Nowy numer 2/2021 Archiwum

Droga po nowe życie

Resocjalizacja. Człowieka nie zmienia wysiłek i pokonana trasa. Zmieniają go napotkani ludzie. A tych w długiej trasie jest wielu.

Dwóch znużonych pielgrzymów doszło w poniedziałek 21 października do Zgorzelca. Przez miesiąc pokonali ponad 700 kilometrów trasy od Lublina przez Częstochowę, Opole i Legnicę. Dla obu była to niezwykła podróż. Obaj na ochotnika wzięli udział w przejściu Szlakiem św. Jakuba ze wschodu na zachód Polski w ramach projektu o nazwie „Nowa Droga – innowacyjny model współpracy z przedsiębiorstwami w zakresie aktywizacji zawodowej i społecznej młodocianych więźniów”.

Pierwszego pątnika nazwiemy Mateuszem. Dlaczego? Prosił o anonimowość, jest więźniem jednego z Zakładów Karnych we wschodniej Polsce. Nie chce podawać swojego imienia ani faktów, przez które mógłby zostać rozpoznany. Jest młody. Nie pamięta olimpiady w Barcelonie. Na swoim koncie ma dwa wyroki, z czego ten drugi odwiesił mu automatycznie karę więzienia. Za kratami spędził już trochę czasu. Chyba dobrze go wykorzystał, bo dziś myśli już inaczej. Skąd zmiana? Zadziałał przykład, a raczej pouczenia tych, którzy mają wieloletnie wyroki. W gwarze więziennej nazywa się ich „starą gwardią”. Oni też przy pierwszej, drugiej, trzeciej odsiadce słyszeli od swojej „starej gwardii”, żeby nie wchodzili w konflikty z prawem. Nie usłuchali i trafili na wiele lat za kraty. Na Mateusza te pouczenia zadziałały jednak trzeźwiąco. Dlatego zabrał się za siebie. Brał udział w programach resocjalizacyjnych, zbierał pochwały, unikał burd. Dlatego zmieniał zakład z zamkniętego na półzamknięty. W końcu na otwarty. Wciąż jednak miał ograniczoną wolność. Do końca wyroku zostało mu niewiele. I tutaj zaczyna się jego Nowa Droga. Wziął udział w projekcie, który pozwoli skrócić wyrok o trzy miesiące. Ale nie do końca o to tylko chodzi. Jak nam powiedział, ma coś do udowodnienia rodzinie, która go przekreśliła. Drugi pielgrzym to Jacek Matuszczyk. Zapalony podróżnik, pielgrzym, wędrowiec. Na swoim koncie ma piesze pielgrzymki m.in. do Santiago de Compostela. Przeszedł Gruzję i Kubę. Można powiedzieć, że bliższe mu jest przemieszczanie się piechotą niż samochodem. Gdyby mógł, wszędzie by chodził. Gdy dowiedział się, że stowarzyszenie Postis szuka przewodników-opiekunów do programu Nowa Droga, zgłosił się i przeszedł szkolenie. – Wykłady obejmowały zagadnienia z psychologii i resocjalizacji. Ale chyba nie musiałem niczego wykorzystywać w drodze. To była teoria, a my byliśmy praktykami – ocenia opiekun.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama