Nowy numer 44/2020 Archiwum

Sikorski odpiera zarzuty ws. swych podróży

Marszałek Sejmu Radosław Sikorski, odpierając zarzuty ws. swych podróży służbowych podkreśla, że wykorzystał część przysługującego mu limitu. PiS chce m.in. od szefa MSZ dokumentów o wyjazdach Sikorskiego. Prokurator Generalny ma ocenić zasadność odmowy śledztwa ws. rozliczeń b. ministra.

Sikorski - który we wtorek po raz pierwszy zabrał głos w sprawie publikacji tygodnika "Wprost" dot. jego wyjazdów służbowych w czasie, gdy był szefem MSZ - podkreślił, że wykorzystywał jedną trzecią limitu kilometrowego przeznaczonego na podróże krajowe posła. Poinformował, że Prezydium Sejmu zajmuje się kwestią systemu dot. rozliczeń wyjazdów parlamentarzystów i ministrów

Politycy PiS zwrócili się natomiast do Sikorskiego oraz ministrów spraw: wewnętrznych i zagranicznych o pokazanie dokumentów przedstawiających, kiedy i gdzie b. szef polskiej dyplomacji mógł korzystać z prywatnego auta do celów służbowych. PiS chce wiedzieć:, kiedy Sikorski - jako szef polskiej dyplomacji w latach 2017-2014 - zrezygnował z transportu BOR, kiedy wykonywał swe obowiązki ministerialne, a kiedy poselskie - w swoim okręgu wyborczym lub w innym miejscu.

Według PiS, aby to sprawdzić, potrzebne są: księga rejestrów prowadzona przez oficera operacyjnego BOR (gdzie powinno być napisane, kiedy b. szef MSZ zrzekał się ochrony lub nie korzystał z transportu BOR), kalendarze i rejestry aktywności Sikorskiego w MSZ oraz dokumenty z jego biura poselskiego.

To kolejny ruch PiS po tym, jak "Wprost" napisał, że Sikorski jako minister spraw zagranicznych, a także minister zdrowia Bartosz Arłukowicz i wiceminister zdrowia Sławomir Neumann, pobierali z kancelarii Sejmu pieniądze jako zwrot kosztów za używanie prywatnych aut do poselskich wyjazdów.

MSZ nie zamierza komentować sprawy. MSW przyjrzy się pismu PiS, gdy wpłynie ono do resortu - powiedziała rzeczniczka Małgorzata Woźniak.

Sikorski podkreślił, że posłowie pełniący jednocześnie funkcje ministrów starają się zawsze rozdzielać te obowiązki. "Gdybyśmy tego nie robili, to można by nam postawić odwrotne zarzuty - że korzystamy z transportu ministerialnego do politycznych czy poselskich zadań" - zauważył. Podkreślił, że wykorzystywał jedną trzecią limitu kilometrowego przeznaczonego na podróże krajowe posła.

Jak ocenił, limit kilometrowy na podróże krajowe w Sejmie jest niewysoki i łatwo go przekroczyć. Dla porównania powołał się na rozliczenia wicemarszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego (PiS), który według niego w dwa lata tej kadencji rozliczył tyle, co on w siedem lat.

Rzecznik PiS Marcin Mastalerek zauważył z kolei, że w sprawie Sikorskiego nie zabrała głosu premier Ewa Kopacz. Według niego, w ten sposób zachowuje się ona "jak dziecko, które zasłania oczy, żeby nie widzieć problemów". W poniedziałek PiS wezwał premier do usunięcia Sikorskiego z PO.

Minister w Kancelarii Premiera Małgorzata Kidawa-Błońska (PO) powiedziała, że jej koledzy partyjni zostali poproszeni o wyjaśnienia w sprawie korzystania z prywatnego auta do celów służbowych, ale - jak zastrzegła - ta sprawa nie jest nowa, bo kilkanaście miesięcy temu te same wątki podnosiła opozycja. "Sprawę sprawdzała prokuratura i nie wszczęła postępowania. Mówiąc teraz o rozliczaniu środków na biura poselskie zapominamy, po co te środki są przeznaczane - po to, by posłowie mogli w sposób szybki, bezpośredni kontaktować się z wyborcami" - podkreśliła.

Z kolei minister administracji i cyfryzacji Andrzej Halicki powiedział w TVN24, że Sikorski "powinien sięgnąć do kalendarza i rzeczywiście udowodnić (swoje wyjazdy), jeżeli takie oskarżenia i takie insynuacje padają". Przyznał jednocześnie, że nie bulwersuje go wielkość kwot, jakie otrzymał Sikorski, bo - jego zdaniem - tysiąc kilometrów miesięcznie to nie jest wielka odległość.

Podjętą w marcu przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Śródmieście decyzję o odmowie wszczęcia śledztwa ws. rzekomych nieprawidłowości w rozliczaniu delegacji przez marszałka Sikorskiego chce poddać ocenie Prokurator Generalny Andrzej Seremet. Otrzymał już akta tej sprawy i ocenę prokuratury okręgowej, która decyzję o odmowie wszczęcia śledztwa uznała za trafną. Uznano wtedy, że nie było przestępstwa, bo w tym czasie Sikorski - w celu wykonywania obowiązków poselskich - korzystał z prywatnego, a nie służbowego samochodu i należycie to rozliczył. Seremet swoją ocenę ma ujawnić w przyszłym tygodniu; nawet gdyby był za podjęciem tej sprawy i wszczęciem śledztwa, jego opinia nie jest wiążąca dla prokuratora-referenta.

 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama