Nowy numer 43/2020 Archiwum

Niebezpieczny pomysł min. Fuszary

Zajęcia z wychowania do życia w rodzinie powinny być dla uczniów obowiązkowe - uważa pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Małgorzata Fuszara. Teraz zajęcia nie mają charakteru obligatoryjnego, o udziale w nich decydują rodzice dzieci.

W tej sprawie pełnomocniczka zwróciła się do minister edukacji Joanny Kluzik-Rostkowskiej.

Fuszara zwraca uwagę, że obowiązek udziału w zajęciach wynika z zapisu ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach przerywania ciąży. Zapis ten mówi, że do programów nauczania szkolnego wprowadza się wiedzę m.in. o życiu seksualnym człowieka, o wartości rodziny i środkach świadomej prokreacji. Sposób nauczania i zakres treści - zgodnie z ustawą - jest określany przez ministra edukacji w rozporządzeniu.

Według pełnomocniczki upoważnienie do tych działań zawarte w ustawie o planowaniu rodziny nie zawiera wszystkich elementów gwarantujących konstytucyjność przepisu. Zgodnie z art. 92 konstytucji każde upoważnienie do wydania rozporządzenia musi zawierać trzy elementy: wskazywać organ, który je wydaje, kwestie do uregulowania oraz wytyczne dot. treści rozporządzenia czyli wyjaśnienie, jak to zrobić. W przypadku ustawy o planowaniu rodziny brakuje - według Fuszary - szczegółowych wytycznych; rozporządzenie jest zbyt ogólne.

Zdaniem pełnomocniczki udział uczniów w zajęciach do życia w rodzinie powinien być obowiązkowy, bo ustawa o planowaniu rodziny nie zawiera żadnych przepisów umożliwiających uczniom bądź ich rodzicom dowolność w składaniu oświadczeń woli ws. udziału w zajęciach. Pełnomocniczka wychodzi z założenia, że jeżeli o udziale w zajęciach mieliby decydować rodzice, byłoby to zapisane w ustawie.

W grudniu 2013 r. Kluzik-Rostkowska mówiła, że zanim zostanie podjęta decyzja o lekcjach dotyczących seksualności w szkole, trzeba zrobić badania dotyczące m.in. tego, skąd młodzież czerpie wiedzę na temat seksu. Według niej wchodzącym w dorosłość młodym ludziom trzeba przekazać wiedzę, która pozwoli im uniknąć sytuacji ryzykownych, ale należy też uszanować autonomię rodziny, m.in. jej poglądy religijne. "Gazeta Wyborcza" pisała wówczas, że minister zastanawia się nad wprowadzeniem kilku ścieżek edukacyjnych na ten temat i możliwości wyboru jednej z nich.

Od redakcji:

1. Doświadczenia innych krajów wskazują na następujący sposób postępowania: najpierw przyjmuje się dobry program wychowania do życia w rodzinie (podobny do polskiego) i wprowadza zasadę, że zajęcia te są obowiązkowe. To na ogół nie budzi zastrzeżeń rodziców. Potem jednak utrzymuje się tę obowiązkowość, ale zmienia program w kierunku demoralizującej edukacji seksualnej. Dlatego pomysł min. Fuszary jest niebezpieczny.

2. Jeśli pani minister brakuje prawnego uzasadnienia rozwiązania, wedle którego rodzice mogą decydować, czy ich dziecko będzie brało udział w takich zajęciach, czy nie, proponujemy zajrzeć do art. 48 konstytucji, który mówi, że "rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami."

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama