Nowy Numer 28/2019 Archiwum

W Kościele nigdy nie było lepiej

Przynajmniej w niektórych aspektach. O upadku Kościoła najwięcej mówią ci, którzy sami przeżywają kryzys.

Kilka obrazków z mijającego tygodnia:

1. Znajomy student pierwszego roku informatyki dzwoni do mnie z prośbą o pomoc przy organizacji ewangelizacyjnego kolędowania w miejskim autobusie. Ma gotowy pomysł i mnóstwo zapału, są już chętni do wzięcia udziału w akcji. W przedsięwzięciu weźmie z nami udział ksiądz.

2. W mojej rodzinnej parafii trwają rekolekcje przed odpustem. Ogromny kościół wypełniony ludźmi. Są zainteresowani pogłębieniem życia duchowego.

3. Parafia w Orzegowie. Koniec świata diecezji. W powszechnej opinii Galilea pogan. Od miesięcy rozkwitający ogród duchowości. Z tygodnia na tydzień coraz więcej parafian bierze udział we Mszach Świętych w dni powszednie. Na blisko tysiąc osób, które w nich uczestniczą, jakieś 770 przystępuje do komunii. Przed każdą Mszą kolejki do konfesjonałów, pomimo, że codziennie spowiada 2-3 księży. (o tym więcej w najnowszym numerze „Gościa Niedzielnego” w tekście „Będzie dobrze”, s. 32-33).

4. Hala widowiskowa w Krakowie Mogile. Pełna uczestników Forum Nowej Ewangelizacji. Dziesiątki osób z wielu krajów dzieli się swoim doświadczeniem żywego Boga, który przemienia codzienność, nadaje ich życiu smak, wlewa radość w serca.

5. Tychy, kaplica pod kościołem bł. Karoliny wypełniona po brzegi. Trwa modlitwa uwielbienia po wieczornej Eucharystii.

O tych, ani o tysiącach innych, codziennych dowodów na to, że Kościół żyje, nie przeczytasz na największych portalach ani w wiodącej gazecie codziennej, nie usłyszysz w głównych programach informacyjnych w telewizji. Żeby ich nie dostrzegać, trzeba jednak omijać Kościół szerokim łukiem. A to tylko niektóre przykłady tego, że Kościół to dynamiczny organizm.

Ks. Ryszard Nowak w wywiadzie udzielonym Marcinowi Jakimowiczowi mówi, że nie ma sensu lękać się przyszłości, że będzie dobrze. Ja zaryzykuję tezę, że Kościół prawdopodobnie nigdy nie miał się lepiej niż dziś. Przynajmniej pod kilkoma względami. Nigdy w historii chrześcijaństwa Pisma Świętego nie czytało tylu ludzi, nigdy nie było tak licznych oddolnych inicjatyw ewangelizacyjnych, nie wiem, czy kiedykolwiek tak wiele osób świadomie wybierało Jezusa. Nigdy w historii za wiarę w Niego nie umierało tak wielu męczenników jak w obecnych czasach.

Gdzie jest ten upadek Kościoła, który próbują nam wmówić główne media? Jasne, że przeżywamy kryzysy, bo jesteśmy grzesznikami. I w tym sensie ciągle potrzebujemy nawrócenia. Ale Kościół to nie tylko ludzie. Kościół to ludzie zjednoczeni z Bogiem. Jak w obrazie winnego krzewu i latorośli. A Bóg jest większy niż nasze słabości, przez śmierć i zmartwychwstanie zwyciężył nasze grzechy. Uczciwe podejście do tematu każe patrzeć na kryzys przez pryzmat Boga, który oczyszcza swój Kościół.

Jeśli ktoś trąbi jedynie o upadku Kościoła, nie dostrzegając zwycięstwa Chrystusa i wielkich owoców, jakie wzbudza Duch Święty, to chyba dobitny znak, że w swoim pojmowaniu pozostaje na etapie kryzysu grzechu. Kryzysu, który dotyczy nas wszystkich. Ale nie jest ostateczny. Pod warunkiem, że wybierzemy Jezusa jako swojego Pana i pozwolimy Mu modernizować swoje życie. Tak, jak On tego chce.

Czy faktycznie wierzymy w to, co wyrażamy podczas każdej, niedzielnej Mszy Świętej: w ŚWIĘTY Kościół?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

  • Juka
    17.11.2013 18:29
    Kryzys kościoła widać-na lekcji katechezy. Gdyby pan był katechetą to może by pan tak różowo tego kościoła, a raczej jego przyszłości nie widział. Pracuję już długie lata mam doświadczenie i zapał do pracy, ale muszę stwierdzić, że jest coraz gorzej. Duch Święty działa tam gdzie chce-to prawda, ale gdy mam do czynienia z garstką dzieci z rodzin pełnych, w których jest wiara i kościół, a większość z rodzin rozbitych, gdzie dzieci mają ojca i trzech wujków, gdzie już zaczynają wszyscy mieszkać razem tworząc wypatrzone i patologiczne domy, gdzie matki zostawiają dzieci i jadą w świat, to pytam się gdzie jest tak optymistycznie? Do kościoła nie chodzą, wręcz śmieją się w twarz z wiary, Boga, księży, czystość- pytam się-kto wychowa następne pokolenia do życia wiarą? Czy wtedy też pan napisze, że ja mam kryzys? Nawet się zastanawiam kto będzie pracował na nasze i młodsze ode mnie pokolenia, gdzie chamstwo i bylejakość bierze górę nad uczniami.
    Gdy w kościele ma się do czynienia z ludźmi wierzącymi, choćby letnimi, to można tak optymistycznie pisać, gdzie szanowni państwo widzicie te rodziny tylko w sklepach i na osiedlu, gdy nie zaczepiani zdaje się, że ten kościół żyje i się rozwija. Ja mam natomiast skupisko dzieci i młodzieży z całego osiedla i kontakt z leniwymi i roszczeniowymi rodzicami, babciami, dziadkami, wujkami i ciociami. Z Panem Bogiem. Zapraszam na katechezę.
    doceń 23
  • czytelnik
    18.11.2013 00:47
    Heh, jeżeli zarzut niemoralności duchownych traktować jako zarzut pt. "koniec Kościoła już na 100%", to na prawdę, trzeba nie mieć co pisać, żeby go odpierać w ten sposób.
    doceń 0
  • Kostek
    18.11.2013 23:38
    Szanowny Panie Redaktorze,
    pozwolę sobie odnieść się tym razem do postawionej przez Pana tezy: „...Kościół prawdopodobnie nigdy nie miał się lepiej niż dziś.” Potwierdzenia swojej tezy doszukuje się Pan między innymi w fakcie, że nigdy przedtem tak wielu Chrześcijan nie czytało Pisma Świętego. Moja śp. Babcia odeszła z tego świata jako analfabetka. Pamiętam gdy w ostatnich latach swego życia prosiła mnie bym jej czytał z zeszytów zapisanych przez mego śp. Dziadka. Były to zeszyty, do których mój Dziadek przepisał Żywot Świętych. Zapewniam Pana, że nie trzeba znajomości Pisma Świętego, by być szczerze oddanym Bogu. Główne cnoty Wiary były u moich Dziadków aż nadto namacalne i nie stanowili oni w tym przypadku jakiegoś wielkiego wyjątku pośród ówczesnych wiernych. Kiedyś tak po prostu było, że Słowo Boga ważniejsze było od słowa człowieka. Kiedyś Kapłan nie dyskutował ze Słowem Boga a wierni dażyli Kapłana szczególnym i głębokim zaufaniem. Czy zadaje sobie Pan sprawę z faktu, że znakomita większość współczesnych Kapłanów nie zmawia brewiarza? O ile się nie mylę Kapłan nie wypełniający tego codziennego obowiązku ściąga na siebie grzech śmiertelny... Obecnie mamy do czynienia nie tyle z rosnącą świadomością współczesnych Katolików przejawiającą się znajomością Pisma Świętego, co z uwstecznieniem polegającym na braku takich podstawowych Prawd Wiary jak dziesięciu przykazań, czy przykazań kościelnych (wpierw je trzeba znać by móc je przestrzegać). Ruchy Charyzmatyczne i ich aktywność na łonie Kościoła Rzymsko-Katolickiego, jakiekolwiek z nich by nie brać pod pod rozwagę, nie korrelują w żaden sposób ze wzrostem prawdziwej Wiary Katolickiej. Odczytywanie Pisma Świętego podczas spotkań i dokonywanie egzegezy pod okiem animatora (sic!), jest w znakomitej większości czymś absolutnie kontraproduktywnym. Nie tak dawno temu prowdziłem rozmowę z pewną osobą od wielu lat zaangażowaną w Drogę Neokatechumenatu. Dowiedziałem się od tej osoby, iż fakt fizycznego burzenia kościołów nie jest niczym złym. W zasadzie, tak twierdziła ta osoba, możnabyłoby wyburzyć wiele innych kościołów i nie stałoby się nic złego, ponieważ kościołem jesteśmy my sami... Przyzna Pan, że do conajmniej dziwnych, delikatnie nazywając sprawę, wniosków, doszedł mój rozmówca, po wieloletnim okresie studiowania Pisma Świętego. Chrystus Pan nie namawiał nikogo do zniszczenia Świątyni. Przegonił za to powrozem tych, którzy próbowali zamienić Dom Boży na budkę do sprzedawania jabłek. Pytanie czy Ksiądz Proboszcz odpowiedzialny za rewię mody w warszawskim kościele pw. Św Antoniego również sobie zasłużył na razy powrozem pozostawię jako otwarte i kieruje je do specjalistów od egzegezy z Drogi Neokatechumenatu. Gdy wspomnę na moich Dziadków i na ich Wiarę osadzoną niczym na skale i porównam to co było mi dane przeżyć i zaobserwować przebywając z nimi z postawą współczesnych ewangelizatorów, to włos mi się jeży na głowie. Moich Dziadków charakteryzowała jedna rzecz: Bóg, któremu zgodnie z odwiecznym nauczaniem Kościoła Rzymsko-Katolickiego byli oni zawsze wierni, był u nich na absolutnie pierwszym miejscu. Ich Bojaźń Boża (jako dar Ducha Św., która wynika z miłości do Boga) nigdy by im nie pozwoliłaby nazwać Boga z najgłębszym szacunkeim inaczej jak Wszechmocny czy Stwórca. Nie minęło więcej jak trzydzieści lat i czego się dowiadujemy? Bóg jest „fajnym gostkiem”, jest „cool”, jest „zajebisty”... Czy ma Pan jekieś pytania w tym temacie? Jak traktują obecne i wspaniałe czasy Słowa Naszego Chrystusa Pana, (Mt. 28,19): „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Ano tak, że dzisiaj się mówi „jesteś muzułmaninem, to bądź jeszcze lepszym muzułmaninem...” etc. Prozelityzm we współczesnym Kościele Rzymsko-Katolickim cieszy się dzisiaj wszystkim tylko nie poparciem ze strony tych, którzy mieli być solą ziemi. Wciąż twierdzi Pan, że Kościół wkroczył w erę nigdy przedtem nie spotykanego rozkwitu? Kościół był, jest i pozostanie świętym. Nie dzięki ludziom wchodzącym i wychodzącym z niego, lecz dzięki swym Świętym Sakramentom. Gdyby nie miał Pan w ogóle wiedzieć o czym do Pana przed chwilą pisałem i miałby się Pan czuć się jak na przysłowiowym tureckim kazaniu, to zapraszam do sięgnięcia po lekturę, która być może wprowadzi trochę jasności w Pański sposób postrzegania sprawy. Polecam Panu bezcenną pozycję Świętego Biskupa Józefa Sebastiana Pelczara pt. „Życie Duchowe”. Do tej pozycji szczególnie zachęcał swoich studentów z KUL Bł. Jan Paweł II. Gdyby miał się Pan nadal dąsać za dosadność komentarzy i odwoływać do stwierdzeń typu „to nie po chrześćjańsku”, polecam pomedytować przez dłuższą chwilę nad słowami Świętego Pio z Pietrelciny: „nie podaje się cukierków tam gdzie jest potrzebny środek przeczyszczający”.
    doceń 11
  • Tomasz Budzeń
    19.11.2013 10:57
    Tez się nie ryzykuje, tylko się je stawia (razem z dowodami). Uczyła mnie tego polonistka w liceum i zapamiętałem raz, a dobrze ...
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.