Nowy numer 44/2020 Archiwum

Koalicja dla Dawida

Ma blond włosy, duże niebieskie oczy i niemal bez przerwy uśmiech na twarzy. Na zewnątrz wydaje się, że to okaz zdrowia. Niestety, to tylko pozory…

Kiedy rodzice Dawida dowiedzieli się, że ich dwumiesięczny syn jest chory na nieuleczalną chorobę genetyczną, nie mogli w to uwierzyć. – To był dla nas szok. Pierwszy raz w życiu usłyszeliśmy słowo „mukowiscydoza”. Nie wiedzieliśmy, z czym wiąże się ta choroba i co nas czeka – mówią. Dawid ma dopiero 5 miesięcy, ale już teraz nie przybiera na wadze i ma problemy z jedzeniem. 
Organizm chorego na mukowiscydozę produkuje nadmiernie lepki śluz, który powoduje zaburzenia we wszystkich narządach posiadających gruczoły śluzowe (m.in. płucach i układzie pokarmowym). W zalegającym śluzie rozwijają się bakterie, a każda infekcja może skończyć się zapaleniem oskrzeli lub płuc. Istnieją różne odmiany tej choroby, ale na razie nie wiadomo, w jakim kierunku rozwinie się ona u Dawida.
Aby normalnie żyć, chłopiec potrzebuje kamizelki drenażowej, która kosztuje 31 tys. zł. Niestety, na taki wydatek nie stać jego rodziców. – Kamizelka drenażowa będzie mu pomagać pozbywać się tego śluzu. Na razie oklepujemy Dawida ręcznie, ale na dłuższą metę to dla niego bardzo uciążliwe. Poza tym nie daje takiego efektu jak kamizelka – mówi pan Adam. 


Dobro jak bumerang


Adam Teofilak, tata Dawida, od wielu lat udziela się w parafii przy koszalińskiej katedrze. Trzej synowie Teofilaków są ministrantami, córka śpiewa w scholi, a pan Adam pomaga proboszczowi. Gdy trzeba zbudować szopkę bożonarodzeniową albo ołtarz na Boże Ciało, nie czeka ani chwili. Od trzech lat bierze też udział w spotkaniach Wieczernika Rodzin przy Stowarzyszeniu Apostolstwa Katolickiego. 
– Kiedy żona pana Adama zaszła w ciążę, modliliśmy się z nim na spotkaniu Wieczernika za poczęte dziecko. Kiedy się urodziło, z wielkim smutkiem powiedział nam, że jest chore. Nie wiedzieliśmy, co to za choroba – mówi s. Jolanta SAC, która opiekuje się rodzinami z Wieczernika. 
Społeczność katedralna i grupa Wieczernika Rodzin nie zostawiły Teofilaków samym sobie. Wiedząc, że potrzebują pieniędzy na kamizelkę drenażową dla Dawida, przyjaciele z parafii postanowili zorganizować kiermasz, by zebrać potrzebną kwotę. – Jedna pani namalowała obrazy, inna zrobiła drewniane zabawki. Ktoś kupił materiały dla dzieci, a one przygotowały prace plastyczne, które będą sprzedawane na aukcji – dodaje s. Jolanta. 
– Adam jest z nami od trzech lat. Kiedy się dowiedzieliśmy, że jego syn jest chory, wiedzieliśmy, że musimy pomóc jego rodzinie najlepiej, jak potrafimy – mówi Monika Leocho, która należy do Wieczernika Rodzin. – Nikt nie ma wrażliwszego serca jak ten, kto jest blisko Boga. Jest naprawdę dużo ludzi dobrej woli, którzy chcą pomagać – dodaje. 


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama