Nowy numer 47/2022 Archiwum

Jeden z dziesięciu

W ciągu godziny znalazłem kilkadziesiąt osób, które… oddają jedną dziesiątą swych zarobków na potrzeby Kościoła. Kompletne szaleństwo – popukają się w czoło rekiny giełdowe i płotki pływające w akwarium z napisem „chwilówki”.

Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach. Okazuje się, że katolicy nad Wisłą są 100-porcentowymi dżentelmenami. Nie pisną ani słowa o tym, ile dają na tacę. Roratnie hasło „Małego Gościa” „Tyle masz, ile dasz” brzmi ładnie i w dodatku się rymuje, ale czy naprawdę sprawdza się praniu? W praniu (czystych, nie brudnych) pieniędzy? Z ogromnym odzewem czytelników spotkał się tekst o „odbudowanej” parafii w Baltimore. Zwłaszcza niewielki fragmencik, w którym napomknąłem o tym, że finanse zadłużonej po uszy wspólnoty uratowało kazanie ks. Michaela White’a poświęcone dziesięcinie. Tuż po nim usłyszał od oburzonej parafianki: „Nigdy więcej nie chcę słyszeć tego słowa w tym kościele”. – Musieliśmy od czegoś zacząć, więc zaczęliśmy od siebie – opowiada dzisiaj ks. White. – Możemy zaświadczyć, że w momencie, kiedy zaczęliśmy, jak nakazuje Biblia oddawać dziesięcinę, zorientowaliśmy się, że zmniejsza się nasze zadłużenie, a zwiększają oszczędności. Zaprosiliśmy innych do wejścia na tę drogę. Bądź wierny Bogu w detalach codzienności. On zrobi resztę. Dziesięcina to dar 10 procent z tego, co mamy czy zarabiamy, złożony na chwałę Boga. Zaliczają się do niej nie tylko nasze datki na biednych, ale także to, co rzucamy na tacę. Do dziesięciny nie można wliczyć opłat za szkoły katolickie (przykro nam!). Płacenie dziesięciny występuje jako jednolity standard oddawania Bogu czci w całym Piśmie Świętym, począwszy od Księgi Rodzaju. Od czego zaczęła się przemiana myślenia amerykańskiego proboszcza? Od lektury Księgi Malachiasza. Musiał zgodzić się ze swym rodakiem Markiem Twainem, który zauważył: „Nie martwią mnie te części Biblii, których nie rozumiem. Martwią mnie te, które rozumiem”.

Nie okradaj mnie!

– W trzecim rozdziale Księgi Malachiasza – wyjaśnia ks. White – Bóg mówi do ludu Izraela: „Od dni waszych przodków odstępowaliście od mych praw i nie przestrzegaliście ich (…) Wy jednak pytacie: pod jakim względem mamy się nawrócić? Alboż godzi się człowiekowi oszukiwać Boga, jak wy Mnie oszukujecie?” (Ml 3,7-8a). Czy można okraść Boga? Okazuje się, że to wcale nie takie trudne. „Pytacie: »W czym Cię oszukaliśmy?«. W dziesięcinach i ofiarach. Jesteście zupełnie przeklęci, bo wy – i to cały naród – ustawicznie Mnie oszukujecie!” – słyszy prorok. Abraham daje kapłanowi Melchizedekowi dziesiątą część z tego, co posiada. Podobnie wielbi Boga jego syn Jakub: „Z wszystkiego, co mi dasz, będę Ci składał w ofierze dziesięcinę” (Rdz 28,22). To sedno problemu. Oddam dziesiątą część „z tego, co mi dasz”. Nie z tego „co samemu zarobię ciężką krwawicą”.

– Czy ręka drży, gdy po raz pierwszy człowiek decyduje się oddać Bogu dziesięcinę? – pytam Pawła Kobosza, właściciela firmy produkującej oświetlenie. – Nie. To kwestia zaufania Bożej Opatrzności. Ja gorąco wierzę w to, że wiąże się to z błogosławieństwem. Moja firma związana jest z branżą oświetleniową. To był niezwykle trudny rok dla tego sektora: budownictwo siadło, nie było zbyt wielu inwestycji, a mimo to nasze wyniki finansowe okazały się bardzo dobre. Wiążę to ściśle z Bożym prowadzeniem. Tyle że, uwaga, dziesięcina to dar serca, a nie rodzaj umowy handlowej z Panem Bogiem. To czyn wypływający z miłości, nie z kalkulacji!

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy