Nowy numer 49/2020 Archiwum

Rozliczymy PO za aferę

O reakcjach PiS na aferę podsłuchową i zjednoczeniu wokół tego ugrupowania innych partii prawicowych z wiceprezesem Prawa i Sprawiedliwości Mariuszem Kamińskim

Jednak czy premier nie ma racji, twierdząc, że te taśmy destabilizują sytuację w Polsce, osłabiają naszą pozycję na arenie międzynarodowej, co na przykład w kontekście Ukrainy na pewno nie jest korzystne…

To nie taśmy destabilizują sytuację w Polsce, ale zachowanie najważniejszych członków rządu premiera Tuska. To oni swoją postawą, obyczajowością skompromitowali państwo polskie na arenie międzynarodowej. Cytaty z min. Sikorskiego czy prezesa Belki obiegły cały świat i są bardzo negatywnie komentowane. To nie jest sztucznie wykreowana afera, ona nie tworzy jakiejś nowej rzeczywistości, tylko ją odsłania. W krótkiej perspektywie czasowej można uznać, że afera szkodzi naszemu państwu, ale w perspektywie długofalowej ujawnienie nagrań jest w interesie Polski. Obywatele mają prawo do poznania prawdy o rządzących, i mam nadzieję, że wyciągną z tego wnioski przy urnach wyborczych. Proszę zwrócić uwagę, że są jeszcze inne nieujawnione nagrania. O czym rozmawiał jeden z najbogatszych Polaków, Jan Kulczyk, podczas trzech spotkań z premierem Tuskiem, dwóch z ministrem Pawłem Grasiem, spotkania z ministrem skarbu Włodzimierzem Karpińskim i dodatkowo z prezesem NIK Krzysztofem Kwiatkowskim? Tak się składa, że w tym samym czasie odbywała się prywatyzacja „Ciechu”, jednej z największych spółek Skarbu Państwa, którą przejął właśnie pan Kulczyk. Jestem przekonany, że rozmowy musiały dotyczyć tej prywatyzacji.

Premier ostrzega polityków opozycji, aby nie cieszyli się zbytnio z ujawnienia nagrań ministrów Platformy, bo Wy też mogliście być nagrywani. Bywał Pan w restauracji Sowa & Przyjaciele?

Nie bywałem ani tam, ani w innych miejscach, gdzie dokonywane były nagrania. Nie obawiam się ujawnienia żadnych moich rozmów, gdyż nie prowadzę zakulisowych negocjacji, których upublicznienie mogłoby mnie skompromitować. Chciałbym jednak bardzo mocno podkreślić, że wcale nie cieszę się z kłopotów rządu, lecz jako obywatel jestem głęboko zażenowany i oburzony tym, co ujawniły nagrania. Nie chcę żyć w kraju, w którym rządzą ludzie o takiej mentalności, wykorzystujący funkcje publiczne dla własnych przywilejów. Zakładam, że w taki sposób myśli dużo Polaków. Wielu z nich, nie widząc perspektyw na normalne życie w naszym kraju, który dla obozu rządzącego jest „państwem istniejącym tylko teoretycznie”, wyjechało za granicę. Nie można się jednak poddawać i pozwolić, aby Polską rządzili ludzie, dla których celem jest załatwianie swoich partykularnych interesów. Polska może być krajem silnym, w którym Polacy będą mogli żyć godnie. Musimy wspólnie zrobić wszystko, aby tak się stało.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama