Nowy numer 48/2020 Archiwum

Rozliczymy PO za aferę

O reakcjach PiS na aferę podsłuchową i zjednoczeniu wokół tego ugrupowania innych partii prawicowych z wiceprezesem Prawa i Sprawiedliwości Mariuszem Kamińskim

Aby pokonać kryzys, premier Tusk próbuje skierować uwagę opinii publicznej na to, kto i po co nagrywał, na fakt, że nagrania były nielegalne, ignorując treść rozmów. Czy to mu się uda?

Rzeczywiście był taki moment, kiedy uwaga opinii publicznej, dzięki zabiegom socjotechnicznym Donalda Tuska i przychylnym mu mediom, była odwracana od istoty problemu. Proszę też spojrzeć na działania Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Niezależna prokuratura ochoczo podjęła temat nielegalnych nagrań. Niewiele się mówi o konsekwencjach dla głównych bohaterów ujawnionych rozmów. O Sławomirze Nowaku na przykład częściej słyszymy jako o osobie pokrzywdzonej. A przecież wszyscy słyszeliśmy, że chciał wykorzystać swoje wpływy polityczne, aby zablokować kontrolę skarbową w firmie swojej żony. Nie mam jednak żadnych wątpliwości, że Tuskowi nie uda się to na dłuższą metę. Na tych nagraniach są rzeczy szokujące i absolutnie kompromitujące. Rządzący odsłonili, co tak naprawdę myślą o Polsce i Polakach. Wierzę w to, że Polacy nie pozwolą sobie na takie pogardliwe traktowanie.

Jednak kto i w jakim celu nagrywał też jest ważne.

Ujawnienie tych nagrań jest jak najbardziej w interesie publicznym, niezależnie od motywacji nagrywających. W czasie wystąpienia sejmowego premier insynuował, że za tym wszystkim stoją Rosjanie i jakaś grupa polskich biznesmenów, zajmująca się energetyką. Jeśli uznamy, że za upublicznieniem tych rozmów stoi biznesmen Marek Falenta, który jest w sprawie tej afery podejrzanym, to jest oczywiste, że mamy do czynienia z brutalną walką o wpływy i przywileje wewnątrz obozu rządzącego. We władzach spółek należących do pana Falenty są dawni politycy Platformy Obywatelskiej, chociażby były senator Tomasz Misiak, były minister współpracy gospodarczej z zagranicą Lesław Podkański z PSL czy kluczowi urzędnicy spółek Skarbu Państwa, desygnowani na te stanowiska przez Platformę, jak Grażyna Piotrowska-Oliwa. Pan Falenta spotykał się i biesiadował z politykami PO. Jest na „ty” z ministrami. To jest człowiek tego systemu. On pochodzi z Dolnego Śląska, gdzie – jak pokazały wybory do władz lokalnych PO – wzajemne nagrywanie się polityków Platformy i przekazywanie mediom materiałów z nielegalnych podsłuchów jest na porządku dziennym.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama