Nowy numer 3/2021 Archiwum

Dziecko – wróg ludzkości

Ciekawe, dlaczego przeludnienia najbardziej boją się społeczeństwa syte i wymierające?

Świat „cywilizowany”, zbrojny, majętny, sięgający kosmosu boi się dzieci. Panicznie – bardziej niż raka, niż AIDS, niż PiS. Sądząc po dostępności i nachalności reklamy środków zapobiegania dzieciom, dojść można do wniosku, że dziecko to coś gorszego niż kleszcz i wszawica. Aborcja to już na świecie „prawo człowieka”, a środki antykoncepcyjne są dostępne jako artykuł pierwszej potrzeby i jako podstawowe świadczenie zdrowotne. Do tego promocja związków dewiacyjnych, z natury i z definicji niepłodnych, plus adopcja dzieci przez takie związki (co skutkuje u dzieci przejmowaniem homowzorców, a w konsekwencji powielaniem niepłodności). I wreszcie edukacja seksualna, która nie tylko zachęca do jak najwcześniejszych doświadczeń seksualnych, ale też koduje ludziom na całe życie komunikat: dziecko to coś złego, a odpowiedzialność to seks nieskutkujący dzieckiem.


To wszystko składa się na obraz totalnego zaprzeczenia temu, co ludzkość od zawsze uważała za swoją najcenniejszą wartość – płodności. Kult płodności, obecny we wszystkich kulturach, od kilkudziesięciu lat został zastąpiony kultem bezpłodności. Instynkt przetrwania został w kulturze Zachodu stłamszony i zastąpiony dogmatem przyjemności. Już nie ma być celowo – ma być miło.


W Księdze Rodzaju czytamy, że zaraz po stworzeniu mężczyzny i kobiety „Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: »Bądźcie płodni i rozmnażajcie się«”. Znamienne: pierwsza rzecz to błogosławieństwo, a jego pierwszą treścią jest płodność. W ten sposób Bóg podzielił się z nami swoim atrybutem – twórczością. W tym jesteśmy do Niego podobni – wszystko, co ma związek z Bogiem, jest tworzeniem, nieustannym wzrostem i pomnażaniem. A płodność jest szczytem twórczości, w jakiej może wziąć udział człowiek.


Dlatego, śmiem twierdzić, aborcja, antykoncepcja, eutanazja i inne wynalazki zaprzeczające płodności lub czyniące z niej własną karykaturę są ściśle demoniczne. To esencja diabelstwa. To rzucenie Bogu w twarz: „Mam gdzieś twoje błogosławieństwo. Jeśli jestem zainteresowany rozmnażaniem, to tylko pieniędzy. Dziecko ewentualnie sobie zorganizuję, gdy mi się zachce, po zrobieniu kariery i w pełnym bezpieczeństwie ekonomicznym”.


W ten sposób na własne życzenie człowiek traci podobieństwo do Boga, a staje się podobny do diabła, który niczego nie ma. Ten największy nędzarz to jednak zarazem mistrz pozorów, genialny żongler pustką, wirtuoz nicości. Niczego nie tworząc, oferuje ludziom złudzenia, tak jak wędkarz oferuje rybom haczyki.


To nie przypadek, że promocja środków dzieciobójczych jest tak skuteczna w świecie postchrześcijańskim. Ten świat, zdradziwszy Chrystusa, stracił busolę i ochronę, więc diabeł bez większych przeszkód niszczy to, co nienawidzi najbardziej: dzieci. Powstrzymuje ludzi przed poczęciem, dzieci poczęte zabija, a urodzone deprawuje.


W Polsce mamy kolejną odsłonę diabelskiej wściekłości przeciw dzieciom. Rozpętana wokół klauzuli sumienia histeria jest zbyt wielka jak na to, żeby pochodziła tylko od ludzi i żeby chodziło tylko o pieniądze. Tu idzie o wszystko.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także