Nowy numer 42/2019 Archiwum

Raban w Kościele

Synod o rodzinie został zdominowany przez problem duszpasterstwa osób żyjących poza małżeństwem. Większość biskupów sprzeciwiła się wizji kierowania się miłosierdziem kosztem prawdy. Kościół ma być szpitalem, ale takim, który nie tylko pociesza, ale leczy. 


Właściwie tej burzy można było się spodziewać. Kardynał Walter Kasper został poproszony przez papieża Franciszka o obszerny wykład na temat rodziny w lutym br. podczas konsystorza. Obrady miały być tajne, ale pełny tekst wystąpienia kard. Kaspera został opublikowany. Niepokój wzbudziła jego propozycja udzielania Komunii św. osobom po rozwodzie żyjącym w powtórnym związku. Hierarcha dowodził, że nie chodzi o zmianę doktryny, ale o nowe podejście duszpasterskie. Oponenci wykazywali, że jego pomysły oznaczają jednak naruszenie prawdy o nierozerwalności małżeństwa. Napięcie między tymi dwoma „obozami” tliło się aż do synodu i źle wróżyło. Można było odnieść wrażenie, że oto Kościół szykuje się do zmiany doktryny. To odczucie zostało wzmocnione pozytywnymi wypowiedziami papieża Franciszka na temat wystąpienia Kaspera. 


Co się wydarzyło na synodzie?


Pierwszy tydzień synodu przebiegał bez niepokojących sygnałów. Ojcowie synodalni wysłuchali wstępnego wprowadzenia („Relatio ante disceptationem”) i papieskiej zachęty do otwartej rozmowy. Na sesjach plenarnych przedstawiali swoje stanowiska, słuchali także świadectw kilku par małżeńskich. Dziennikarze nie otrzymywali tym razem tekstów wystąpień, ale biskupi nie byli zobowiązani do milczenia.

Arcybiskup Gądecki na blogu dawał ciekawe relacje z obrad (www.blog2014.archpoznan.pl).
Bomba wybuchła w poniedziałek (13.10), kiedy relator generalny kard. Péter Erdő odczytał tekst „Relatio post disceptationem”. Tekst miał być podsumowaniem pierwszego tygodnia obrad i punktem wyjścia dla pracy w małych grupach. Dokument, o dziwo, został przekazany oficjalnie do prasy. Jego publikacja, a przede wszystkim treść wzbudziły mnóstwo zastrzeżeń biskupów. Trudno wymienić je wszystkie. Kilka najważniejszych. W tekście „Relatio” pojawiła się propozycja „zasady stopniowości”. Zasugerowano, że małżeństwa cywilne i konkubinaty posiadają jakieś elementy małżeństwa, które należy docenić, ponieważ prowadzą one do sakramentu. We wszystkich „nieregularnych sytuacjach” należy więc raczej doszukiwać się ziaren „małżeństwa”, niż je piętnować. Fragment „Relatio”: „Naśladując szerokie spojrzenie Chrystusa, którego światło oświeca każdego człowieka, Kościół zwraca się z szacunkiem do tych, którzy uczestniczą w jego życiu w niekompletny i niedoskonały sposób, raczej doceniając wartości, które mają, niż zwracając uwagę na ich ograniczenia czy mankamenty”. Jeden z ojców synodu zwrócił uwagę, że w całym dokumencie nie pojawia się pojęcie grzechu. Zauważono, że generalnie koncentruje się on w większości na przypadkach nieuregulowanego życia małżeńskiego, a bardzo mało mówi o pięknie, wartości, znaczeniu sakramentu małżeństwa. Ojcowie synodalni skrytykowali 3 punkty mówiące o homoseksualizmie. Oto jeden z nich: „Nie negując problemów moralnych związanych ze związkami homoseksualnymi należy zauważyć, że są przypadki, w których wzajemna pomoc, a nawet poświęcenie partnerów stanowi bezcenną pomoc w ich życiu. Co więcej, Kościół zwraca specjalną uwagę na dzieci, które żyją w parach tej samej płci, podkreślając, że potrzeby i prawa najmniejszych muszą być zawsze priorytetem” (52). Ani słowem nie przypomniano o tym, że akty homoseksualne są grzechem, że oddawanie dzieci na wychowanie parom homoseksualnym jest ogromną krzywdą wyrządzaną tym dzieciom. Tekst w znacznej części zdradza styl lewicowej nowomowy, tyle że w kościelnym przebraniu. Przesadzam? Oto zdanie z bloga abp. Gądeckiego: „W pewnych częściach dokument sprawia wrażenie, jakby był owocem ideologii antymałżeńskiej z roku 1968”. I dalej: „czy stanowisko relacji nie jest aby przyjęciem postawy świata: świat gra nam pewną muzykę, a my mamy tańczyć na jego melodię. Ideologia światowa wywiera dużą presję na pojęcie małżeństwa chrześcijańskiego, więc żeby usatysfakcjonować świat, my mielibyśmy zmieniać teraz naukę Kościoła”. To normalne, że są różne opinie, także na synodzie. Biskupów oburzyło jednak to, że zamiast dokumentu, który miał być syntezą ich głosów, dostali do ręki tekst bardzo jednostronny. Wyglądało to tak, jakby sekretariat chciał pchnąć synod w określonym kierunku. 
Stało się jednak inaczej. Przez 2 dni ojcowie obradowali w dziesięciu małych grupach językowych. Każda z grup wypracowała krótką syntezę. Co ważne, zaakceptowaną w grupach przez głosowanie. Biskupi na sesji plenarnej 16 października zadecydowali o upublicznieniu wszystkich sprawozdań z grup. Co w nich można wyczytać? Ojcowie synodalni powiedzieli „nie” wszystkim radykalnym propozycjom „Relatio post disceptationem”. „Chcemy, aby końcowy dokument synodu mówił o ludzkim życiu, małżeńskim i rodzinnym życiu, tak jak to zostało objawione nam przez Boga drogą rozumu i wiary, dzięki łasce Bożej. Relacja synodu musi ogłaszać prawdę Ewangelii, prawdę o ludzkim życiu i seksualności, tak jak to objawił Chrystus” – czytamy w sprawozdaniu jednej z grup. Taka jest wymowa wszystkich dziesięciu. Ojcowie zgłosili aż 470 konkretnych poprawek. To oznaczało, że końcowe sprawozdanie musi być napisane właściwie na nowo. Tak się stało.
Ta „postępowa” fala została odwrócona dokładnie 16 października, w 36. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na biskupa Rzymu. Przypadek? Usłyszałem od jednego z kardynałów, że zainterweniował sam papież… św. Jan Paweł II. Mówiono wręcz o jego cudzie. 
Arcybiskup André-Joseph Leonard, prymas Belgii, słusznie zauważył, że „postępowy” dokument wypuszczony przez sekretariat sprawił, że „w małych grupach zamiast zająć się tym, czym chcieliśmy, sprawami pozytywnymi, na przykład przygotowaniem do małżeństwa, duszpasterstwem par już po ślubie, pięknem małżeństwa… musieliśmy się skupić na tym, czym interesują się media, odkładając na bok to, co interesuje rodziny. To ograniczyło nasze obrady, ale trochę nas też przebudziło”.


Jakie są owoce synodu? 


Otrzymaliśmy dwa teksty. Pierwszym jest orędzie skierowane do rodzin, przede wszystkim chrześcijańskich. Jest ono, jak podkreślał jego redaktor kard. Ravasi, pocieszeniem i zachętą. 1. część tekstu zwraca uwagę na „ciemności”, czyli kryzysowe sytuacje. Do drzwi wszystkich domów, także naznaczonych jakimś złem, puka Chrystus niosący pociechę. Dziś czyni to przez Kościół. „Chrystus chciał, aby Jego Kościół był domem o drzwiach otwartych na przyjęcie, bez wykluczania kogokolwiek. Toteż jesteśmy wdzięczni duszpasterzom, wiernym i wspólnotom, gotowym towarzyszyć i brać na siebie wewnętrzne i społeczne zranienia par małżeńskich i rodzin”, czytamy w orędziu. 2. część to zachęta, wezwanie, aby małżonkowie dostrzegli światło, które rozbłyska w samej miłości małżeńskiej. „Miłość małżeńska, wyłączna i nierozerwalna, trwa pomimo wielu trudności płynących z ludzkich ograniczeń. Jest to jeden z najpiękniejszych cudów, pomimo że należy do najczęstszych”. Tekst tylko w jednym zdaniu odnosi się do osób rozwiedzionych: „Na pierwszym etapie naszego procesu synodalnego zastanawialiśmy się nad towarzyszeniem duszpasterskim i dostępem do sakramentów osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach”. Nie ma mowy o osobach homoseksualnych. 
Drugim dokumentem o znacznie większej randze jest tzw. „Relatio synodi”. Ten dokument stanowi właściwy owoc obrad. Jest to jednak wciąż tekst roboczy, który wyznacza drogę Kościoła do przyszłorocznego synodu. Zawiera 62 punkty. Każdy z nich był głosowany osobno. Wyniki tych głosowań zostały upublicznione. Dokument wymaga spokojnej analizy. Abp Gądecki w rozmowie z GN tuż po zakończeniu obrad podkreślił, że to dobry, pogłębiony teologicznie tekst, zasadniczo różniący się od „Relatio post disceptationem”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • HIRSCH
    23.10.2014 14:09
    Bogu niech będą dzięki. Wreszcie!!! normalność!!! Mam nadzieję, że już nikt więcej nie będzie powtarzał bzdur, "że człowieka nie wolno krytykować (oceniać),że można krytykować jedynie jego poglądy". Dewiacje seksualne nie są normalnością, tak też i ludzie opętani takimi dewiacjami nie są normalni, stąd muszą być NAPIĘTNOWANI !!! Choroby się leczy.
    doceń 0
  • ann
    25.10.2014 09:25

    Zamęt czyli raban może być błogosławiony gdy udoskonala i prowadzi do przechodzenia na wyższy poziom naszego ludzkiego prymitywizmu w myśleniu i działaniu zwłaszcza wobec bliźniego gdyż ta rzeczywistość jest nadal w naszym wykonaniu dość handlowa i interesowna czy to w rodzinie , pracy zawodowej czy też we wspólnocie.

    Prawo Boże zgodnie z testamentem Jezusa musimy wypełniać miłością której nas uczył i którą nam nieustannie wyjaśnia.

    Ludzi którzy jedzą już tylko strąki musimy swoim codziennym nawróceniem przyprowadzać do Chrystusa i to jest nasza jedyna misja.
    Zbawieni będziemy gdy wyrazimy skruchę aż do bólu trzewi .

    Nie jest wogóle możliwe aby Bóg widząc tak szczerze żałujących poskąpił nam łaski wiary i rozumienia a gdy je otrzymamy i podejmiemy współpracę to niemożliwe będzie możliwe.

    Trzeba tylko skruszyć się aż do bólu każdej komórki swojego ciała i umysłu.

    Prawa pochodzącego od Boga nie wolno nam ludziom zmieniać ani na jotę, Objawienie Boga otrzymaliśmy w całej pełni , teraz tylko trzeba według tego Słowa żyć wypełniając każdy nasz uczynek i słowo miłością do Boga i bliźniego a czasem ten bliźni jak wspomniałam jest już na etapie jedzenia strąków dla świń i właśnie do takich ludzi jesteśmy posłani, na peryferie nędzy i rozpaczy.

    Nie nam znać drogi Pana , tu potrzeba pokory.

    Bóg znajdzie sposoby ,ludzi i środki aby pomóc tym którzy łakną i pragną miłości i sprawiedliwości a są wyobcowani na własne życzenie i czasem nawet nie potrafią wyartykułować tego czego pragną w tej swoje zagmatwanej ludzkiej rzeczywistości .

    Kościoła to szpital polowy dla tych którzy są już na moralnym dnie a pomocy znikąd . To dla nich Jezus ustanowił Kościół i nas w tym Kościele

    Kościół musi być otwarty na tych którzy pobłądzili , na cudzołożnice i celników gdyż jest dla nich ostatnią szansą i przystanią i dlatego musi pełnić swoją rolę do końca nikogo nie odrzucając .

    To jest trudne bo trzeba myśleć i rozeznawać a każda sytuacja jest inna ,tylko sztampa jest łatwa i bezmyślna

    Bliźniemu na ratunek. I sobie też.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL