Nowy numer 24/2021 Archiwum

Bitwa o sumienie

Dlaczego to właśnie prof. Bogdan Chazan stał się celem ataków? Bo z jednej strony jest symbolem postawy pro life, z drugiej – dowodem, że każdy może się nawrócić.

Mimo to nikt o zdrowych zmysłach nie odważyłby się powiedzieć, że osoby przestrzegające tych praw postępowały słusznie. A jednak z lekarzy podpisanych pod deklaracją wiary usiłowano zrobić niebezpiecznych wywrotowców. „A my będziemy wyciągać konsekwencje i jeśli komuś wiara nie pozwala być lekarzem, to nim nie będzie” – groził wiceminister zdrowia Sławomir Neumann. Wśród atakowanych sygnatariuszy deklaracji znalazł się prof. Jan Oleszczuk, wykładowca Uniwersytetu Medycznego w Lublinie i wojewódzki konsultant ds. ginekologii i położnictwa. Na łamach „Gazety Wyborczej” pouczał go prof. Marian Szamatowicz, polski pionier w dziedzinie in vitro. Twierdził on, że prof. Oleszczuk powinien zostać usunięty ze stanowiska. Ostatecznie do odwołania konsultanta nie doszło, ale był to sygnał ostrzegawczy, wysłany w stronę lekarzy publicznie deklarujących swój katolicyzm. Te wydarzenia poprzedziły bezpośrednio uderzenie w profesora Chazana. Do zadania głównego ciosu wykorzystano zaś zmanipulowaną historię rodziny dotkniętej cierpieniem dziecka, które urodziło się z nieodwracalnymi wadami, bo „okrutny” prof. Chazan odmówił aborcji.

Niech nas zobaczą

W medialnym festiwalu oskarżeń prawie nikt nie zwracał uwagi na fakt, że dziecko zostało poczęte metodą in vitro, natomiast to nie klinika in vitro, tylko właśnie profesor Chazan jako jedyny chciał otoczyć rodzinę opieką i zaproponował jej psychologiczne wsparcie. Pozostali lekarze widzieli w małym Jasiu jedynie zespół wad, którego trzeba się pozbyć. Ale to właśnie konkurencja rzucała po urodzeniu Jasia najcięższe oskarżenia: „Gdyby pan profesor przyjechał teraz do mnie do kliniki i zobaczył to życie, które uratował, to chyba miałby trochę inne podejście. To jest dziecko, które nie ma połowy głowy, ma mózg na wierzchu, ma wiszącą gałkę oczną, ma rozszczep całej twarzy, nie ma mózgu w środku. I będzie umierało dzięki panu profesorowi jeszcze przez najbliższy miesiąc albo dwa” – grzmiał w TVN24 prof. Romuald Dębski ze Szpitala Bielańskiego w Warszawie. Warto dodać, że przyniósł on do studia zdjęcia chorego dziecka, których, na szczęście, nie pozwolono mu pokazać na antenie.

Terlikowski zestawia w książce to zdarzenie z eugenicznymi pomysłami III Rzeszy, gdzie eksterminację chorych psychicznie także uzasadniano obrazkami przedstawiającymi ciężko chore osoby. Wśród przyczyn ataków na profesora Chazana publicysta wymienia odradzanie się tendencji eugenicznych, których symptomy dostrzega w wypowiedziach niektórych polityków i publicystów, m.in. Janusza Palikota i Jacka Żakowskiego. Wartością książki jest także to, że Tomasz Terlikowski nie poprzestaje na drobiazgowym przedstawieniu zdarzeń, ale wpisuje sprawę profesora Chazana w szerszy kontekst toczącego się na naszych oczach sporu o sumienie. Biorą w nim udział potężni lobbyści, za którymi stoją m.in. koncerny farmaceutyczne i biznes in vitro.

Ale w swej istocie spór dotyczy samego chrześcijaństwa: „(...) walka z chrześcijaństwem i z moralnością jest obecnie najważniejszą walką współczesności. Dlatego to właśnie stosunek do życia, do jego obrony, a także do wartości chrześcijańskich powinien być najważniejszym elementem ocennym polityka” – przekonuje Terlikowski. I nawołuje do dawania świadectwa: „Druga strona musi zobaczyć, że nagonka na lekarzy nie wystraszyła katolików, że nauczyciele, inżynierowie, prawnicy, policjanci, dziennikarze nie obawiają się ujawnienia”.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama