Nowy numer 2/2021 Archiwum

Kostaryka w mundialowym niebie

Grecy wyrównali w 90 min., ale o ich losie zadecydowały rzuty karne.

Piłkarze Kostaryki po raz pierwszy w historii zagrają w ćwierćfinale mistrzostw świata. Po rzutach karnych pokonali w Recife Greków 5-3. Po regulaminowym czasie gry oraz dogrywce był remis 1:1. Kolejnym rywalem ekipy z Ameryki Środkowej - w sobotę o godz. 22.00 czasu polskiego - będą Holendrzy, którzy wcześniej okazali się lepsi od Meksyku 2:1.

Mecz nie był porywający, choć mógł się podobać. Obie drużyny bardzo długo nastawiały się na obronę i za bardzo nie chciały być tym zespołem, który będzie musiał odrabiać straty. Kostaryka, która po sensacyjnych zwycięstwach w grupie nad Włochami i Urugwajem była wymieniania jako faworyt tego starcia, też nie pokazywała się z dobrej strony.

Nie było widać lekkości w grze, którą tak bardzo zaimponowała w poprzednich pojedynkach. Na boisku było za to wiele chaosu i mało ofensywnych akcji. W pierwszej połowie groźnie pod bramką Greków było tylko... raz. W siódmej minucie gola mógł zdobyć Christian Bolanos, ale przestrzelił.

Taka postawa rywali tylko umocniła Greków w przekonaniu, że są w stanie przeciwstawić się rywalom. Na ich pierwszą akcję ofensywną trzeba było jednak poczekać. Dopiero w 28. minucie z dystansu szczęścia próbował kapitan Giorgios Karagounis, ale na posterunku stał bramkarz Keylor Navas. Dziewięć minut później uratował swój zespół jeszcze raz, gdy z bliskiej odległości chciał go pokonać Dimitrios Salpingidis.

Po zmianie stron, jakby z niczego, nagle zrobiło się 1:0 dla Kostaryki. Bolanos świetnie obsłużył w polu karnym Bryana Ruiza, który płaskim strzałem otworzył wynik spotkania. Piłkarze z Hellady mogą też mówić o wielkim szczęściu, że chwilę później nie było karnego. Australijski sędzia Benjamin Williams nie widział, jak Vasilis Torosidis zagrał ręką w polu karnym.

Od tego momentu już nic się drużynie z Ameryki Środkowej nie układało. W 66. minucie drugą żółtą kartką, a w konsekwencji czerwoną ukarany został Oscar Duarte. Na murawie pojawił się weteran greckiej piłki Theofanis Gekas. To właśnie on miał sprawić, że jego drużyna odzyska nadzieję. I faktycznie tak się stało. W doliczonym czasie gry, gdy Kostarykanie powoli opadali z sił, to właśnie przy jego strzale bramkarz odbił piłkę przed siebie, dopadł ją Sokratis Papastathopoulos i doprowadził do remisu 1:1.

W dogrywce zdecydowanie aktywniejszą drużyną byli Grecy, ale nie zdołali strzelić gola. Sędzia po 120 minutach gry musiał zarządzić rzuty karne, wysyłając jeszcze trenera Fernando Santosa na trybuny. Szkoleniowiec Greków, mistrzów Europy 2004, obserwował z dużej odległości, co działo się na murawie. Nie miał powodów do radości.

Ten, który najpierw przyczynił się do przedłużenia nadziei - Gekas, nie zdołał strzelić jedenastki. Kostaryka wykorzystywała je bezbłędnie i po raz pierwszy w historii zagra w ćwierćfinale mundialu.

Bramki: 1:0 Bryan Ruiz (52), 1:1 Sokratis Papastathopoulos (90+1).

Żółta kartka - Kostaryka: Oscar Duarte, Oscar Esteban Granados, Bryan Ruiz, Keylor Navas, Yeltsin Tejeda. Grecja: Andreas Samaris, Kostas Manolas. Czerwona kartka za drugą żółtą - Kostaryka: Oscar Duarte (66-faul).

Sędzia: Benjamin Williams (Australia). Widzów 41 242.

Kostaryka: Keylor Navas - Cristian Gamboa (77. Johnny Acosta), Michael Umana, Giancarlo Gonzalez, Oscar Duarte, Junior Diaz - Christian Bolanos (83. Randall Brenes), Yeltsin Tejeda (66. Jose Miguel Cubero), Celso Borges - Bryan Ruiz, Joel Campbell.

Grecja: Orestis Karnezis - Vassilis Torosidis, Sokratis Papastathopoulos, Kostas Manolas, Jose Holebas - Giorgos Karagounis, Yiannis Maniatis (78. Kostas Katsouranis), Lazaros Christodoulopoulos, Andreas Samaris (58. Kostas Mitroglou) - Dimitris Salpingidis (69. Theofanis Gekas), Georgios Samaras.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama