Nowy numer 2/2021 Archiwum

Spór o przedszkole

Rzecznik Praw Obywatelskich prof. Irena Lipowicz przesłała do redakcji „Gościa Niedzielnego” list, który zawiera krytyczne uwagi do komentarza red. Bogumiła Łozińskiego (GN nr 21 z 25 maja br.). Komentarz dotyczył stanowiska Pani Rzecznik na temat programu „Równościowe przedszkole”. Skargę na ten program przesłała do prof. Lipowicz Fundacja Rzecznik Prawo Rodziców, twierdząc m.in., że narusza on prawa dziecka do poszanowania godności i ochrony życia prywatnego oraz prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami. Red. Łoziński w swym komentarzu zarzucił na przykład Pani Rzecznik, że jej analiza prawna problemu prowadzi do ograniczenia prawa rodziców, zwrócił również uwagę, że prof. Lipowicz uznaje, iż program „Równościowe przedszkole” zawiera obiektywne informacje i treści, tymczasem jego zdaniem jest on realizacją ideologii gender. Publikujemy list RPO do redakcji „Gościa Niedzielnego” oraz odpowiedź red. Łozińskiego.

list

W związku z ukazaniem się artykułu Bogumiła Łozińskiego „RPO ogranicza prawa rodziców”, zawierającego wiele nieprawdziwych informacji i błędnych stwierdzeń mogących wprowadzić Czytelników w błąd, uprzejmie proszę o zamieszczenie następujących sprostowań i wyjaśnień.

1. Rzecznik praw obywatelskich w swoim wystąpieniu do MEN (dot. programu „Równościowe przedszkole”) absolutnie nie ogranicza praw rodziców; przeciwnie, uważa za wskazane, aby rady rodziców były obowiązkowe we wszystkich przedszkolach, nie tylko w placówkach publicznych.

2. Nieprawdziwe jest twierdzenie, że chcę wyprzeć rodziców z roli wychowawczej. Według obowiązującego prawa, jak również w wyrażonym przeze mnie stanowisku, uchwalanie programu wychowawczego należy do kompetencji rad rodziców i rad pedagogicznych. Rady te współdecydują, co zapewnia prawa rodziców, jak również szanują kompetencje kierownictwa i nauczycieli placówek przedszkolnych.

3. Oczywiście pojawia się tu wiele problemów. Może się zdarzyć, że pojedynczy rodzic nie zgadza się z porozumieniem reprezentacji rodziców i nauczycieli. Chce w określonym przedszkolu np. innego systemu wychowawczego dla swojego dziecka, powołując się przy tym na art. 48 konstytucji. Zdaniem niektórych publicystów powinna w tym zakresie obowiązywać zasada „liberum veto”. Trudno się jednak zgodzić z takim podejściem, zalecałabym tu ostrożność i ponowne przemyślenie stanowiska. Łatwo bowiem sobie wyobrazić, jak wiele pojawi się tu niebezpieczeństw, od zwykłych pojedynczych prowokacji poczynając, po chęć wprowadzania do przedszkoli przez grupki osób np. sekt religijnych czy ideologii faszystowskiej, wbrew woli i opinii większości rodziców w danej placówce.

4. Nieuczciwe jest przypisywanie mi poglądu, że „rodzice mogą edukować swoje dzieci po szkole i w weekendy”. W rzeczywistości nie są to moje wyrażenia, lecz cytaty z uzasadnień do wyroków Trybunału Konstytucyjnego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Nie mogę odpowiadać za te sformułowania, ale w moim wystąpieniu do MEN dostatecznie jasno wskazałam na wiodącą i absolutnie podstawową rolę rodziców. Skąd więc posądzenie o to, że jestem zwolennikiem „zastąpienia przez państwo rodziców w wychowaniu”? Nigdy tak nie myślałam. Tu jednak należy się małe wyjaśnienie – są sytuacje wyjątkowe, np. w przypadku ciężkiego zagrożenia dziecka sąd może orzec o konieczności zapewnienia pieczy zastępczej. Wtedy oczywiście, w każdym wiadomym mi przypadku, przyglądam się takiej sprawie i jeśli trzeba, interweniuję jako rzecznik praw obywatelskich.

5. Pisze red. Łoziński, że powołałam się na konwencję przemocową, „a więc rzecznik praw obywatelskich jako argumentu używa prawa, które u nas nie obowiązuje” – to nieprawda. Konwencja została podpisana, a więc wyrażona została wola jej ratyfikowania, co wyraźnie zaznaczyłam, to zaś pociąga obowiązek dostosowywania polskich przepisów. Choć oczywiście dopiero ratyfikacja ostatecznie decyduje o bezpośrednim stosowaniu konwencji.

6. Co do samego programu „Równościowe przedszkole”. Rzecznik nie może orzekać o treściach wychowawczych – zrobili to na moją prośbę fachowcy, kuratorzy. Urzędowa kontrola MEN dokonana została przez kuratorów na miejscu w 11 przedszkolach, bo w tylu zainteresowano się realizacją tego nieobowiązkowego programu (na 7532 placówki w całym kraju). Otrzymałam odpowiedź, że nie ma żadnych zagrożeń wychowawczych ani zastrzeżeń metodologicznych, i to było podstawą mojego wystąpienia.

7. Oczywiście sytuacja się zmienia, dlatego liczę się z tym, że mogą do mnie napływać w przyszłości skargi od rodziców lub nauczycieli związane również z tym programem. Przyjrzę się z uwagą każdemu przypadkowi. Ale na razie takich konkretnych skarg nie mam.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama