Nowy numer 2/2021 Archiwum

Nowak odchodzi z PO

B. minister transportu Sławomir Nowak zrezygnował z członkostwa w PO. Jego decyzja ma związek z ujawnionymi przez "Wprost" nagraniami. W oświadczeniu przekazanym PAP Nowak wyraził ubolewanie, że "od dłuższego czasu jego osoba stawia PO w niezręcznej sytuacji".

Politycy PO, których PAP poprosiła o komentarz do decyzji Nowaka, odnieśli się do niej ze zrozumieniem. "Mam zaufanie jego decyzji. Ufam, że Sławomir Nowak podjął właściwą decyzję" - powiedział PAP wiceszef PO Cezary Grabarczyk. "Rozumiem decyzję pana ministra, przyjmuję ją z szacunkiem" - zadeklarował sekretarz klubu PO Paweł Olszewski.

Tygodnik "Wprost" upublicznił stenogram z nagrania rozmowy Nowaka z Andrzejem Parafianowiczem, byłym wiceministrem finansów, byłym szefem Głównego Inspektoratu Informacji Finansowej. Nowak mówi tam o kontroli finansów swojej żony: "Chcą ją trzepać. Cały 2012 r. Chcą najpierw wziąć rachunek bankowy. Mam nadzieję, że to dotyczy tylko jej działalności, a nie będą chcieli krossować tego z moim rachunkiem. Bo ona jedzie od paru lat na stracie, potężnej".

Prokuratura Apelacyjna w Warszawie poinformowała w poniedziałek wczesnym popołudniem, że Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wszczęła śledztwo ws. rozmowy między Parafianowiczem a Nowakiem. Wcześniej w poniedziałek zapowiedział to prokurator generalny Andrzej Seremet.

W sądzie rejonowym Warszawa-Śródmieście trwa proces b. ministra transportu, który złożył dymisję w związku z zarzutami prokuratury. Warszawska prokuratura okręgowa oskarżyła Nowaka o to, że podał nieprawdę w pięciu oświadczeniach majątkowych składanych przez niego jako posła i ministra w okresie od listopada 2011 r. do marca 2013 r. Nowak nie wykazał w nich - a według prokuratury miał obowiązek - zegarka renomowanej firmy wartego, jak wynika z dwóch opinii biegłego, minimum 17 tys. zł. Przepisy nakazują wpisywać do oświadczenia przedmioty warte co najmniej 10 tys. zł. Za tak opisane przestępstwo grozi do 5 lat więzienia.

Nowak nie przyznaje się do zarzutu, twierdzi, że pokazywał się z tym zegarkiem publicznie, więc nigdy nie chciał go ukrywać. Mówił przed sądem, że nie wiedział, iż musi wpisywać do oświadczenia przedmioty osobiste, takie jak zegarek, zaś ten był zaległym prezentem od rodziców i żony na 35. urodziny.

« 1 »
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama