Nowy numer 48/2020 Archiwum

Ból z papieżem

Od czasów licealnych nosi przy sobie obrazek z podpisem kard. Karola Wojtyły. To jemu zawierzył zmagania z chorobą. – Kiedy były dramatyczne chwile, trochę ostro reagowałem: „Ojcze święty, skoro mnie wyświęciłeś, to działaj, albo w jedną, albo w drugą stronę”.

Rok temu, jak tylko górale dowiedzieli się, że prałat Tadeusz Juchas, ludźmierski duszpasterz, zmaga się z ciężką chorobą, od razu ruszyła lawina pomocy, nie tylko tej modlitewnej. Oddawano także krew. To był szczególny czas jubileuszu 50-lecia koronacji figury Matki Boskiej Ludźmierskiej. Ks. Tadeusz, jak prawdziwy góral (pochodzi ze Starego Bystrego koło Czarnego Dunajca), nie odpuszczał w przygotowaniach. Kontakt z nim był utrudniony – nie można było go odwiedzać w szpitalu ani prowadzić żadnych rozmów na miejscu. – Proszę sobie wyobrazić, jak dobrze nam się współpracowało. Tysiące rozmów telefonicznych, e-maili, esemesów. Po prostu ksiądz kustosz tak sobie nas wychował – śmieje się s. Danuta Lipińska, posługująca od kilku lat u Matki Boskiej Ludźmierskiej.

Trwanie przy krzyżu

Na pytanie o stan zdrowia ks. Tadeusz zawsze odpowiadał pogodnie, tak, jakby pogodził się z losem i Boskim scenariuszem. Przyznaje jednak, że kiedy były chwile trudne, wręcz dramatyczne, zwracał się zawsze o pomoc do bł. Jana Pawła II. – Zawierzyłem mu całą moją sytuację. Ale pewnego dnia już nie wytrzymałem i powiedziałem, że skoro mnie wyświęcił, to niech działa, w jedną albo w drugą stronę. I szczególnie odczułem, jako człowiek nadal chory, jego wielkie przewodnictwo w cierpieniu. Czasem, kiedy przychodziły dni zniechęcenia, a nawet beznadziei, starałem się zobaczyć obraz jego męstwa i trwania przy krzyżu. To są wielkie osobiste doświadczenia. Mogę wprost powiedzieć, że odczuwam – za wstawiennictwem bł. Jana Pawła II – wiele łask i ulgę w chorobie. Ten mój stan zdrowia jakoś trwa, ale nadal mogę poświęcać się pracy na rzecz ludźmierskiego sanktuarium. Dodam jeszcze, że z każdego cierpienia zawsze rodzi się dobro. To jest czas do modlitwy za parafian, za siebie, ale przede wszystkim za drugiego. Jednocześnie dziękuję z całego serca za modlitwę i oddaną dla mnie krew.

Aparat i aureola

O tym, że bł. Jan Paweł II zagląda z nieba do Ludźmierza, ks. prałat przekonał się szczególnie pewnego dnia. – Pamiętam dokładnie ten dzień, przypadało wtedy wspomnienie Matki Boskiej z Lourdes. Zbliżał się piękny zachód słońca, wziąłem aparat fotograficzny i spacerowałem po naszym ogrodzie maryjnym. W pewnym momencie słońce na długą chwilę zatrzymało się na wysokości twarzy Jana Pawła II, którego pomnik stoi w środku ogrodu. Wyszła z tego piękna, cudowna metafora „Santo subito”. Co ciekawe, próbuję od kilku lat zrobić podobne ujęcie, ale za każdym razem jest inne rozproszenie światła. Ks. Tadeusz wiele razy spotykał się z Janem Pawłem II w Watykanie. – Ojciec święty nawet kiedyś w czasie audiencji generalnej, wiedząc już o naszej obecności, żartował, że znowu przyjechaliśmy prosić, aby na trasie kolejnej pielgrzymki do Polski znalazł się Ludźmierz. Polecał tę sprawę modlitwie pielgrzymów z całego świata, którzy zgromadzili się w Watykanie. Innym razem, kiedy pojechałem do Rzymu na spotkanie z kolegami z rocznika, poprosiłem bp. Stanisława Dziwisza, aby we Mszy św. w kaplicy ojca świętego mógł uczestniczyć mój siostrzeniec z żoną. Otrzymali błogosławieństwo od następcy św. Piotra, a potem... dar rodzicielstwa, o który przez wiele lat tak bardzo prosili. Cieszą się z dwójki dzieci, które zostały wymodlone za wstawiennictwem bł. Jana Pawła II – mówi ze wzruszeniem.

Dziękczynny ryk motorów

W ludźmierskim sanktuarium znajduje się wiele osobistych przedmiotów i elementów stroju papieskiego Jana Pawła II, są także relikwie z krwią. – Ojciec święty, kiedy przekazywał mi piuskę, powiedział, żebym ją zawiózł do Matki Boskiej Ludźmierskiej, aby dalej miała go w swojej opiece. Kard. Dziwisz podarował nam również pierścień papieski. W związku z kanonizacją umieścimy go w cudownej figurze, w specjalnym miejscu obok berła – zapowiada ksiądz kustosz. Ciekawie zapowiada się 1 maja dziękczynna pielgrzymka motocyklistów z archidiecezji. Z kapelanem ks. Tomaszem Stecem może tu przyjechać nawet ok. tysiąca motocyklistów, a wśród nich nie zabraknie tych z pobliskiego Miętustwa, z grupy „Pasja i Wiara”. – Nie ma dnia, aby nie palił się znicz, nie było świeżego bukietu kwiatów czy nie klęczał ktoś przed pomnikiem Białego Pielgrzyma. Staramy się tak prowadzić nasze duszpasterstwo, aby przekazywać jego duchowe owoce kolejnym pokoleniom – podsumowuje ks. kustosz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama