Nowy numer 42/2019 Archiwum

Pobożność postchrześcijanina

To nie człowiek ma prawo do Boga, lecz Bóg do człowieka.

Co się dzieje? Czyżby w Europie wzrosła pobożność eucharystyczna? Bo sądząc z batalii o dopuszczenie do Stołu Pańskiego osób żyjących w cudzołóstwie, tak właśnie jest. Wydawać by się mogło, że ci ludzie żyć bez Komunii nie mogą. Ciekawe tylko, że tam, gdzie najgłośniej krzyczy się o „Komunii dla rozwiedzionych”, jakoś mało kto poza „rozwiedzionymi” do Komunii chce przystępować.

Owszem, Polacy przyjeżdżający z Niemiec często mówią zdziwieni: „Tam nikt się nie spowiada, a wszyscy idą do Komunii”, ale ilu tych „wszystkich” jest? U naszych zachodnich sąsiadów do kościoła chodzi ledwie 11 proc. zobowiązanych (a zobowiązani są katolicy po odliczeniu chorych, wiekowych i małych dzieci) i ta liczba wciąż maleje. Skoro więc nawet w niedzielę tylko garstka wiernych przychodzi do kościoła, to jak rozumiem, cała ta ogromna reszta katolików skręca się z tęsknoty za Jezusem Eucharystycznym w domach?

Wygląda na to, że w niektórych społeczeństwach Komunia św. jest traktowana jak kolejne „prawo”. Bo dziś ludzie uważają, że im się wszystko należy, więc reagują histerią na każdą odmowę. Płacę podatek kościelny, więc kto ośmieli się odmawiać mi Komunii? Coś to tak wygląda, jak ze ślubami dla homoaktywistów. Ludzie coraz częściej mają w nosie małżeństwo i w ogóle się nie pobierają, a „geje” pobrać się muszą, i to koniecznie w kościele.

Ośmielę się twierdzić, że domaganie się zgody Kościoła na Komunię dla cudzołożnych nie ma nic wspólnego z czcią dla Jezusa i pragnieniem przyjmowania Go. Nie bierze się z miłości do Jezusa obecnego w Eucharystii, tylko z lekceważenia Go. Bierze się z niewiary w Jego żywą, realną i przemieniającą obecność. Bo gdyby ta wiara była, byłaby też świadomość, czym Komunia św. jest, a wtedy nikt nie odważyłby się do niej bez łaski uświęcającej przystąpić. Ludzie wyciągnęliby księży spod ziemi, aby się wyspowiadać, a ci, którzy są w sytuacji niedysponującej ich do otrzymania rozgrzeszenia, zrobiliby wszystko, aby zmienić tę sytuację.

Tam, gdzie z braku wiernych kościoły się zamyka, karygodną naiwnością jest oczekiwać, że świątynie zapełniłyby się po przyznaniu cudzołożnym możliwości przyjęcia Komunii. Nie zapełniłyby się – cudzołożni odfajkowaliby uzyskanie swojego kolejnego „prawa” oraz zmniejszenie obszaru „dyskryminacji”, i uspokojeni dołączyliby do rzeszy katolików bezobjawowych.

Zresztą o czym my mówimy? W krajach Zachodu mało kto czeka na zgodę Kościoła – ludzie od dawna testują świętokradztwo na wielką skalę. I co? Ano właśnie: i mają to, co mają. Komu tam przeszkadzają demoralizujące programy szkolne, kogo rusza promocja wynaturzeń? Kto tam ujmuje się za życiem najmniejszych braci Jezusa, kto dba o jedność rodzin, komu przeszkadza życie bliskich bez ślubu, kto boleje nad rozwodami? No nie – takie rzeczy to „prawa człowieka”, a my mamy poszerzyć ich zakres.

Tu nie chodzi o miłość do Jezusa – tu chodzi o miłość własną. O ego rozdęte do takich rozmiarów, że człowiek nawet Boga chce uczynić wspólnikiem własnej zguby.

To się nie uda. Na szczęście dla człowieka.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

  • recormon
    24.10.2014 12:31
    Niestety, to wielowiekowe zaniedbania w Kościele doprowadziły do tych dylematów. Tak pisał o tym bp K. Wojtyła:
    „Małżeństwo jest instytucją szanowaną, nawet jakoś w teorii gloryfikowaną – «w teorii», gdyż to uznanie i gloryfikacja dotyczy raczej samej Bożej idei małżeństwa (...). Gdy natomiast od idei wypada przejść do rzeczywistości, wówczas obraz nam się przyćmiewa. (...) Tkwi w nas prawdopodobnie jakieś uprzedzenie pod adresem spraw
    ciała, jakiś ślad manicheizmu, tak że nie bardzo umiemy sobie wyobrazić realizację
    doskonałości (duchowej i nadprzyrodzonej) w stanie, w którym sprawy cielesne są tak
    ważnym, tak istotnym współczynnikiem wspólnego życia dwojga ludzi. Podręczniki
    traktujące o doskonałości chrześcijańskiej milczą na ten temat, a w ogóle podają metody
    doskonalenia się w zastosowaniu do tych warunków, jakie istnieją w «stanie doskonałości».
    Jak ma wyglądać doskonałość chrześcijańska w realizacji (…) małżonków stanowiących
    «dwoje w jednym ciele»? Wychodzi więc na to, że wiążemy świętość z Bożą ideą
    małżeństwa, natomiast od małżonków ani jej nie wymagamy, ani też nie próbujemy w tym
    kierunku pracować. Sugestia, iż małżeństwo raczej trzeba traktować «od strony grzechu», jest tak mocna i tak przytłaczająca, że mało kto myśli, by traktować je «pod kątem doskonałości». Nie mamy do tego przygotowania myślowego, nie mamy też do tego przekonania”.
    doceń 6
  • owieczka_
    25.10.2014 10:15
    Odnosząc się do wątku miłości do Jezusa:

    21 Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie». 22 Rzekł do Niego Juda, ale nie Iskariota6: «Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?» 23 W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. 24 Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca.(J 14,21-24).

    Zjednoczenie z Bogiem w miłości i silna wiara pociąga za sobą dążenie do naśladowania Jezusa w Jego doskonałości. Bóg objawia się wybranym przez Niego.
  • jola19541
    26.10.2014 12:43
    Jak ktos sobie skomplikowal swoj zwiazek,to niestety musi ponosic tego konsekwencje.Bo w przeciwnym wypadku,bedzie to niezgodne z nauka Chrustusa.
    doceń 6
  • Zibi89
    28.10.2014 20:59
    Dziękuję za świetny tekst. Prawdziwym muzułmanom też się ten "szatan" nie podoba. Z Bogiem.

    PS. Żeby nas Rosja tylko rakietami z głowicami nuklearnymi w porywie nienawiści nie zasypała kiedyś.
    doceń 3

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji