Ubóstwo – odmieniane przez wszystkie przypadki. Ono zawsze padało na początku, ilekroć pytaliśmy Filipińczyków o najważniejsze problemy w ich kraju. W samej Manili często uderza na zasadzie kontrastu. Przechodzimy obok schludnego, ładnego banku. Kawałek dalej stoi okazały biurowiec. Za sąsiedztwo mają one zwykły barak, kryty falowaną blachą. Kobieta pichci coś w nim na malutkiej kuchence. Słychać głosy dzieci. Zapachy i odgłosy zwykłego rodzinnego życia. Za chwilę ulicą przejeżdża elegancki samochód. Kolejny stoi na poboczu. Wyskakuje zza niego kilkoro dzieci ulicy. Brudne, obdarte, ale uśmiechnięte. „Cześć, jak masz na imię” – zagadują. Nie wiemy, czy czegoś chcą, może są głodne, może trzeba im dać jakieś pieniądze… Czy tak po prostu są miłe. Duże pieniądze mają tu nieliczni. Większość żyje w nędzy. 90 proc. ziem uprawnych na Filipinach skupiło w swych rękach zaledwie 100 bardzo zamożnych rodzin.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








