Nowy numer 41/2019 Archiwum

Znikające przykazanie

Kto się pochyla nad niewiernością, niech sprawdzi, czy nie wypina się na wierność.

Chyba mamy już dziewięć przykazań. „Nie cudzołóż” wypadło, bo dziś, w dobie powszechnej empatii, sympatii i tolerancji, nikt nie cudzołoży. Już nie ma cudzołożników, są – w najgorszym razie – „rozwodnicy”. I co z tego, że pojęcie to mieści zarówno tych, którzy mimo niewierności małżonka trwają wierni złożonemu ślubowi, jak i tych, którzy złamali dane słowo i zawarli ponowne związki? To nawet lepiej – mając w jednym worku tych, co nie odcięli sobie drogi do sakramentów i tych, którzy to zrobili, łatwiej domagać się Komunii dla tych drugich.

I to się właśnie dzieje. Jesteśmy świadkami dyskusji o możliwości dopuszczenia do Komunii cudzołożników (jednak zostanę przy tej terminologii). W podsuwaniu takich pomysłów przoduje środowisko niemieckie, bo tam mają dużo takich „rozwodników”, więc ktoś wymyślił, że dopuszczenie ich do Komunii załatwi sprawę. 
Ale co to za argument? Czy duża liczba tych, co zbłądzili błąd czyni cnotą? Nie dlatego Kościół twardo opowiada się za dozgonną wiernością małżonków, że taki jest kaprys biskupów, tylko dlatego, że Jezus całkiem jasno powiedział, że tak właśnie ma być. A to znaczy, że właśnie to służy człowiekowi i żaden nacisk opinii publicznej ani teologiczna ekwilibrystyka tego nie zmienią.


Wielu małżonków, świadomych swojej słabości (więc ja z żoną też), od początku podjęło postanowienie, że o rozwodzie między nimi mowy nie będzie nawet w żartach. Bo wiemy, jak zabójczo działa pokusa. Małżonkowie muszą rozwód wykluczyć definitywnie – choćby całe piekło miało im się zwalić na głowy: nie! 
Nie chodzi o potępianie ludzi, którzy okazali się słabsi od zasad, które wyznają. Ci ludzie nieraz naprawdę cierpią, a Bóg szuka dla nich wyjścia. Ale sugestie o Komunii dla osób, które obiektywnie trwają w grzechu są, moim zdaniem, komunikatem: Ach, cóż, złamanie przysięgi małżeńskiej to nic takiego. Jeśli to zrobicie, już my zadbamy, żeby wasze nowe stadło praktycznie niczym się nie różniło od sakramentalnego małżeństwa.


I w ten oto sposób, w obliczu szalejącego genderyzmu, zamiast skupić się na umocnieniu małżeństw i rodzin, zajmujemy się umacnianiem małżeńskich i rodzinnych nieprawidłowości. Utrzymuje to żyjących w ponownych związkach w złudzeniu, że nie muszą niczego zmieniać, a w sakramentalnych małżonkach wzmaga głos pokusy, że wierność to przeżytek.


Oczywiście nie będzie Komunii dla cudzołożników. Bóg nie dopuści, aby Kościół w tak ważnej rzeczy zbłądził, podobnie jak nie dopuścił do akceptacji antykoncepcji. Świadectwem tego jest konsekwentne stanowisko prefekta Kongregacji Nauki Wiary, kard. Gerharda Müllera, który mocą swojego urzędu powtarza, że kwestię nierozerwalności małżeństwa określił Jezus i jakakolwiek zmiana w tym zakresie nie leży w kompetencjach Kościoła. 


Śmiem jednak twierdzić, że już samo publiczne kombinowanie nad otwarciem tego, co Jezus jednoznacznie zamknął, osłabia wiarę. Przeciętny człowiek nie będzie się zastanawiał nad „niuansami”. Dla niego komunikat z tego płynie prosty: Ewangelia swoje, życie swoje. I kto będzie potem sprzątał?


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

  • Karoliinka
    06.04.2014 03:33
    Komunia dla osób w związkach cudzołóżnych byłaby poderżnięciem gardła nadziei na pojednanie małżonków sakramentalnych, nawet po wielu latach po rozwodzie. Poderżnięciem istoty trwania w wierności małżonka opuszczonego, czekającego na powrót współmałżonka z cudzołożnego związku niesakramentalnego, nawet jeśli w nim pojawiły się dzieci. Znam mnóstwo osób żyjących w czystości, czekającech na nawrócenie współmałżonka, modlących się za niego. Takie osoby oczywiście mogą przystępować do sakramentów. To daje im siłę by trwać. Gdyby ich współmałżonek dostał możliwość przystępowania do komunii? Wraz z kochanką/kochankiem? Co wtedy z ich ofiarą? Świadectwem? Przed których pada się na kolana? Poczytajcie o wspólnocie SYCHAR. Hardkorowcy wierności!
    doceń 16
  • AgaW
    07.04.2014 09:10
    Polityka równościowa, a raczej niedyskryminacyjna jest czymś zupełnie innym jak ideologia gender. To pierwsze dotyczy równości płci, a to drugie ich zamienności
    doceń 0
  • Gracjan
    13.04.2014 11:36
    Zaprawdę powiadam Wam Najdostojniejsi Siostry i Bracia,
    - godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne obnażać prawdziwe oblicza kościelnych oszustów, seksualnych dewiantów i zbrodniarzy, społecznych pasożytów, specjalistów od interpretowania życzeń Pana Stwórcy Wszechrzeczy, którzy na twarzach nosili i noszą faryzejską maskę pokory oraz pobożności, w ustach świętobliwie pieszczą słowa miłości, miłosierdzia i przebaczenia, ale serca zawsze mają kamienne i zimne, dusze pychą, rozpustą, zaś usta obłudą i hipokryzją wypełnione a dłonie wiecznie głodne mamony. Rzymski katolicyzm jest szkołą szalbierstwa, hipokryzji i cynizmu. Toż to ten ewangeliczny „Wielki Babilon, matka wszetecznic i obrzydliwości ziemi. Tej ziemi! Nie ma kłamstwa, na które nie byliby gotowi, gdy chodzi o zwalczanie przeciwnika; nie ma bredni, której by w swoje owieczki (i baranki) nie spodziewali się wmówić. Sprowadzają walkę do tumanienia i terroryzowania najciemniejszych w nadziei, że w ten sposób zawsze będą mieli większość.
    Czyż jego wyznawcy nie słyszą „głosu z nieba mówiącego: „Wyjdźcie z niego, ludu mój, abyście nie byli uczestnikami jego grzechów i aby was nie dotknęły plagi na niego spadające. Bo grzechy jego narosły aż do nieba i Bóg przywołał na pamięć jego niesprawiedliwe uczynki" ? (Ap 18. 4).
    doceń 0
  • tantkiewicz
    13.04.2014 21:00
    Szczęść Boże, mamy dziesięć przakazań Bożych. Czy możemy jednego z przykazań nie przestrzegać? Uważam że nie. Bardzo gorąco polecam Modlitwę Ewangelią na każdy dzień i czytanie Słowa Bożego codziennie. Zyjmy wiernie nauką Jezusa na co dzień.
    doceń 5

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji