Nowy numer 2/2021 Archiwum

Centralne spod ziemi

Jeśli prognozy geologów okażą się prawdą, za kilka lat Karpacz będzie mógł podgrzewać deptaki gorącą wodą z podziemnych źródeł.

Ciepła woda w gospodarstwach domowych po obniżonych kosztach, baseny termalne, a nawet podgrzewane chodniki – taki scenariusz marzy się władzom kurortu pod Śnieżką. Te marzenia to jednak wcale nie mrzonka. Wszystko wskazuje na to, że pod miastem są bogate zasoby wód termalnych, których temperatura, po wydobyciu na powierzchnię, miałaby kilkadziesiąt stopni Celsjusza. – Baseny termalne to oczywistość w takiej sytuacji. My jednak myślimy także o podgrzewaniu deptaka w centrum miasta. Spadłyby koszty odśnieżania miasta, a turyści mogliby dłużej przesiadywać w przykawiarnianych ogródkach – snuje plany Ryszard Rzepczyński, zastępca burmistrza Karpacza.

Wiadomo także, że woda, która pod ziemią może mieć nawet 140 stopni Celsjusza, mogłaby być wykorzystywana do produkcji energii elektrycznej. Do prowadzenia dalszych badań miasto zamierza powołać konsorcjum. W jego skład wejdą jeszcze Wojskowa Akademia Techniczna w Warszawie, Politechnika Wrocławska i Akademia Ekonomiczna we Wrocławiu. Połączone siły będą dążyć do zlokalizowania i przygotowania źródeł geotermalnych do wykorzystania w mieście. Choć władze kurortu interesowały się pozyskaniem taniej energii z głębi ziemi od lat, to dopiero teraz, z poparciem uczelni technicznych, projekt może ruszyć pełną parą. Nie bez znaczenia w podjęciu decyzji były stare opracowania geologiczne, poczynione jeszcze przed II wojną światową. – Wiemy z dokumentów archiwalnych, że w okolicy ośrodka „Mieszko” Niemcy prowadzili odwierty. Nie udało im się zagospodarować podziemnych źródeł, mimo że wyniki badań były bardzo obiecujące – mówi burmistrz Rzepczyński. To, czego nie udało się zrobić przed wojną, ma być dokończone teraz. Choć na pierwsze efekty badań prowadzonych przez konsorcjum trzeba będzie jeszcze zaczekać. Jak mówi burmistrz Rzepczyński – co najmniej do roku 2020. – To bardzo skomplikowana i żmudna praca. Poza tym trzeba się liczyć z kosztami. Szacujemy, że wstępne badania poszukiwawcze podziemnych źródeł mogą kosztować ok. 20 mln zł – mówi samorządowiec. Skąd konsorcjum weźmie taką kwotę? – Będziemy starali się pozyskać fundusze z rządowego programu „Generator Koncepcji Geologicznych” oraz z Unii Europejskiej – mówi. Szczegóły będą poddane pod dyskusję podczas zaplanowanego spotkania z mieszkańcami.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama