Nowy numer 3/2021 Archiwum

Pobożność postchrześcijanina

To nie człowiek ma prawo do Boga, lecz Bóg do człowieka.

Co się dzieje? Czyżby w Europie wzrosła pobożność eucharystyczna? Bo sądząc z batalii o dopuszczenie do Stołu Pańskiego osób żyjących w cudzołóstwie, tak właśnie jest. Wydawać by się mogło, że ci ludzie żyć bez Komunii nie mogą. Ciekawe tylko, że tam, gdzie najgłośniej krzyczy się o „Komunii dla rozwiedzionych”, jakoś mało kto poza „rozwiedzionymi” do Komunii chce przystępować.

Owszem, Polacy przyjeżdżający z Niemiec często mówią zdziwieni: „Tam nikt się nie spowiada, a wszyscy idą do Komunii”, ale ilu tych „wszystkich” jest? U naszych zachodnich sąsiadów do kościoła chodzi ledwie 11 proc. zobowiązanych (a zobowiązani są katolicy po odliczeniu chorych, wiekowych i małych dzieci) i ta liczba wciąż maleje. Skoro więc nawet w niedzielę tylko garstka wiernych przychodzi do kościoła, to jak rozumiem, cała ta ogromna reszta katolików skręca się z tęsknoty za Jezusem Eucharystycznym w domach?

Wygląda na to, że w niektórych społeczeństwach Komunia św. jest traktowana jak kolejne „prawo”. Bo dziś ludzie uważają, że im się wszystko należy, więc reagują histerią na każdą odmowę. Płacę podatek kościelny, więc kto ośmieli się odmawiać mi Komunii? Coś to tak wygląda, jak ze ślubami dla homoaktywistów. Ludzie coraz częściej mają w nosie małżeństwo i w ogóle się nie pobierają, a „geje” pobrać się muszą, i to koniecznie w kościele.

Ośmielę się twierdzić, że domaganie się zgody Kościoła na Komunię dla cudzołożnych nie ma nic wspólnego z czcią dla Jezusa i pragnieniem przyjmowania Go. Nie bierze się z miłości do Jezusa obecnego w Eucharystii, tylko z lekceważenia Go. Bierze się z niewiary w Jego żywą, realną i przemieniającą obecność. Bo gdyby ta wiara była, byłaby też świadomość, czym Komunia św. jest, a wtedy nikt nie odważyłby się do niej bez łaski uświęcającej przystąpić. Ludzie wyciągnęliby księży spod ziemi, aby się wyspowiadać, a ci, którzy są w sytuacji niedysponującej ich do otrzymania rozgrzeszenia, zrobiliby wszystko, aby zmienić tę sytuację.

Tam, gdzie z braku wiernych kościoły się zamyka, karygodną naiwnością jest oczekiwać, że świątynie zapełniłyby się po przyznaniu cudzołożnym możliwości przyjęcia Komunii. Nie zapełniłyby się – cudzołożni odfajkowaliby uzyskanie swojego kolejnego „prawa” oraz zmniejszenie obszaru „dyskryminacji”, i uspokojeni dołączyliby do rzeszy katolików bezobjawowych.

Zresztą o czym my mówimy? W krajach Zachodu mało kto czeka na zgodę Kościoła – ludzie od dawna testują świętokradztwo na wielką skalę. I co? Ano właśnie: i mają to, co mają. Komu tam przeszkadzają demoralizujące programy szkolne, kogo rusza promocja wynaturzeń? Kto tam ujmuje się za życiem najmniejszych braci Jezusa, kto dba o jedność rodzin, komu przeszkadza życie bliskich bez ślubu, kto boleje nad rozwodami? No nie – takie rzeczy to „prawa człowieka”, a my mamy poszerzyć ich zakres.

Tu nie chodzi o miłość do Jezusa – tu chodzi o miłość własną. O ego rozdęte do takich rozmiarów, że człowiek nawet Boga chce uczynić wspólnikiem własnej zguby.

To się nie uda. Na szczęście dla człowieka.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także