Nowy numer 49/2019 Archiwum

Muszę dotrzeć do każdego

Nie tylko o papieżu, który ubiera się jak dominikanin, żyje jak franciszkanin, rządzi jak jezuita i kocha jak Chrystus, z bp. Marianem Rojkiem

Mariusz Majewski: Minął rok, odkąd kieruje Ksiądz Biskup diecezją zamojsko-lubaczowską. Stąd, z Biłgoraja, pochodzi Janusz Palikot, który na antyklerykalizmie postanowił zbudować swój sukces. To takie specjalne wyzwanie duszpasterskie?

Bp Marian Rojek: Na razie nie miałem kontaktu z nikim z jego bliskiej rodziny ani tym bardziej z nim samym. Kilka dni temu był pogrzeb jego mamy. Ksiądz proboszcz z parafii, w której mieszkała w Biłgoraju, mówił, że przychodziła do kościoła. Ostatnio nawet bardzo często. Przedstawiał ją jako kobietę wierzącą i rozmodloną.

Podczas ingresu w nawiązaniu do otrzymanych kluczy do katedry mówił Ksiądz Biskup, że chce szukać kodów dostępu do ludzkich serc. Na czym to szukanie polega?

Trzeba pamiętać, że każdy człowiek jest niepowtarzalny, dla- tego inaczej trzeba szukać dro- gi do ludzi spełnionych, a inaczej do ludzi dźwigających krzyże: cierpiących, chorych, bezrobotnych, bezdomnych. Ważne, żeby nie tracić właściwej perspektywy. To nie my działamy, ale Bóg chce działać przez nas. Nie da się poznać sytuacji ludzi bez poświęcenia im czasu. Nie da się tego zrobić bez spotkania. Znalezienie czasu dla drugiego człowieka w dzisiejszej zabieganej rzeczywistości jest podstawową rzeczą, o którą trzeba walczyć.

Rozmawiamy kilka dni przed uroczystością Wszystkich Świętych. Coraz większą popularność zdobywa w Polsce odbywające się przed nią Halloween. Jak katolicy powinni traktować to zjawisko?

Właściwie dokładna geneza Halloween nie jest znana. Można więc pytać propagatorów i promotorów takich form, szczególnie wśród dzieci i młodzieży, o co tutaj chodzi? Czy potrafią odpowiedzieć rzeczowo na to pytanie zwolennicy takiej formy zabawy? Niektórzy z nich twierdzą, że zwyczaj noszenia dziwacznych strojów i masek bierze się z potrzeby odstraszania złych duchów.

Jeżeli chodzi o chrześcijaństwo, to uroczystość Wszystkich Świętych nie odnosi się w żadnym wypadku do czczenia trupów, bo takie maski czy stroje dominują podczas Halloween. Nie odnosi się też do złych duchów. Chrześcijaństwo wskazuje na Kościół zbawionych, czyli osób szczęśliwych, gdyż przebywają z Bogiem.

W niektórych szkołach, przedszkolach rodzice zabiegają o możliwość organizowania konkursów na przebranie się za polskich świętych. Organizowane są marsze świętych.

Myślę, że to dobry kierunek. Szczęśliwi, którzy przebywają z Bogiem, nie mają żadnej potrzeby ani żadnych powodów, żeby nas straszyć. Jeżeli już mieliby nam coś komunikować, to to, że pragną, abyśmy my sami byli tak szczęśliwi, jak oni już są. Świętość nie ma nic wspólnego ze strachem, obrzydliwością, brzydotą i lękiem. Jeśli będziemy świadomi naszej chrześcijańskiej tożsamości, sensu naszych świąt, wówczas nie będziemy bezwiednie przyjmować różnych mód, które trudno racjonalnie wytłumaczyć.

Ma Ksiądz Biskup jakiegoś ulubionego świętego?

W pierwszej kolejności myślę o św. Piotrze. To człowiek z krwi i kości. Po prostu był sobą. Może trochę porywczy, zuchwały, pochopny w zapewnieniach – inni by powiedzieli, że odważny. Był konkretny, zadawał pytania, czasem takie, które inni bali się postawić. Chociażby to, gdy mówi do Jezusa: „Poszliśmy za Tobą, co nam z tego przyjdzie?”. W odpowiedzi usłyszał: „Odziedziczycie życie wieczne”. Św. Piotr chciał wiedzieć, a dzisiaj my z tej jego ciekawości i zdobywanej wiedzy korzystamy. Ma też wspaniałą cechę lojalności wobec Chrystusa.

Mimo że trzy razy się Go wyparł?

Pytanie, jak doszło do tego, że się wyparł? Kiedy inni uciekli, on poszedł za Jezusem. Na dziedziniec arcykapłana przywiodła go miłość, odwaga, a nie tchórzostwo. Co prawda zaparł się Mistrza, ale żałował. Prosił o przebaczenie. Wyznał swoją miłość. Nabrał pokory, doświadczenia. Stał się bardziej wyczulony na takie sytuacje. Bardziej wyczulony na drugiego człowieka, na tajemnicę człowieka, który boryka się z różnymi trudnościami, które czasami tak mu ciążą, że aż powodują upadek. Piotr zobaczył na własnym przykładzie, że on się mógł wyprzeć Boga, ale Bóg się go nie wyparł. Wielkość człowieka polega na tym, że nie trwa w upadku.

A z bardziej współczesnych świętych?

Święty o. Pio. Zachwyca mnie wymiar odprawiania przez niego Eucharystii. Stanowiła ona dla niego wszystko. Odrywał się wówczas od wszystkich innych spraw. Był całym sercem i duszą skupiony na tym, co robił przy ołtarzu. Jego Msza trwała długo. Ale kontemplacja, wejście w tajemnicę, ta siła i moc z kontaktu z Jezusem w Eucharystii są bardzo potrzebne każdemu kapłanowi, każdemu biskupowi.

Był Ksiądz Biskup rektorem i wychowawcą w seminarium duchownym. Co jakiś czas pojawiają się statystyki mające pokazywać, jak zmienia się liczba powołań. Jak to wygląda w Polsce?

Mamy do czynienia z faktem, który można różnie interpretować. Jeśli zwrócimy uwagę na procent maturzystów, którzy decydują się na drogę formacji kapłańskiej czy zakonnej, to jest on stabilny w dłuższej perspektywie. Tutaj nie widzę większych zmian. Ale oczywiście maturzystów jest mniej. I to są konkretne liczby. Z tego powodu ilość ta może się nieznacznie zmniejszać. Jezus cały czas powołuje do pójścia za Nim. Naszą rolą jest pomaganie młodym, ale nie tylko młodym, aby mogli usłyszeć ten głos. Dalej rolą seminariów jest zajęcie się takim człowiekiem, pomoc w rozeznaniu powołania. Przygotowanie go nie tylko intelektualne, ale też zwrócenie uwagi na kształtowanie osobowości.

Rzeczywiście chodzi nie tylko o młodych ludzi. Podczas ostatniego zebrania Episkopatu Polski biskupi zlecili bp. Grzegorzowi Rysiowi, aby przygotował statut seminarium duchownego dla starszych wiekiem kandydatów do kapłaństwa.

To jest doświadczenie Kościoła w Niemczech czy we Włoszech, gdzie takie międzydiecezjalne seminaria funkcjonują. Z racji innego doświadczenia takich starszych mężczyzn musi też być inna forma ich dojrzewania do kapłaństwa. Zwłaszcza biskupi z większych miast zgłaszają, że mają coraz więcej takich kandydatów.

CBOS opublikował ostatnio badania o problemach Kościoła w Polsce. To tak naprawdę lista spraw, o jakich mówiły ostatnio media (pedofilia, homoseksualizm wśród duchownych, sprawy materialne). To rzeczywiście największe wyzwania?

To mikroskopijny wycinek naprawdę dużej rzeczywistości Kościoła. Czasami ukazywany jest on z takim natężeniem, że dochodzi do manipulacji. Te konkretne sprawy z czegoś wynikają. Mają swoje korzenie. Trzeba więc rozważyć ich początek i szeroki kontekst. Człowiek nie miał żadnych problemów i kłopotów ze sobą do momentu grzechu pierwszych rodziców. Wówczas zaczęły się one pojawiać. Do tego dochodzą grzechy osobiste. Grzech rozumiany jako odejście od Boga, ale równocześnie powodujący odejście od drugiego człowieka. Niedostrzeganie albo niekiedy odrzucenie Bożej miłości to początek problemów człowieka. Nieustannym wyzwaniem, jakie stoi przed Kościołem, przed wszystkimi wierzącymi, jest pokazywanie i przekazywanie światu tej Bożej miłości. Głoszenie tego, że po grzechu są wina, pokuta, ale jest też ratunek i droga powrotu, bo Bóg jest miłosierny.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama