Nowy numer 30/2021 Archiwum

Siła zakonów

Europa cywilizacyjny sukces zawdzięcza w dużej mierze zakonom. To paradoks, że ci, którzy odchodzili od świata, by żyć dla Boga, okazywali się wyjątkowo skutecznymi gospodarzami tego świata. Nie ma postępu bez Boga.

Oświeceniowo-rewolucyjna ideologia głosząca tolerancję okazywała się skrajnie nietolerancyjna dla katolickich zakonników i zakonnic. Johan Pezzl, niemiecki pisarz oświeceniowy, pisał, że zakonnicy „niczym szczury w skrzyni Noego żyli z rabowania pracowitych stworzeń”. Na początku XIX wieku życie zakonne znalazło się na najniższym poziomie w swej całej długiej historii. Wydawało się, że już się nie podźwignie z upadku. Jednak podobnie jak po reformacji, tak i po czasach rewolucji pod popiołami zaczęło kiełkować nowe życie. W 1814 roku papież reaktywował jezuitów, a już w 1820 zakon liczył 2000 członków. Nadeszła prawdziwa „wiosna monastyczna”. Wielką frekwencją cieszyły się zwłaszcza zakony żeńskie prowadzące działalność charytatywną. Do końca XIX wieku powstało około 100 nowych zgromadzeń (np. oblaci, pallotyni, salezjanie, salwatorianie). Wiele starych opactw benedyktyńskich przeżyło ponowne narodziny (w Niemczech, we Francji, a nawet w Anglii). Ten rozwój trwał jeszcze do lat 60. XX wieku. Po Soborze Watykańskim II przyszła fala kolejnego kryzysu. Tym razem jakiś rodzaj zakwestionowania życia konsekrowanego pojawił się we wnętrzu samego Kościoła. Źle rozumiane wyjście Kościoła do świata spowodowało „zeświecczenie” wielu zakonników i zakonnic. Masowe porzucanie tradycyjnych strojów zakonnych było tylko zewnętrznym znakiem utraty wewnętrznej orientacji. Działano społecznie, a często wręcz bezkrytycznie przejmowano lewicowe idee, kosztem pierwszeństwa Boga. To nastawienie, cechujące wiele modernizujących się zgromadzeń, okazało się zabójcze. Mimo spadku liczby powołań są jednak oznaki przebudzenia. Bł. Matka Teresa z Kalkuty założyła rozwijające się dynamicznie zgromadzenie służące najbiedniejszym. Pojawiają się nowe formy życia kontemplacyjnego (np. Wspólnoty Jerozolimskie, betlejemici i betlejemitki). Powstały tzw. instytuty świeckie. Wiele tradycyjnych zakonów szuka odpowiedzi na znaki czasu (przykładem w Polsce są benedyktyni w Tyńcu, ewangelizacyjne pomysły kapucynów czy rozkwit rekolekcji ignacjańskich dla świeckich). „Gdzie jest padlina, zgromadzą się i sępy”. Tam, gdzie życie zakonne jest prawdziwym życiem, tam będą powołania i będą rozkwitać inicjatywy pomagające współczesnym ludziom wierzyć, kochać i odnajdywać Boże Tchnienie w czasach zamętu. Jan Paweł II ustanowił 2 lutego Dniem Życia Konsekrowanego. „Życie konsekrowane znajduje się w samym sercu Kościoła”, pisał.Benedykt XVI i Franciszek (sam zakonnik!) przybrali imiona wielkich zakonników: św. Benedykta z Nursji i św. Franciszka z Asyżu, szukając w ich życiu inspiracji dla odnowy Kościoła. To daje do myślenia. Wierność dziedzictwu i szukanie nowych dróg nie wykluczają się.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama