Nowy numer 44/2020 Archiwum

Szaleństwo gender w szkolnej łazience

"Chłopiec chce brać prysznic obok twojej czternastoletniej córki? Co ty na to?" – takie pytanie zostało zadane na całostronicowej reklamie.

To protest przeciwko wprowadzeniu w szkołach publicznych w Minnesocie przepisów pozwalających, aby uczniowie twierdzący, że indentyfikują się z płcią odmienną niż ich biologiczna, mieli prawo korzystać z łazienek przeznaczonych dla płci deklarowanej a nie biologicznej. Przepis nakłada pewne ograniczenia, jak nakaz dostarczenia przez ucznia płci męskiej zaświadczenia o przyjmowaniu środków tłumiących produkcję testosteronu. Mimo to przepisy budzą spore wątpliwości.

Jedną z nich stanowi fakt większych możliwości fizycznych sportowców-mężczyzn, nawet jeśli przyjmują oni środki mające wspomóc tzw. zmianę płci. Start w zawodach w drużynie kobiecej, może być z tego powodu niebezpieczny dla dziewcząt z przeciwnej drużyny. Emmett Keenan, który jako jedyny głosował przeciwko wprowadzeniu przepisów, stwierdził, że nie sądzi, aby zadbano w pełni o bezpieczeństwo dziewcząt grających w takich mieszanych drużynach.

Zaniepokojeni rodzice oraz Liga Ochrony Dzieci podnoszą też, że wprowadzane przepisy łamią prawo stanu Minnesota, m.in. zapisy o wolności religijnej. Sama zaś ich konstrukcja z jednej strony nakłada na szkoły obowiązek zatajania informacji, którzy uczniowie przechodzą proces tzw. zmiany płci, z drugiej z kolei – poprzez ten sam obowiązek – łamie prawo do wolności religijnej obywateli.

Wygląda na to, że wśród środowisk forsujących wprowadzony właśnie projekt brakuje autentycznej troski o młodych ludzi, którzy podczas okresu dojrzewania doświadczają wątpliwości co do swojej tożsamości płciowej. Wprowadzenie sztucznej, ale niestety bardzo obecnie modnej koncepcji tzw. płci kulturowej (gender) powoduje, że zamiast zająć się wzmocnieniem i utrwaleniem prawidłowego poczucia płci wprowadza się jeszcze większy zamęt domagając się, aby kilkunastolatek podjął częstokroć nieodwracalną, wpływającą na całokształt życia decyzję. Suplementacja hormonalna hormonami przeciwnej płci, konieczność identyfikowania się na forum publicznym jako osoba płci innej niż biologiczna, powoduje utrwalanie problemów z identyfikacją płciową, zamiast prowadzić do wyprowadzenia z problemu.

Powiedzmy to wprost: proces tzw. zmiany płci nie powoduje, że osoba, która go przejdzie stanie się osobą odmiennej płci. Hormony oraz inwazyjne operacje mogą takiego człowieka upodobnić do drugiej płci - mężczyznę do kobiety, a kobietę do mężczyzny. Jednak na poziomie chromosomalnym nadal mamy do czynienia z mężczyzną lub kobietą, tragicznie okaleczonymi, lecz posiadającymi w swoich komórkach nieusuwalne dowody tego, kim naprawdę się urodzili.

Minnesota to nie pierwszy stan w Stanach Zjednoczonych, przyjmujący do prawa perspektywę płci społeczno-kulturowej. W Polsce w związku z próbami wprowadzenia konwencji przemocowej, mamy do czynienia z próbą zalegalizowania podobnego rozumienia płci. Oprócz kwestii takich jak korzystanie przez mężczyzn podających się za kobiety z damskich łazienek czy przebieralni, może to doprowadzić m.in. do legalizacji związków homoseksualnych. Skoro najważniejsza jest płeć kulturowa, kto zabroni, aby dwóch mężczyzn wzięło ślub, jeśli jeden z nich będzie deklarował, że jest kobietą? Przeciwko tym zmianom należy z całą mocą protestować. Dla dobra naszych dzieci i ich zdrowej przyszłości.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama