Nowy numer 29/2021 Archiwum

Trzeba iść do Galilei

O wielkiej nadziei, głodzie nieba oraz życiowym pustym grobie, który prowokuje dobre działania, z ks. prof. Dariuszem Kowalczykiem rozmawia Agata Puścikowska.

Kobiety zobaczyły pusty grób. Współczesne puste groby to...

Tamten pusty grób wprawił w ruch zarówno kobiety, jak i apostołów. Wszyscy niejako odbili się od niego i zaczęli szukać Jezusa. Nie pozostali w żałobie, lecz rozpoczęło się ich działanie. Kobiety idą do grobu. Najpierw anioł im objaśnia, że Jezusa nie ma, bo zmartwychwstał. Potem spotykają Jezusa, który odsyła je do Galilei. I my wszyscy musimy podobnie: odbić się od pustego grobu i zmierzać do swojej Galilei. Przy czym każdy musi się przekonać, co jest jego własnym, pustym grobem. Myślę, że często są to nasze lęki. Strach to oczywiście zdrowa reakcja na pewne sytuacje życiowe. Nie wolno jednak dopuścić do chorego lęku przed życiem. Do lęku, który wlecze się za nami i paraliżuje. Taki strach należy pozostawić jak pusty grób i pozwolić się poprowadzić do Galilei. Trzeba iść do Galilei!

Pusty grób ojca Kowalczyka?

Takim doświadczeniem było dla mnie... powołanie. Rozpocząłem wymarzone studia biologiczne. Wszystko się układało. A mnie opanował lęk. To był dar od Pana Boga. Doznałem doświadczenia pustego grobu. Otrzymałem bodziec, by rozejrzeć się za Galileą. Wtedy nawet nie znałem jezuitów, a po kilku miesiącach, dzięki Bożym wskazówkom, przekroczyłem furtę zakonną. Miałem naturalnie jeszcze obawy, czy dobrze postąpiłem. Jednak wszystko wskazywało na to, że odnajduję swoją Galileę. Rzeczywiście, znalazłem.

Nastąpiły wielkie zmiany.

Oczywiście, pozostawienie pustego grobu i skierowanie się do naszej Galilei skutkuje wielkimi zmianami. Wręcz trudnościami. Potem nawet pojawia się krzyż. Spotkanie Zmartwychwstałego to wymagająca przygoda. Jednocześnie wiadomo, że za krzyżem jest nowe życie. Ostatnie słowo do krzyża nie należy. Nie można jednak spotkać Jezusa i nadal wieść wygodne, bezstresowe życie. I może właśnie dlatego część z nas broni się przed całkowitym nawróceniem. Może dlatego zostawiamy sobie furtkę powrotu: by nie utracić naszych ziemskich zabezpieczeń i wygody. Po ludzku czepiamy się doczesności, mimo że znamy zapewnienia św. Pawła: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy Bóg przygotował tym, którzy Go miłują”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama