Nowy numer 50/2019 Archiwum

Koniec na dobry początek

Gdyby śmierć była końcem, lepiej byłoby o niej nie myśleć. Ale nie jest.

W serialu „Janosik” sprzed lat była taka scena: wojsko austriackie przywiozło do wsi beczkę okowity, żeby ludzi spić i oskubać z pieniędzy. Interweniowali zbójnicy. Po wygranej potyczce wylali okowitę razem z utopionym w niej żołnierzem. Jeden ze zbójników, patrząc na to rozmarzonym wzrokiem, powiedział: „Piekno mioł śmierć…”.

No właśnie – co to jest piękna śmierć? We wspomnieniach nieżyjącego już polityka przeczytałem kiedyś o śmierci jego żony. Uważał on za swój wielki sukces doprowadzenie do sytuacji, że zmarła bez świadomości, że „to już”. Do samego końca myślała, że wyzdrowieje. Według niego to była dobra śmierć.

Sprawa ta przypomniała mi się przed paroma dniami, gdy rozmawiałem ze znajomą, której mąż zmarł kilka godzin wcześniej. To było dość młode małżeństwo. Żona walczyła o męża, dopóki mogła. Prosiła o modlitwę, co też z przyjaciółmi ze wspólnoty zrobiliśmy. Nie miałem pojęcia, co usłyszę, gdy do niej dzwoniłem. I choć z drżeniem zacząłem rozmowę, po jej zakończeniu złapałem się na tym, że bezwiednie się uśmiecham. Usłyszałem świadectwo osoby zbolałej, a jednak pogodnej i jakoś paradoksalnie szczęśliwej.

– Miał piękną śmierć. Umierał świadomie – powiedziała. W ostatnich chwilach przyciągnął żonę do siebie, powiedział, że taka jest wola Boga, a on się z nią godzi, pożegnał się. I spokojnie, pojednany z Bogiem i ludźmi, odszedł. Z tą śmiercią wiązało się też zbliżenie z dalszą rodziną, a jestem przekonany, że wiele łask tam się jeszcze objawi.

Nie byłoby tego bez przyjęcia prawdy. Co daje okłamywanie człowieka, tak jakby miał tu żyć wiecznie? Czemu człowiek ma odchodzić w niewiedzy, że właśnie nadszedł decydujący moment? Po co mu tych parę chwil względnego spokoju, że może jeszcze pożyje, gdy stoi wobec wieczności? Dla niejednego może to być ostatnia szansa.

Dlaczego przedśmiertna mobilizacja, choćby i pełna trwogi, miałaby być czymś złym? Łotr, który wisiał koło Jezusa, nie zdobyłby się pewnie na pokutny „rzut na taśmę”, gdyby nie dramatyzm okoliczności. Ten zbój dokładnie wiedział, że przed nim już tylko parę chwil cierpienia, a potem… no właśnie. Nie wyglądało to dobrze. Dlatego wyraził skruchę i wezwał Jezusa. I wtedy stało się coś niesłychanego. Jezus na miejscu ogłosił jego zbawienie. Typ spod ciemnej gwiazdy stał się bohaterem najszybszej kanonizacji w dziejach świata, jedynej dokonanej jeszcze za życia świętego.

Jak widać, to wcale nie jest najważniejsze, żeby umieranie było komfortowe. Nie rozumieją tego dzisiejsi moralni esteci, którzy „godnego odejścia” upatrują w eutanazji. Ważne, żeby było szybko, bezboleśnie i sprawnie, możliwie bez emocji. Kasa, zastrzyk i spadaj. Niech się człowiek nie męczy, a my przy nim. Wygodnie przed, wygodnie w trakcie. A po? Jakie po? To takie nierzeczywiste…

Narastające myślenie eutanazistowskie jest skutkiem rozpaczy. Postchrześcijanie nie chcą słyszeć o śmierci, bo nie mają nadziei na wieczność.

Kochani postchrześcijanie – jest nadzieja. Do ostatniej chwili. Zostawcie tę chwilę chociaż innym.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

  • gut
    31.10.2013 16:05

    'Koniec na dobry początek' świetne! Po przeczytaniu Pana tekstu i tej tytułowej myśli chcę podzielić się pewną uwagą na temat śmierci i snu. Jak pisał | Mikołaj Rej| : =>>>Sen daje człowiekowi posmak śmierci, przygotowuje go do niej.<<<= Samo >drzewo< jest ściśle związane z > ludzkim życiem, ludzkim snem i śnieniem<. Ponieważ to na jego przykładzie rozpatruje się ludzkie życie, śnienie, samo >drzewo< w dawnych kulturach symbolizowało, że >drzewo< jest >łącznikiem, mostem< między światem materialnym a światem duchowym. A sam >sen i śnienie < mówi nam w jakimś sensie o życiu pozagrobowym i jest to nawet mówione przez naukę. Sam Jezus Chrystus umierając na drzewie krzyża połączył Ziemię z Niebem, On dał dostęp do życia duchowego na nowo, sam Jezus porównywany jest >drzewa.< Drzewo w kontekście życia i snu: "korzeń" to przyczyny w naszym życiu, śnie, "pień" to główna droga naszego życia, snu. >Gałęzie< to szczegóły naszego życia, snu. Warto dodać, że sam Jezus mówi o śmierci człowieka jako o śnie. Właśnie, jak to jest, że człowiek w czasie snu jest nieświadomy, a żyje, i śni. W dawnych mitologia był jeden młody bóg który był bogiem snu. Sam sen odmładza ciało, mózg, komórki ludzkie, ktoś się wysypia ten długo żyje. To przypomina o śnie duchowym, gdzie człowiek jego dusza, ciało odmładza się aby kiedyś żyć życiem wiecznym w pełni, być >metafizycznym młodzieńcem<. Sam Jezus jest przecież >Metafizycznym Młodzieńcem.< Sam ks. prof. Tadeusz Guz powoływał się najsłynniejszego, światowej sławy profesora chemii, który wykazał, że nawet jeśli się ludzkie ciało podda kremacji to molekuły? które zostają po spaleniu ludzkiego ciała są niezniszczalne! A więc sama materia jest niezniszczalna, wieczna po każdym z nas. To potwierdza doktrynę Kościoła w kwestii śmierci. I na koniec luterański teolog | Frank Senn| : =>>>  zwięźle ujął: Zniesienie przez Marcina Lutra mszy wotywnych, szczególnie tych ofiarowanych za zmarłych, przyczyniło się do podważenia uniwersalnego wymiaru Kościoła [...]  <<<= A więc módlmy się. :-)

  • qwertynable
    31.10.2013 16:44
    Kucharczak jak zawsze chce narzucać swój światopogląd innym. Jeśli Kucharczak chce umierać świadomie, w cierpieniu i wierzyć w życie wieczne to ma do tego prawo. Tak samo jak ktoś kto nie wierzy ma prawo do umierania bez cierpienia albo i nawet nieświadomie. Ale Kucharczak tym się różni od innych że chce odebrać prawo do samodecydowania wszystkim którzy myślą inaczej niż on. Wszyscy, niezależnie od światopoglądu mają umierać tak jak sobie tego życzy Kucharczak. Co za niespodzianka! Narzucać, wymuszać ale mówić o miłości i wolności. Jakie to etyczne, jakie cywilizowane!
    doceń 10
  • krismal1
    01.11.2013 06:21
    Na razie jest rzucanie tortami. Co już jst formą (agresji).Kto wie jak się sytuacja rozwinie może aktywistki femenu przerzucą się na granaty ( rzucane oczywiście tylko na katolików )
    doceń 0
  • JAWA25
    24.05.2017 15:55
    "W serialu „Janosik” sprzed lat była taka scena: wojsko austriackie przywiozło do wsi beczkę okowity, żeby ludzi spić i oskubać z pieniędzy. Interweniowali zbójnicy. Po wygranej potyczce wylali okowitę razem z utopionym w niej żołnierzem. Jeden ze zbójników, patrząc na to rozmarzonym wzrokiem, powiedział: „Piekno mioł śmierć…”. tekst ma się nijak do treści artykułu a i do serialu Passendorfera także. W odcinku 7 "Beczka okowity" w wiosce gospodarzyło żadne tam wojsko cesarza pana tylko dworskie hajduki miejscowego dziedzica. Jeden z owych dworskich został przez Janosikowych przymusowo wykąpany w okowitce, po czym wracał marynarskim krokiem, Pyzdra zaś żartobliwie rzekł do Kwiczoła "ale śmierć to mioł piękno". Czy redaktor aby to oglądał ? Serial jest dostępny w sieci, jakby co ...
    doceń 4

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji