Nowy numer 4/2021 Archiwum

Sprawiedliwe karanie

Pewien złodziej miał 27 wyroków, ale wszystkie w zawieszeniu, przebywał więc na wolności i nadal kradł. Rząd przygotował zmiany, które mają położyć kres takim absurdom polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Ministerstwo Sprawiedliwości chce ograniczyć wymierzanie kar pozbawienia wolności w zawieszeniu, które stanowią ponad połowę wyroków. W zamian proponuje częstsze stosowanie kary ograniczenia wolności, np. prace społeczne albo grzywny. W ten sposób zamierza skończyć z sytuacją, gdy przestępcy po wyroku w większości przypadków pozostają na wolności. Przepisy wprowadzające nowe rozwiązania znajdują się w projekcie zmian kodeksu karnego, który 5 czerwca został przedstawiony w Sejmie.

Kara za siedem ryb

Nasz wymiar sprawiedliwości słusznie jest poddawany ostrej krytyce. Zwykli obywatele doświadczają opieszałości sądów. Sprawy, w których ewidentnie doszło do przestępstwa, kończą się wyrokami uniewinniającymi, gdyż np. prokurator nie był w stanie przedstawić dostatecznego materiału dowodowego, jak w przypadku procesu mafii pruszkowskiej. Z drugiej strony zapadają wysokie wyroki z powodu błahych wykroczeń, np. dla rencisty-inwalidy, który za to, że we własnym oczku wodnym złowił siedem ryb, został skazany na 30 godzin prac społecznych i tysiąc złotych grzywny. Rząd przedstawił w Sejmie projekt zmian kodeksu karnego (KK). – Jest to zasadnicza nowelizacja, którą można nazwać wielką reformą. Jej celem jest przede wszystkim skończenie z fikcją karalności za popełnione przestępstwa, jaka dzisiaj ma miejsce poprzez nadużywanie wyroków w zawieszeniu – tłumaczył wiceminister Michał Królikowski, prezentując projekt w Sejmie. Punktem wyjścia do zmian KK jest krytyczna diagnoza niewłaściwej struktury orzekanych sankcji. Chodzi o nadużywanie kar pozbawienia wolności w zawieszeniu. Takie wyroki zapadają w ponad 60 procentach spraw, podczas gdy bezwzględnego pozbawienia wolności tylko w 9,6 procentach (dane z 2011 r.). Dla porównania w takich krajach jak Niemcy, Wielka Brytania czy Holandia wyroki w „zawiasach” stanowią znacznie poniżej 20 procent. Do tego sankcje w zawieszeniu mogą być stosowane wobec tego samego sprawcy wielokrotnie. Wspomniany na wstępie złodziej to lider tej niechlubnej statystyki, ale nie jest to przypadek odosobniony, a liczba skazanych, wobec których sąd orzekł dwa lub trzy razy karę w zawieszeniu, wynosi ok. 400 tys. osób. Wyrok, po którym skazany pozostaje na wolności, nie spełnia swojej podstawowej funkcji – skutecznego zniechęcenia do ponownego popełnienia przestępstwa. A przecież celem kary jest też aspekt wychowawczy, tymczasem przy wyroku w zawieszeniu zarówno skazany, jak i społeczeństwo nabierają przekonania, że można popełnić przestępstwo i nie ponieść kary. Potwierdzają to statystyki, które pokazują, że osoby otrzymujące wyroki w zawieszeniu bardzo często ponownie łamią prawo. Przykładem może być tu znany z pierwszych stron gazet przypadek szefa Amber Gold Marcina P., który mimo siedmiu wyroków skazujących, dzięki temu, że były w zawieszeniu, wciąż mógł prowadzić swoją działalność.

Szczególnie bulwersującą praktyką jest zróżnicowanie wydawania wyroków w „zawiasach” za to samo przestępstwo w zależności od regionu, bowiem obecnie obowiązujący KK pozwala na dość swobodne ustalanie wysokości kar. Na przykład za jazdę samochodem po spożyciu alkoholu sądy w okręgu słupskim wydawały wyroki w zawieszeniu jedynie w 10 procentach przypadków, a w bielskim w prawie 90. Na tej podstawie można dojść do absurdalnego wniosku, że lepiej jechać po pijanemu w okręgu bielskim, bo prawie na pewno dostanie się karę w zawieszeniu, a zupełnie to się nie opłaca w słupskim.

 

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama