Nowy numer 22/2020 Archiwum

Na jagody!

Styczeń. Minus dwadzieścia stopni. Śnieg po pachy. Do domu wraca zmordowany po nocnych eskapadach Heniek. – Gdzie byłeś? – słyszy od progu nie znoszący sprzeciwu głos żony. – Na jagodaaach – odpowiada ledwo żywy. – Gdzie? – Na jaaaagodach. – Mów prawdę, albo pakuj walizki. Gdzie byłeś? – Na jagooodach. Taką wersję obrałem i takiej się będę trzymał.

Od dawna próbuję dziękować wbrew sobie. Nie widząc realizacji odgórnych obietnic, które otrzymałem. Czując podskórnie lęk, nie euforię. Nie pamiętając już, co oznaczają słowa: „pokój serca”. Na każdym kroku słyszę: „błogosławcie, nie przeklinajcie!”. – Czy cedzenie przez zęby „Panie, błogosławię cię za strach, który mnie paraliżuje” Bogu się podoba? – zapytałem kiedyś trapistę o. Michala Ziolo.

– Dziwne, ale Bogu podoba się to, co stworzył, my się mu podobamy, choć patrząc w lustro przy goleniu, można sarkastycznie pogratulować Mu gustu, zwłaszcza, gdy cedzimy przez zęby. Ale ludziom się też to zdarza i też nie rozumiemy dziwnych zachwytów i miłości adoratora do potwora, gdyby było inaczej, nie pytalibyśmy oburzeni: „I co on w niej widzi?!”. albo „I co ona w nim widzi?!”. „Stworzyłeś mnie takiego, to mnie masz” – można powiedzieć. Św. Michała Archanioła strach na pewno nie paraliżuje, ale Michała Zioło już tak, że wsadza go za samo nazwisko. Ale to nie Michał Archanioł przyjmuje Boga pod postacią Chleba i Wina, tylko Michal Z. , nie anioł, oj nie, ale – co by nie mówić – Syn Boga, adoptowany co prawda, ale jednak Syn. Wierzymy w to? Ja wierzę. I ufam Mu. Jak kiedyś zostanę świętym, to właśnie takim od ufności, nie mam nic w sobie, czego On by już wcześniej tam nie złożył, a i ta garstka talentów to raczej jakieś dość dziwaczne i całkiem nieużyteczne umiejętności, czasami aż się uśmiecham i mówię: „ale wymyślił”, no niby jestem pracowity, ale efekty marniusieńkie. Lubić siebie? A za co? Jestem i już. Ale zawsze Mu ufam, w strachu, kłopotach…

„Jezu, ufam Tobie”. – powtarzam każdego dnia. Taką opcję obrałem i takiej się będę trzymał.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • stefan176
    14.01.2014 12:52
    DO "refleksja" Nie ma mojego kościoła. W wielu Wspólnotach można przyjmować Komunię Św. w dwóch postaciach. Szukajcie a znajdziecie!
  • ksadamkaczor64
    14.01.2014 13:19
    ksadamkaczor64

    Drodzy Internauci posiadający konto na Facebooku,

    gorąco zachęcam Was, zaproście wszystkich Waszych znajomych z fb do polubienia "Gość Niedzielny". Myślę, że warto byśmy postawili sobie za cel to, by na kanonizację Jana Pawła II wszyscy mogli zobaczyć, że "Gość Niedzielny" lubi 60 000 osób. Dlaczego taki cel? Uważam, że Gość Niedzielny bardzo aktywnie i owocnie wypełnia testament Jana Pawła II. Niech więc korzysta z niego jak najwięcej ludzi.

    Ks Adam Kaczor

    doceń 3
  • widz
    15.01.2014 10:49
    Oglądałem niedawno film "Ludzie Boga"
    Niesamowity film !
    Wbrew pozorom mój tekst jest jak najbardziej na temat:)
    Wątpiącym polecam wikipedię :)))
    doceń 0
  • bogna
    21.01.2014 10:19
    kolejny tekst który wstrzelił się w właściwy moment...
    miałam taki czas w życiu związany z nawróceniem kiedy miałam poczucie że odzyskałam własne życie i samą siebie i czułam się wolna i szczęśliwa. Potem przyszedł czas oczyszczenia, lęków i niepewności. Wychodziło na jaw moje bardzo niskie poczucie własnej wartości, nieakceptacja siebie, nieudane zakochania. Pragnienia się nie spełniały, choć wiedziałam że Bóg mnie kocha, wie o nich i pragnie mojego szczęścia. Nie wiedziałam co się dzieje, dlaczego tak, co z tym dalej będzie.
    I wtedy "trzymałam się" uparcie takiej wersji. Jestem wolna i absolutnie nic nie muszę, do jednego tylko się zmuszę-zaufam Bogu, do tego się zmuszę. Pozdrawiam wszystkich.B.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji