Nowy numer 48/2020 Archiwum

Mądrzejsi po... hondzie?

Bezpieczeństwo nad morzem. Niedawno 32-letni mężczyzna wjechał na sopocki deptak i molo. Podczas szaleńczego rajdu przez centrum kurortu potrącił ponad 20 osób. Wciąż otwarte pozostaje pytanie, jak skutecznie zapobiegać podobnym sytuacjom w przyszłości?

W sobotnią noc 19 lipca Michał L., siedząc za kierownicą czerwonej hondy, z dużą prędkością jechał głównymi ulicami z Redy w kierunku Sopotu. – Pierwsza wiadomość o niebezpiecznym zachowaniu kierowcy trafiła do policjantów o godz. 23.11. Policja z Gdyni informowała o szybko poruszającym się w kierunku Gdańska mężczyźnie w czerwonym samochodzie – mówi sierż. sztab. Karina Kamińska, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Sopocie. O godz. 23.15 samochód został zauważony na monitorze, gdy wyjeżdżał z molo. Meldunek o zatrzymaniu kierowcy pojawił się już o godz. 23.22. Nikt nie dostrzegł hondy, gdy wjechała na „Monciak”, potrącając jak tyczki spacerujących turystów. Mimo że Sopot jest miastem monitorowanym, żadna ze służb nie zareagowała odpowiednio szybko i nie zatrzymała jadącego zygzakiem kierowcy. – W tym czasie w dolnym Sopocie było na służbie osiem patroli policyjnych, pieszych i zmotoryzowanych. Interweniowali akurat w innych miejscach – przyznaje rzecznik sopockiej Policji. – Takie sytuacje jak w sobotnią noc mają charakter incydentalny, na co dzień mamy do czynienia z wezwaniami dotyczącymi przede wszystkim rozbojów i kradzieży. Szczególnie w okresie letnim – tłumaczy. Podobne odczucia ma Straż Miejska w Sopocie. – Nie prowadzimy szczegółowych statystyk, ale w lipcu i sierpniu interweniujemy kilkakrotnie częściej niż w pozostałym okresie roku – twierdzi Mirosław Mudlaff, komendant SM w Sopocie.

Komu potrzebny jest monitoring?

Jak informuje Jacek Karnowski, prezydent Sopotu, miasto zbudowało nowoczesny system monitoringu i przekazało go Policji (rozmowa na gdansk.gosc.pl). – Szkoda, że nie jest on wykorzystywany tak, jak należy, czyli do prewencji. Niestety, służy jako zabezpieczenie dowodu w sprawie, a nie o to chodzi – zaznacza. Okazuje się, że chociaż obraz z kamer nagrywany jest non stop, Policja nie ma pracownika, który całodobowo obserwowałby monitory. Zajmuje się tym oficer dyżurny, który jednocześnie wykonuje wiele innych obowiązków. – Dysponujemy określonymi środkami budżetowymi niepozwalającymi na zatrudnienie dodatkowych osób w tym celu – podkreśla kom. Maciej Stęplewski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku sopockiej Straży Miejskiej. Dyżurny strażnik nie widział pędzącego auta w kamerze, ponieważ był... zajęty przyjmowaniem interwencji drogą telefoniczną. Jak dowiedzieliśmy się od Mirosława Mudlaffa, stały operator monitoringu pracuje wyłącznie w dzień. Jest to osoba niepełnosprawna o ograniczonym, 6-godzinnym czasie pracy. W nocy zastępuje ją strażnik miejski zajęty innymi obowiązkami. – Za monitoring w Sopocie odpowiada głównie Policja i to ona powinna zadbać o pozyskanie dodatkowego pracownika – uważa M. Mudlaff. – Zaproponowałem pani komendant Beacie Perzyńskiej współfinansowanie osoby do obsługi monitoringu. Czekam na odpowiedź – mówi J. Karnowski. Podobnie jak Sopot, również Gdańsk i Gdynia mają własny system monitoringu. Natomiast wspólnym przedsięwzięciem miast jest będący jeszcze przed odbiorem technicznym Zintegrowany System Zarządzania Ruchem „Tristar”, który obsługuje główne arterie w Trójmieście.

Więcej patroli

Przypadek rajdu przez ul. Bohaterów Monte Cassino nie jest odosobniony. Kilka miesięcy wcześniej pijana kobieta wjechała na „Monciak”. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Może dobrym rozwiązaniem byłoby zainwestowanie w specjalne zapory wysuwane z jezdni? – Rozmawiałem ze służbami, które odpowiadają za bezpieczeństwo. Wszyscy zgodnie potwierdzają: żadnych dodatkowych zapór – uważa Jacek Karnowski. Zdaniem prezydenta Sopotu, skutecznym sposobem zapewnienia bezpieczeństwa turystom i mieszkańcom jest obecność większej liczby patroli policji w mieście, szczególnie w okresie wakacyjnym. Po tragicznym rajdzie zaapelował o to w specjalnym oświadczeniu. – Zależy mi, by osoby decyzyjne w Policji uświadomiły sobie, że Sopot to nie śpiące 36-tysięczne miasto, ale miejsce tętniące życiem, do którego zjeżdżają się ludzie z całej Polski – podkreśla. Te słowa potwierdzają statystyki. Według danych Instytutu Turystyki Szkoły Głównej Turystyki i Rekreacji, opublikowanych na stronach Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej, w 2012 roku województwo pomorskie odwiedziło ponad 5 mln polskich turystów i 1,4 mln turystów z zagranicy. Większość z nich przyjechało na 5 dni i dłużej. Głównym celem była turystyka. Częściej niż do innych województw przyjeżdżali ludzie młodzi. Zdecydowana większość osób, bo aż 68 proc., odwiedza województwo pomorskie latem. Policja broni się, że zwiększenie liczby patroli w okresie letnim jest ograniczone głównie ze względów finansowych. – Miasto w ramach swoich możliwości wspiera finansowo Policję. Zarówno oferując płatne nadgodziny w weekendy, jak i poprzez zakup paliwa czy sprzętu. To miasto zbudowało komendę w Sopocie, co jest ewenementem w skali kraju – wyjaśnia J. Karnowski.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama