Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Armia pięknych ludzi

– Każdego roku na nowo przeżywam mnóstwo wzruszeń i uczę się pokory. Postawa tych osób może zawstydzać, ale też inspirować do bycia lepszym – przyznaje Marcin Mikos, członek kapituły nagrody.

Jako kapituła konkursu jesteśmy pozytywnie zbudowani i nakręceni energią laureatów. Tych pięknych duchem ludzi trzeba pokazać światu, bo sami rozgłosu nie szukają – dodaje M. Mikos.

Z ziemi włoskiej do Polski

Wszystko zaczęło się, gdy o. Stanisław Wysocki OC, przeor krakowskiego klasztoru oo. karmelitów na Piasku i pomysłodawca plebiscytu, przez 7 lat pracował w Rzymie jako kapelan szpitalny. – Diecezja rzymska, jako jedyna na świecie, ma biskupa odpowiedzialnego za duszpasterstwo chorych, a w 144 szpitalach i klinikach pracuje zastęp ok. 200 kapelanów. Mieszkają w szpitalach, są zżyci z personelem i są do ich dyspozycji przez całą dobę. Biskup regularnie się z nimi spotyka, a do szpitala wpada nawet bez zapowiedzi, odprawia Mszę św. i je obiad w stołówce – opowiada o. Stanisław. To jak balsam na rany włoskiej służby zdrowia, której – podobnie, jak i polskiej – nieobce są problemy finansowe, korupcja i niekończące się reformy. – Widziałem, że pacjenci nieufnie patrzą na lekarzy, a dyrektorzy szpitali oceniają ich przez pryzmat oszczędności. Jednocześnie obserwowałem też, jak oni się starają. Szczególne wrażenie robiły na mnie operacje – wiele razy byłem przy nich obecny. Dla lekarzy one były jak wyzwanie, by wyrwać pacjenta z objęć choroby i śmierci – wspomina o. Wysocki. By lekarze poczuli się docenieni, postanowił więc nagradzać tych, którzy w opiekę nad pacjentem wkładali najwięcej serca. Samarytan pochylających się nad cierpieniem. Gdy wrócił do Krakowa, rozpoczął pracę kapelana w Szpitalu Specjalistycznym im. J. Dietla. I tu zderzył się z się problemami służby zdrowia, uderzającymi zarówno w pacjentów, jak i w lekarzy.

Żywy pomnik JPII

– Żeby poprawić atmosferę w szpitalu, na ołtarzu w kaplicy położyłem specjalną księgę. Pacjenci mogli w niej wpisywać intencje, w których szczególnie chcieli się modlić. W większości były to intencje za konkretnych lekarzy i pielęgniarki, którzy dobrze opiekowali się chorymi – mówi o. Wysocki. We wspomnienie św. Łukasza zaprosił personel szpitala na Mszę św. do bazyliki Nawiedzenia NMP. Rozdał też list napisany na ten dzień i dołączył do niego ksero intencji ze szpitalnej księgi. Na wszystkich twarzach malowało się wzruszenie. Postanowił więc i tu wyróżniać lekarzy, dla których zawód jest powołaniem, a nie tylko pracą. Decyzją pacjentów szpitala, w 2004 r. Miłosiernymi Samarytanami zostali: kardiolog dr Mariusz Wiśniewski, Barbara Panna, pielęgniarka z oddziału reumatologii, rehabilitantka Maria Kowalik i dietetyczka Agnieszka Kamińska. – W 2005 r., po śmierci Jana Pawła II, pomyślałem, że konkurs musi nabrać większego rozmachu, a wyróżniane osoby będą budować mu żywy pomnik. Bo nie liczą się kolejne ulice nazywane jego imieniem, ale ludzie, którzy czynami wcielają w życie nauczanie ojca świętego – podkreśla o. Wysocki. Plebiscyt objął więc wszystkie krakowskie szpitale i pojawiła się druga kategoria samarytan – ludzi niezwiązanych ze służbą zdrowia i bezinteresownie pomagających bliźnim. Konkurs powoli wychodził poza diecezję i stopniowo podbijał całą Polskę (dziś głosy na miłosiernych XXI w. przychodzą nawet z USA, Włoch czy Francji). Bp Jan Zając podsunął też pomysł, by galę plebiscytu związanego z Janem Pawłem II i jego nauczaniem o nowej wyobraźni miłosierdzia oraz budowaniu cywilizacji miłości zorganizować na wzgórzu miłosierdzia – w łagiewnickim sanktuarium (w auli bł. JPII).

Dobro musi wygrać

– Dziś, gdy zło jest w mediach wszechobecne i piętnuje się wszystkie ludzkie potknięcia, ten plebiscyt ma szczególną wartość. Dobro musi wygrać i nie ma drugiego konkursu, który tak dobitnie pokazywałby, że ono istnieje, że są wspaniali ludzie, którzy robią wielkie rzeczy. U nas nie liczy się liczba głosów – najważniejsze jest uzasadnienie, dlaczego ktoś powinien być wyróżniony: czyjś gest, szybkość decyzji, by komuś pomóc, gotowość do służby – opowiada dr Agata Mamak, lekarz na oddziale rehabilitacji i reumatologii Szpitala im. Dietla, Samarytanka Roku 2007, od 2008 r. zasiadająca w kapitule nagrody. Jak zauważa, nie da się przejść obojętnie obok ludzi, którzy chwytają za serce – pani Klary Czenczek, ponad 80-letniej salowej ze Szpitala Zakonu Bonifratrów, pani Gieni Martynowicz, staruszki, która nie przegapi żadnej okazji, by komuś pomóc, pani Marii Kaczorowskiej, która z dnia na dzień opłaciła rehabilitację dziewczynie ciężko rannej w wypadku... – 10. jubileuszowa edycja plebiscytu, organizowana na chwilę przed kanonizacją Jana Pawła II, powinna łączyć instytucje noszące jego imię i tych, którzy mówią o nowej ewangelizacji. Jest mi przykro, że w tym roku wszystkie instytucje, także te kościelne, zostawiły nas. Nie sztuką jest robić koncerty papieskie czy konferencje o dialogu ekumenicznym. Sztuką jest znaleźć prawosławnego księdza, który miłosierdziem łączy wiernych różnych wyznań – dodaje o. Stanisław.

Głosujmy!

Kandydatów do tytułu Samarytanina Roku 2013 wskazywać można do 8 marca. W pierwszej kategorii szukamy pracowników służby zdrowia, dla których zawód to powołanie do służby cierpiącym. W drugiej – osób niezwiązanych z żadną organizacją charytatywną, które z potrzeby serca pomagają bliźniemu. Głosować można listownie (Wolontariat św. Eliasza, ul. por. Wąchały 5, 30-608 Kraków), poprzez e-mail (biuro@eliasz.org) lub telefonicznie (12/263 61 56). Należy podać imię i nazwisko oraz adres lub numer telefonu osoby, którą chcemy wyróżnić, i uzasadnienie (!) swojego wyboru.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama