Nowy numer 42/2020 Archiwum

Kosy przekute w krzyż

Jakie jest ostatnie słowo historii sprzed 151 lat? Czy wszystko skończyło się klęską? Powstańcze pamiątki z Chromakowa i Bieżunia są wymowną lekcją miłości i odpowiedzialności za Polskę.

Bitwa pod Chromakowem, z 10 sierpnia 1863 roku, była największą bitwą partyzancką powstania styczniowego na północnym Mazowszu. W starciu z zawodowymi żołnierzami armii carskiej oddziały powstańców poniosły druzgocącą klęskę, tracąc ponad połowę walczących. Tragiczny epilog powstańczej bitwy rozegrał się na terenie folwarku Jakubowo, gdzie po okrążeniu oddziału powstańczego zginęło około 120 powstańców, spalonych w dworskiej owczarni.

W miejscu dramatu sprzed 151 lat Żuromińska Grupa Historyczna ustawiła obelisk z krzyżem, który tworzą dwie skrzyżowane, postawione na sztorc kosy – częste narzędzie walki. – Po to patrzymy w przeszłość, by mądrze myśleć o przyszłości – zwrócił uwagę Jerzy Piotrowski, kierownik Muzeum Małego Miasta w Bieżuniu. Mszy św. przewodniczył ks. Wiesław Barański, proboszcz parafii w Lutocinie, kazanie wygłosił ks. Kazimierz Kowalski, proboszcz i dziekan w Żurominie.

– Gdy przygotowywano powstanie, wielu młodych jak refren stawiało sobie pytanie: „Co robić i jak spełniać swe ideały?”. Podobnie pytali szlachta, księża i zakonnicy z klasztorów. Gdy wybuchło powstanie, wiele było ofiar, ale i chwały budującej następne pokolenia Polaków, aż do chwili odzyskania niepodległości. Wspominamy tych, którzy zmagali się o lepsze jutro. Ale w tym miejscu myślimy również o przyszłych pokoleniach, bo one są przyszłością narodu. Starajmy się ze wszystkich sił, aby gdy dorosną, zostali w kraju i budowali jego przyszłość – mówił w kazaniu ks. kan. Kowalski.

Na cmentarzu parafialnym w Bieżuniu na mogile 16 powstańców bitwy pod Chromakowem złożono kwiaty i zapalono znicze, a grupa rekonstrukcji historycznej z Mochowa oddała salwę honorową. W Muzeum Małego Miasta, przy bieżuńskim starym rynku, otwarto wystawę „Chwała zwyciężonym. W 150. rocznicę powstania styczniowego”. Zebrano na niej wiele eksponatów związanych z ziemią żuromińską: m.in. monety, pociski, odpisy aktów zgonu powstańców i oryginalną czapkę powstańca – Franciszka Stockiego, uczestnika bitwy pod Chromakowem.

– Te pamiątki miały ogromny ładunek emocjonalny i „reanimowały dusze” Polaków, którzy żyli pod zaborami i nie tracili nadziei na wolną Polskę – mówiła Bogumiła Umińska, kurator wystawy. – Pamięć o powstaniu styczniowym została zerwana po 1945 roku. Dobrze, że takim upamiętnieniem – obeliskiem i wystawą – czcimy tamte wydarzenia. Ale nasuwają się również skojarzenia i analogie do obecnej sytuacji: jak wtedy i jak dzisiaj reaguje Zachód, gdy inni walczą o niepodległość. Ogromna była rola Kościoła na każdym odcinku dziejów naszego narodu. Kto dziś chce przekreślić te zasługi i rolę Kościoła, chce wykonać ruch samobójcy – mówił historyk prof. Ryszard Juszkiewicz w bieżuńskim muzeum.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama