Nowy numer 3/2021 Archiwum

Moc rażenia słowa

Wystarczył news, że szefowa stowarzyszenia, które przyznało królowej Szwecji nagrodę jest przeciwko aborcji, a już zrobiła się afera.

To właśnie dzisiaj, 15 października, Sylwia, królowa Szwecji miała wziąć udział w seminarium na uniwersytecie w Uppsali, poświęconym handlowi ludźmi. Na sali mieli zasiąść goście z kilku państw: dziennikarze, prawnicy i politycy. Ludzie, którzy robią co mogą, by powstrzymać ten proceder. Założona przez królową fundacja World Childhood Foundation również się do tego przyczynia. I właśnie dlatego stowarzyszenie Scandinavium Human Rights Lawyers postanowiło uhonorować monarchinię specjalną nagrodą.

Scandinavian Human Dignity Award to nagroda dla ludzi, którzy bronią praw człowieka. Królowa byłaby czwartą laureatką. Stanęłaby obok Elise Lindqvist, która pomaga kobietom zerwać z prostytucją. Być może uścisnęłaby dłoń Rogerowi Kiska, Słowakowi z Alliance Defending Freedom, organizacji zrzeszającej prawników zaangażowanych w obronę wolności religii, życia ludzkiego, małżeństwa i rodziny. Kto wie, może wymieniłaby parę słów z byłym przewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy, Włochem Lucą Volontè. To on brał udział w pracach nad rezolucją „Prawo do sprzeciwu sumienia w ramach legalnej opieki medycznej”. Doborowe towarzystwo.

Do tego jednak nie dojdzie. Nie tym razem. Wystarczył krótki tekst w gazecie Aftonbladet sugerujący, aby królowa dwa razy się zastanowiła (wszak nagrodę przyznają podejrzani przeciwnicy aborcji), aby szwedzki dwór wystosował pismo i odwołał udział królowej w seminarium. W seminarium nt. handlu ludźmi, nie aborcji.  I z poważnej dyskusji i współczesnym niewolnictwie nici. Ogromna szkoda. Królowa zdecydowała też nie przyjmować wyróżnienia.

Handel ludźmi i aborcja. Dwa hasła cięższego kalibru. Proponuję eksperyment. Powiedz, że działasz na rzecz ograniczenia handlu ludźmi i poobserwuj reakcje znajomych. „Wow, ważna sprawa. Super, że znajdujesz na to czas i angażujesz się w to!”. Przypadek nr 2. ”Jesteś przeciwko aborcji? Ale przecież kobieta ma prawo decydować o swoim ciele”. Wspomnij, że aborcja nie pozostaje bez wpływu na dwie pozostałe osoby: dziecko (które może mieć przecież inną grupę krwi niż mama) i jego tatę (syndrom postaborcyjny dotyka również mężczyzn). Już widzę spojrzenie, jakim zostaniesz obrzucony. Tak to często niestety wygląda.

Szkoda, że zwyciężyła zachowawczość. Kurtuazyjne rozmowy przy szampanie mogły być naprawdę odkrywcze. „Czyli walczycie o prawa kobiet? To przecież tak jak my!”. Szkoda, bo przecież zarówno królowa, jak i stojąca na czele Scandinavium Human Rights Lawyers Ruth Nordström walczą o godność kobiet i dzieci. Łączy je naprawdę wiele. Nie zabrakłoby wspólnych tematów. W 2009 r. królowa wydała książkę. Nie biografię, ale...zbiór modlitw. „Gdy podróżuję po świecie stykam się nie tylko z radością, ale też z bólem i cierpieniem. Często dotyczy ono dzieci. Modlę się za nie” – napisała w przedmowie.

Wystarczył jednak news, że Ruth Nordström jest przeciwko aborcji (czyli w sumie za obroną życia), a już zrobiło się zamieszanie. I po co? Przecież mogło być tak pięknie. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama