Nowy numer 50/2019 Archiwum

Tablet w szkole

Na samą myśl o tym, że można uczyć się z tabletem albo telefonem komórkowym, większość dorosłych łapie się za głowę. Niesłusznie!

Kilka dni temu jeden z moich facebookowych znajomych zamieścił wpis, w którym z satysfakcją dzieli się wiadomością, że w szkole jego córki zakazano uczniom noszenia telefonów komórkowych. A może lepiej zamiast zakazywać, nowe technologie wykorzystać?

Bariera w głowie

Od wielu już lat wiadomo, że nie każdy sposób przekazywania informacji jest równie skuteczny. Można nawet zrobić ranking, w którym... informacje przekazywane drukiem zajmują ostatnią pozycję. No chyba, że wiążą się z emocjami. Stąd pamiętamy te fragmenty tekstu, które są śmieszne, straszne albo które nas wzruszyły, ale nigdy nie pamiętamy tych, które są dla nas obojętne. Czy prawa dynamiki Newtona mogą kogokolwiek porwać? Tak, jeżeli nauczyciel fizyki zrobi eksperyment.

Czy prawa dziedziczenia Mendla mogą wzruszyć? Może nie, ale mogą wywołać emocje, gdy to uczniowie zasadzą w szkole kolorowy groszek i sami spróbują go krzyżować. Fakt, to dość skomplikowane, więc może użyć do tego nowoczesnej technologii? To jest kwestia przełamania bariery w głowie. Bariery, którą w mniejszym lub większym stopniu ma każdy, kto nie urodził się w erze tabletów i smartfonów. Dla tych, którzy internet traktują jak tlen, powyższe rozważania są totalnie abstrakcyjne. To tak jak gdyby bakteria tlenowa słuchała dwóch beztlenowych. Nie porozumieją się, bo dla jednych tlen znaczy życie, a dla drugich śmierć. Analogia nie jest doskonała. Mam nadzieję, że nie ma dorosłych, którzy całkowicie zabraniają dzieciom dostępu do nowych technologii (to tak jakby bronić dziecku dostępu do ołówka, żeby broń Boże nie nauczyło się pisać), ale – tak z ręką na sercu – czy nie uważamy tych technologii za potencjalnie groźne czy w sporej części bezużyteczne? Tak, postęp rodzi nowe zagrożenia. Spróbujmy sobie wyobrazić, jakie zagrożenia przyniósł druk! Jakie zagrożenia przyniosła powszechna edukacja! Nie twierdzę, że każdą wiedzę wykorzystuje się dla rozwoju i dobra wspólnego. Twierdzę, że nieporównywalnie więcej jest tych, którzy to, czego się nauczyli, to, co przeczytali, wykorzystują dobrze, niż tych, którzy wykorzystują źle.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Studentka
    07.01.2015 21:19
    Na ćwiczeniach z fizjologii korzystamy z programu komputerowego imitującego różne doświadczenia. Kompletnie nie trafiony pomysł. Komputer pokazuje nam co "klikać" żeby eksperyment się udał, nawet wyniki notuje sam. Takie zadania zupełnie nie pomagają nam w rozumieniu omawianych procesów. Tęsknimy za prawdziwymi, "żywymi" eksperymentami, z których rzeczywiście coś się wynosiło i dużo zapamiętywało. Oby tak nie stało się w szkołach.
    doceń 0
  • ---
    07.01.2015 21:30
    Tak, takie to straszne. Ruszcie tymi swoimi orzeszkami w głowach, bo myślicie tak bardzo prymitywnie... Tablet, komputer, telefon są normalnymi narzędziami pracy i to widać tam, gdzie się takich narzędzi pracy używa. W zachodnich szkołach, ale także przy pracy biurowej lub u informatyków. Odsetek uzależnień jest tam w okolicy zera...
    Dlaczego? Bo tam komputery wykorzystuje się do pracy. Tak samo uczniowie. Jak mają się nie uzależniać, skoro komputer służy praktycznie tylko do zabawy? Gdyby zaczęli normalnie na nich pracować, to psychika zaczęłaby się uczyć pracy z komputerem.
    doceń 0
  • mama 3-ki
    08.01.2015 09:28
    Moja córka chodzi II rok do gimnazjum katolickiego. Obowiązuje całkowity zakaz używania telefonów na terenie szkoły.. Szkoła cieszy się ogromnym powodzeniem, pęka w szwach - 846 osób. Pomijam już taki szczegół jak 13te miejsce w rankingach w kraju.Wiecie co młodzież robi na przerwach? Rozmawiają, poznają się, dyskutują, śpiewają. Córka zna 80% szkolnych koleżanek i kolegów. Na telefon mają czas między godz. 15 a 23, uważam, że wystarczająco. U syna (który nie ma na razie telefonu - 11 l.) w podstawówce podczas wycieczki: ognisko ich nie interesowało, bo grali na telefonie, dyskoteka też nie, bo grali na telefonie. Wychowawczyni mówi na wywiadówce: to po co ja robiłam tę wycieczkę jak najważniejszy jest telefon?????????? Młode pokolenie samo sobie nie uświadomi ile chwil z życia niepotrzebnie straci na FB czy bezsensownych grach. To my musimy im to uświadomić.Chyba, ze ktoś ma taką moc, by oddać im te stracone lata????
    doceń 0
  • mama 3-ki
    08.01.2015 10:35
    Moja córka chodzi II rok do gimnazjum katolickiego. Obowiązuje całkowity zakaz używania telefonów na terenie szkoły.. Szkoła cieszy się ogromnym powodzeniem, pęka w szwach - 846 osób. Pomijam już taki szczegół jak 13te miejsce w rankingach w kraju.Wiecie co młodzież robi na przerwach? Rozmawiają, poznają się, dyskutują, śpiewają. Córka zna 80% szkolnych koleżanek i kolegów. Na telefon mają czas między godz. 15 a 23, uważam, że wystarczająco. U syna (który nie ma na razie telefonu - 11 l.) w podstawówce podczas wycieczki: ognisko ich nie interesowało, bo grali na telefonie, dyskoteka też nie, bo grali na telefonie. Wychowawczyni mówi na wywiadówce: to po co ja robiłam tę wycieczkę jak najważniejszy jest telefon?????????? Młode pokolenie samo sobie nie uświadomi ile chwil z życia niepotrzebnie straci na FB czy bezsensownych grach. To my musimy im to uświadomić.Chyba, ze ktoś ma taką moc, by oddać im te stracone lata????
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji