Nowy numer 41/2019 Archiwum

Zwiałam z obozu koncentracyjnego

O zabójczej mocy magii, wróżb i horoskopów oraz leczącej sile Koronki do Miłosierdzia Bożego z Patrycją Hurlak, popularną aktorką i najsłynniejszą „ekswiedźmą” Rzeczypospolitej
 rozmawia 
Marcin Jakimowicz
.

Marcin Jakimowicz: Patrycja Hurlak staje przed grupą zblazowanych gimnazjalistów i zaczyna opowieść. Chcą słuchać?


Patrycja Hurlak: Chcą. Nawet jeśli nie chcą przez pierwsze trzy minuty, to potem już zaczynają…


To co takiego mówisz w trzeciej minucie?


Mówię wprost: „Słuchajcie, moi drodzy, nie przyjechałam tu, by się wam przypodobać. Przyjechałam, bo gdy byłam w waszym wieku, nigdy żadna taka małpa jak ja nie przyjechała do mojej szkoły i nie powiedziała, że idę drogą na śmierć”.


Ostro…


Ostro. Ale według Księgi Ezechiela mam obowiązek przestrzegania przed pułapkami magii. Jeśli tego nie powiem, sama będę obarczona winą. 


Idziesz do telewizji śniadaniowej i bez owijania w bawełnę wypalasz: magia, talizmany, czary, amulety są złem. Nie przeszkadzają ci dyskretne szydercze uśmieszki prowadzących program?


Nie. Święty Paweł przypomina: nieważne, co mówią, ważne, że Chrystus jest głoszony. Po wydaniu książki „Nawrócona wiedźma” niemal wszystkie portale plotkarskie próbowały mnie wyszydzić. A robiąc to, cytowały najważniejsze zdania książki, a nawet sam kerygmat. (śmiech) Jak mogłam się z tego nie cieszyć? A wracając do rekolekcji dla szkół (w Wielkim Poście byłam non stop w trasie), jeszcze nie zdarzyło się, by gdziekolwiek ktoś potraktował mnie tak, jak ja kiedyś traktowałam swych katechetów. Nikt mnie nie przebił. Byłam naprawdę niezłą zawodniczką. 


Miałaś alergię na księży?


Straszną! Mówię młodym na rekolekcjach: gdyby wasz ksiądz katecheta kilka lat temu zadzwonił do mnie i powiedział: „Pani Patrycjo, będzie pani głosiła u nas rekolekcje”, odpowiedziałabym od razu: „Czy widzi ksiądz ścianę naprzeciwko siebie? Tak? To proszę się rozpędzić i huknąć w nią głową. Może coś się w niej poprzestawia”. Wiesz, jakie rzucałam hasła, przejeżdżając przez Częstochowę? „Jedna bombka wystarczy, będzie mniej tego katolickiego motłochu”. Jednak, jak widać na załączonym obrazku, Pan Bóg ma poczucie humoru. Dziś jestem świadkiem Jego miłosierdzia.


W aktorskim światku obowiązuje dyplomacja. Rzadko zdarza się, by ktoś mówił tak bezkompromisowo jak Ty. Kumple nie patrzą na Ciebie jak na wariatkę?


Pewnie niektórzy patrzą. Na rekolekcjach mówię ludziom wprost: czytanie horoskopów jest występowaniem przeciwko pierwszemu przykazaniu. Jak możecie po czymś takim przystępować do Komunii? Wielu ludzi jest oburzonych.


Trzaskają ostentacyjnie drzwiami?


Zdarza się. U starszych. Młodzi reagują inaczej. Słuchają, chłoną. 


« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • Ewa
    08.09.2014 20:21
    Ja również byłam pod wpływem osobowego zła. Zaczęło się od czytania horoskopów w gazetach, potem z ciekawości poznawałam i stosowałam inne rzeczy, np. zabobony, chiromancję, rebirthing, numerologię, feng shui - razem aż około 20 sposobów okultystycznych zachowań! Mimo to nie chciałam dostrzegać problemu i nadal uważałam się za katoliczkę! Dopiero wpędzenie mnie w potworne lęki, odebranie mi jakiejkolwiek nadziei, czyli wpędzanie w rozpacz, i kuszenie samobójstwem zmusiło mnie do szukania pomocy u Boga i u ludzi (prosiłam ich o modlitwę za mnie) i doprowadziło do uwolnienia od strasznych przeżyć. Bogu niech będą dzięki, że o mnie tak zadbał i uwolnił od zniewoleń!
    doceń 1
  • Andrzej
    08.02.2015 06:39
    ŻENADA !!!
    doceń 3
  • Stworek
    17.05.2019 12:37
    Stworek
    Czy przed opublikowaniem tego materiału ktoś z szanownej redakcji zastanowił się, czy aby na pewno podane w nim informacje są prawdziwe, rzetelnie, a nie są tylko stekiem bzdur obliczonych na promocję książek tej pani, czy też jej obecnego życia publicznego?
    Jak można bezkrytycznie wierzyć w te wszystkie brednie, które ona pod płaszczykiem rzekomego nawrócenia opowiada? Niech ktoś z Kościoła przeanalizuje jej wypowiedzi, zamiast bezkrytycznie potakiwać głową, wtedy łatwo zobaczycie, że to się nie trzyma kupy. Ta osoba nie jest wiarygodna, jej opowieści przypominają serial fantasy, w którym ona gra pierwszą rolę, a role poboczne przypadają jakimś bliżej nieokreślonym znajomym, dobrym i złym egzorcystom, oraz ludziom, którzy nakręcają jej biznes książkowo - medialny. Mitomanka wydaje się właściwym określeniem dla tej pani. Przecież to aktorka, a plecie z wyrachowaniem, ma to wyuczone i doskonale wie, jak sobie zjednać słuchaczy, jak nimi manipulować, co szczególnie łatwe jest z wierzącymi, którzy naturalnie oczekują cudu za życia. Ja nie wierzę w jej cudowne nawrócenie i dalsze dzieje, ponieważ wiara katolicka, którą we mnie wpojono i w którą wierzę z całą mocą, nie uwzględnia takich cudów, jakie rzekomo wydarzyły się w życiu tej kobiety. Jej rozmowy z demonami, magia spadających i otwierających się książek rodem z filmów o Harrym Potterze (albo z poltergeista), dyskusje z Jezusem i Bogiem, którzy rzekomo mieli jej mówić dokładnie, co ma robić i to wtedy gdy ona tego oczekiwała - jak można wierzyć w te banialuki bez odrobiny choć krytycyzmu i zastanowienia? Wszak wiadomo nie od dziś, że Bóg tak nie postępuje, że działa w ukryciu, że celowo się z nami nie komunikuje, bo nie chce abyśmy wiedzieli - zamiast tego chce byśmy wierzyli bez konkretnej wiedzy o Jego istnieniu (tzn. nie odezwie się do nas, bo wtedy to już nie jest wiara, a pewność i wiedza, potwierdzenie ze strony samego Boga). Poza tym Bóg nie prowadzi nas za rękę, nie zsyła pięknych podarków, nie powoduje, że jak np. straciliśmy pracę, to zaraz potem po spowiedzi znajdujemy następną lepszą - to tak nie działa, to jest zbyt piekne, żeby było prawdziwe. Oczywiście chcielibyśmy żeby tak było, ale to byłoby zaprzeczeniem wiary w Boga, taki Bóg jest dawcą łatwego szczęścia, wg tej kobiety wystarczy się nawrócić i już będzie szczęśliwość na ziemi, bo Bóg zaopiekuje się Tobą i nic nie będzie Ci brakowało. Tymczasem w rzeczywistości wiara i miłość Boża oznacza dla nas konieczność pracy w znoju, zmaganie się nieustannie z problemami życiowymi i kłodami, które nam rzuca pod nogi, oczekując, że sobie sami poradzimy w każdej sytuacji. Im bardziej nas Bóg kocha, tym bardziej trudne sytuacje nam serwuje. A im jest nam lepiej i przyjemniej - tym mniej w tym wszystkim Boga, a więcej złego. Bóg rodził się w ubóstwie i cierpieniu, dlaczego sądzisz, że chciałby abyś miał dobrze. Ty masz cierpieć za życia właśnie dlatego, abyś po śmierci zasłużył na życie wieczne w Jego królestwie. Jak mało prawdy religijnej jest w słowach Patrycji Hurlak, a tak wiele pustych słow składających się w gotowy i łatwy w odbiorze scenariusz serialowy.
    doceń 1
  • Stworek
    17.05.2019 12:43
    Stworek
    Na marginesie dodam, że już same nagłówki w rodzaju "Zwiałam z obozu koncentracyjnego" wzbudzają odruch politowania. Teksty w rodzaju "czułam się jak po 30 latach w obozie koncetracyjnym" - jak można tak poważnie traktować kogoś kto porównuje swoje wygodne życie z 30-letnim pobytem w obozie? Ta kobieta zwyczajnie ma siano w głowie i nie wie co pisze, a nikt tego nie weryfikuje przed drukiem.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji