Nowy numer 09/2024 Archiwum

Katofobiczna genderowa agitka

W rewolucyjnej Rosji komunistyczne Biezbożniki agitowały przeciwko Kościołowi wedle wtłoczonych im wcześniej do głów haseł. Chodził taki po wsiach i opowiadał, że nauka niezbicie udowodniła, iż Boga nie ma i że klechy to wyzyskiwacze gnębiący lud

W III Rzeszy mistrz propagandy, Goebbels, rozpętał atak na księży m.in. za pomocą fabrykowanych zarzutów o… pedofilię. Dziś schemat walki z Kościołem jest podobny. Podczas medialnych dyskusji z księżmi coraz częściej zdarza się, że jakiś „autorytet” używa „argumentu” z komunistyczno- -goebbelsowskiego repertuaru: Kościół jest straszny, wsteczny, a mówi to, co mówi, bo chce ukryć pedofilię, a w ogóle to mu chodzi o pieniądze. Nie ma się jednak czemu dziwić, bo przecież z samym Jezusem nie postępowano inaczej. Kiedy oponenci nie potrafili sprostać słowom Chrystusa, stwierdzali, że „On jest opętany” (J 10,20) i chwytali za kamienie (por. J 8,59). Ot, argument! Obejrzałem niedawno w internecie dyskusję na temat gender pomiędzy prof. Moniką Płatek i o. Józefem Augustynem SJ. Karnistka feministka z Uniwersytetu Warszawskiego uciekała od konkretów wskazywanych przez jezuitę, na przykład od tego, co stoi napisane w różnych genderowych poradnikach, wedle których miałyby być edukowane nasze dzieci. Pani profesor chwytała się za głowę, robiła zdziwione miny, opowiadała coś o paleniu czarownic, no i oczywiście o pedofilii księży, wyolbrzymionej w jej głowie do niebotycznych rozmiarów. Agresywnie i nie na temat. Powtarzała ponadto znaną śpiewkę, że gender to przecież tylko nauka o równości płci. Jasne! Komuniści też powtarzali, że komunizm to naukowa idea równości i sprawiedliwości społecznej. A ci, którzy wskazywali fakty przeczące tej tezie, byli tępieni jako wstecznicy nierozumiejący mądrości etapu. A ja chciałbym usłyszeć rzeczową dyskusję na przykład na temat takiego oto fragmentu z poradnika „Równościowe Przedszkole. Jak uczynić wychowanie przedszkolne wrażliwym na płeć”: „Szczególnie ważne jest więc, by pamiętać, że rodzice nie są do końca tymi, którzy powinni ostatecznie decydować, czy w przedszkolach powinno się pracować na rzecz równouprawnienia, ponieważ często nie posiadają oni fachowej wiedzy na ten temat i sami również kierują się stereotypami”. Niech prof. Płatek i jej podobni pokażą swą fachową wiedzę, która dawałaby im prawo do edukacji dzieci wbrew rodzicom.

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Zaloguj się i rozpocznij subskrypcję.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy