Nowy numer 43/2020 Archiwum

Europejska walka o życie

Batalia cywilizacyjna toczy się dziś w obszarze prawa. Dobrze pokazuje to przykład gwałtownej kontrofensywy, z jaką spotkała się Europejska Inicjatywa Ustawodawcza „Jeden z nas”.

Żenujące zachowanie skrajnie prawicowych eurodeputowanych w PE – zablokowali oni głosowanie nad raportem dotyczącym praw reprodukcyjnych. Tak brzmi wpis zmieszczony na twitterowym profilu polskiej Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Chodzi o projekt proaborcyjnej rezolucji, nad którym miał głosować Parlament Europejski. Ale po sporze proceduralnym i wniosku grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (do tej frakcji w PE należą PiS i PJN) został on odesłany do komisji ds. kobiet. Takie rozwiązanie poparło 351 posłów. Przeciw było 319 eurodeputowanych, a 18 wstrzymało się od głosu. W sprawozdaniu dotyczącym „zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego oraz praw w tej dziedzinie” znalazły się zapisy m.in. o aborcji jako prawie człowieka, refundowaniu antykoncepcji, zaangażowaniu UE w upowszechnienie aborcji. Do tego obowiązkowa edukacja seksualna dla uczniów szkół podstawowych, dostęp do aborcji dla młodzieży bez zgody rodziców czy krytyka klauzuli sumienia w blokowaniu dostępu do aborcji. – Odesłaliśmy do komisji najbardziej kuriozalny i sfanatyzowany tekst tej kadencji – krótko ocenił europoseł PiS Konrad Szymański. Dodał, że jest to jaskrawy przykład dominacji ideologii nad prawem w PE. Jego opinia nie dziwi, biorąc pod uwagę kontekst i tempo, w jakim ten dokument powstawał.

Metoda „Blitzkriegu”

To reakcja na sukces Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej „Jeden z nas”, działającej w celu wdrożenia prawa UE znajdującego wyraz w orzeczeniu w sprawie C-34/10. Nakazuje ono traktować embrion ludzki jako człowieka – tłumaczy dr Joanna Banasiuk z Centrum Prawnego Ordo Iuris i Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku. Chodzi o orzeczenie Wielkiej Izby Trybunału Sprawiedliwości UE w sporze „Brüstle przeciwko Greenpeace”. Stwierdzono w nim, że chronioną przez unijną Kartę Praw Podstawowych kategorię ludzkiej godności należy odnosić do człowieka, począwszy od najwcześniejszej, embrionalnej, fazy jego rozwoju. Inicjatywę „Jeden z nas” poparło 1,3 mln Europejczyków. To konkretna siła oddziaływania. Biznes aborcyjny nie mógł jej zlekceważyć. Głosowanie nad rezolucją zaplanowane było na 22 października. Pośpiech w pracach nad nią łatwiej zrozumieć, biorąc pod uwagę fakt, że tydzień później dobiegło końca zbieranie podpisów pod inicjatywą „Jeden z nas”. Dr Banasiuk wskazuje, że próba błyskawicznego przeforsowania rezolucji wpisuje się w strategię skrajnie lewicowych grup. Czasami ktoś z przedstawicieli środowisk LGBT czy grup proaborcyjnych otwarcie wyłoży, na czym te planowane działania mają polegać. – Potrzeba wojny błyskawicznej, „Blitzkrieg” o prawa reprodukcyjne – mówił w wywiadzie dla serwisu Devex.com eurodeputowany Michael Cashman, jeden z brukselskich liderów środowiska LGBTQ i aktywista proaborcyjny. Podobną taktykę chcą realizować polskie grupy promujące aborcję i homoseksualizm. „Jestem zdecydowanym zwolennikiem tego, żeby wszyscy, którzy zawarli związki partnerskie bądź związki małżeńskie za granicami Polski, prowokowali rozmaite wydarzenia, które następnie mogłyby znaleźć finał w trybunale w Luksemburgu – jest to unijny trybunał do rozstrzygania rozmaitych problemów powstałych na tle prawa unijnego – i żeby te sprawy do tego trybunału zgłaszano, aby zmuszać polskie władze do uznawania związków partnerskich, bądź też małżeństw zawartych w innych krajach, i metodą faktów dokonanych tworzyć rzeczywistość” – mówił już 4 lata temu Krystian Legierski, działacz LGBT, wykładowca gender studies na Uniwersytecie Warszawskim. Nie zauważył, że tak ochoczo zdradza strategię swego środowiska do kamery portalu Fronda.pl.

Biznes pilnuje interesu

Dlaczego inicjatywa „Jeden z nas” wywołała błyskawiczną reakcję grup promujących aborcję i homoseksualizm, pokazuje dr hab. Aleksander Stępkowski z Wydziału Prawa i Administracji UW. – Postuluje ona, by Unia zaprzestała finansowania działań, które prowadzą do niszczenia ludzkich embrionów. Przy czym nie chodzi jedynie o kontrowersyjne i mało efektywne w praktyce eksperymenty, w ramach których niszczy się embriony ludzkie w warunkach laboratoryjnych.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także