GN 3/2022 Archiwum

Wniebowzięcie na Bukowinie

Takich obchodów Matki Boskiej Zielnej jak w Kaczyce, polskiej wsi na rumuńskiej Bukowinie, nie ma w całej Europie.

W Kaczyce znajduje się sławne sanktuarium maryjne Bukowiny. Czczona jest w nim łaskami słynąca kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Sprowadził ją z pojezuickiego kościoła w Stanisławowie (obecnie Iwano-Frankiwsk) na początku XIX wieku pierwszy proboszcz miejscowej parafii ks. Jakub Bogdanowicz. Pierwsi Polacy przyjechali do Kaczyki z Bochni w 1791 r. Zbudowali kopalnię soli, karczowali lasy, budowali domy, kościoły, linie kolejowe. Ich potomkowie mieszkają tu do dziś i do dziś mówią po polsku. Przez ponad 200 lat zmieniały się granice, ustroje, rządy. Oni trwali. Najtrudniej było za socjalizmu. W 1989 r. nadeszła rewolucja. Dzięki zmianie ustroju polskie stowarzyszenia w Rumunii odzyskały możliwość działania. Dzisiaj Związek Polaków w Rumunii dysponuje pięcioma nowoczesnymi Domami Polskimi (Suczawa, Nowy Sołoniec, Plesza, Paltinosa i mniej nowoczesny w Kaczyce), w których niedrogo i wygodnie można przenocować.

Historia w fotografiach i dokumentach

Kaczyka (rum. Cacica) to najbardziej wymieszana dziś etnicznie i kulturowo bukowińska wieś, w której nadal mieszkają Polacy. Ponad 300 rodzin, w których przynajmniej jedna strona jest pochodzenia polskiego. W domu Krystyny i Michała Cehaniuków w przedpokoju wisi reprodukcja „Bitwy pod Grunwaldem”. W salonie króluje portret Jana Pawła II. Gospodarze są polskimi Rumunami i świetnie mówią po polsku. Krystyna, prezes kaczyckiego Stowarzyszenia „Dom Polski”, jest nauczycielką w szkole w Kaczyce.

– Do naszego stowarzyszenia – mówi pani Krystyna – powstałego w 1990 r. należy około 200 osób. Wcześniej komuniści nie pozwalali nam na założenie jakiejkolwiek organizacji etnicznej. Dziś bez obaw możemy mówić, że jesteśmy Polakami, choć wiele naszych rodzin jest tu bardzo etnicznie pomieszanych pod względem narodowości. Nie trzeba daleko szukać – moja matka była Polką, a tata Ukraińcem – wyjaśnia. Polskie i bukowińskie korzenie męża Krystyny, Michała, sięgają głęboko. Trwają w opowieściach i starych dokumentach, pokazujących skomplikowaną historię tej ziemi. Pan Michał przechowuje je pieczołowicie i z dumą pokazuje.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama