Nowy numer 49/2019 Archiwum

Przytulanie komercyjne?

Akcje o wdzięcznych nazwach typu Dzień Przytulania trochę mnie przerażają…

Może ja niedzisiejsza jestem. A może nie rozumiem po prostu czasów współczesnych, które to najwyraźniej wymagają przyjmowania z radością nowych obyczajowości, stylów życia i zachowań. O co chodzi? O pewien nowoczesny trend, który obserwuję od kilku lat, a który coraz śmielej sobie poczyna w miastach. Chodzi o tzw. Dzień Przytulania: obcy ludzie, którzy spotykają się na ulicy czy w parku, powinni się do siebie przytulić. Zaangażowani są w ten czyn społeczny wolontariusze, którzy chcą przyjaźnie zmieniać świat i mają poczucie misji do spełnienia…

Wolontariusze pytają przechodniów, czy mogą ich przytulić. A gdy uzyskają zgodę, następują okolicznościowe „misie” – jakoś poziomem sztuczności kojarzące się z dawną epoką. Sztuczności? A może właśnie przechodnie chcą się przytulać z nieznanymi sobie ludźmi? Może to taki znak czasów, że ludzie otwarci i spontaniczni, więc z radością rzucają się w ramiona osób, których nigdy na oczy nie widzieli? Śmiem twierdzić, że moda na przytulanie z obcymi to faktycznie znak czasu. Ale znak ostrzegawczy. Ostrzega przed brakiem ciepła i relacji w rodzinie.

Ostrzega też przed brakiem zdrowego dystansu względem obcych. Bo śmiem twierdzić, że naturalnym odruchem – gdy ktoś nieznajomy przekracza barierę intymności – jest ucieczka… Ostrzega w końcu przed rozluźnieniem zasad: obcemu człowiekowi należą się szacunek i podanie dłoni, a nie obściskiwanie się w imię nowej ulicznej mody. Ale to jeszcze nic. Okazuje się, że pomysłowy Zachód w kwestiach przytulania na życzenie poszedł jeszcze dalej. I gdzieniegdzie pojawiły się już profesje „zawodowych przytulaczy”, którzy za kilkadziesiąt dolarów za godzinę przytulają klientów do woli. Podobno bez podtekstów seksualnych! Czyste, pozazmysłowe przytulenie komercyjne. W zamyśle „przytulaczego przemysłu” – dające klientowi porcję poczucia (komercyjnego) bezpieczeństwa i odrobinę (komercyjnej) uwagi. Proces nieco przerażający. Tym bardziej że raczej postępujący. W świecie zanikających więzi, kryzysu rodziny, komercjalizacji wszelkich przejawów życia człowiek pozostaje… człowiekiem. Potrzebuje bliskości, ciepła i zaangażowania drugiego człowieka. Potrzebuje przytulenia. Za wszelką (niestety) cenę…

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Zobacz także

  • Maluczki
    28.11.2013 10:04
    Nie wymyślili tego "przytulania" kieszonkowcy?
    Takie przytulenie, to doskonała okazja przejęcia czyjegoś portfela.
    Poza tym, czy podpada to pod molestowanie?
    doceń 1
  • JaGrzesznik
    28.11.2013 20:27
    Bardzo krótko... jednak wystarczyło, abym zmienił zdanie nt. tego "ulicznego przytulania.

    Dziękuje, teraz dam się przytulać tylko swoim, bez plastykowego miśkowania
    doceń 1
  • Apost
    28.11.2013 23:20
    Trzeba uważać żeby taki przytulający drugiego człowieka na złą ścieżkę nie wciągnął.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji