w ostatnich chwilach życia.

    Z tych powodów pogrzeb Leszczyńskiego będzie miał charakter świecki. Zamiast księdza będzie "mistrz ceremonii".

    Obowiązek dowodu ciąży na tym, kto wysuwa jakieś twierdzenie. Autor twierdzi, że "śmieć nas połączy [z Leszczyńskim]. Ja twierdzę, że w/w zdanie jest bezpodstawne. W świetle tego, co uczy Ewangelia, trafimy zupełnie gdzie indziej, niż Leszczyński.

    Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że Leszczyński nie tylko był ateistą, lecz dokonał publicznej apostazji, był działaczem Ruchu Palikota - a więc swoją postawą wywierał negatywny wpływ na wielu młodych ludzi. Takie osoby Chrystus nazywa w Ewangelii "gorszycielami":

    "Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie."
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji