Nowy numer 44/2020 Archiwum

Cisza nad grobami

Cmentarze. W Gdańsku znajdziemy ich wiele. Są wśród nich nekropolie różnych wyznań. Zadbane, pełne kwiatów i zniczy oraz te opuszczone i zdewastowane, po których pozostały jedynie fragmenty nagrobnych płyt...

Przez kilkaset lat gdań- szczanie chowani byli w centrum miasta, przeważnie w kościołach. – Każdy, kto miał odpowiednią kwotę pieniędzy, mógł nabyć sobie miejsce w krypcie na 20 lat. Po tym czasie kości były usuwane i wrzucane do specjalnych zbiorników. Wówczas kolejna osoba kupowała wysprzątaną mogiłę – wyjaśnia Piotr Mazurek, prezes Towarzystwa Przyjaciół Gdańska. Wszystko zmieniło się w 1807 r., gdy pod wałami obronnymi miasta wraz ze swoją armią stanął Napoleon. Po zwycięskim oblężeniu Francuzi wprowadzili nowatorskie rozporządzenia sanitarne. Jedno z nich zakazywało pochówków w świątyniach. Dlaczego? – Ze względów bezpieczeństwa – tłumaczy P. Mazurek. – Rozkładające się zwłoki nie tylko okropnie cuchnęły, ale przede wszystkim powodowały rozprzestrzenianie się śmiertelnych chorób, takich jak dżuma czy cholera. Dlatego podjęto decyzję o relokacji gdańskich nekropolii.

Czaszka zamiast piłki

Przed II wojną światową w Gdańsku istniało kilkadziesiąt cmentarzy. Głównie ewangelickich. – Były to w większości nekropolie parafialne. Najwięcej z nich, bo aż 7, znajdowało się przy dzisiejszej alei Zwycięstwa – mówi Aleksander Masłowski, twórca portalu Akademia Rzygaczy, znawca historii Gdańska. Cmentarze te zbytnio nie ucierpiały wskutek działań bojowych. Dopiero wraz z nastaniem władzy komunistycznej były stopniowo likwidowane. – Proces ich niwelowania nie był niczym nadzwyczajnym. Rozpoczął się już w XIX w. Zmieniała się struktura i funkcja tej części miasta. Trudno wyobrazić sobie, by po obu stronach głównej i bardzo ruchliwej drogi istniał ogromny cmentarz – uważa A. Masłowski. – Poza tym po 1945 r. zostało niewielu przedwojennych mieszkańców, którzy mogli opiekować się tymi grobami – uzupełnia P. Mazurek. – Usuwanie cmentarzy było więc czymś normalnym. Nie dorabiałbym do tego ideologii – dodaje. Innego zdania jest A. Masłowski. – Zastrzeżenia budzi forma przeprowadzenia ich likwidacji. Dawne nekropolie zostały uznane za „niemieckie”. Dlatego nie zadano sobie nawet trudu ekshumacji ciał. Nagrobki – wiele z nich to prawdziwe dzieła sztuki – były rozkradane. Te z droższych materiałów po przeszlifowaniu oferowane były ponownie klientom lub tłuczone i wykorzystywane przy budowie schodów i brukowaniu ulic – mówi. Taki los spotkał m.in. cmentarz św. Barbary. – Zdarzało się, że młodzi chłopcy do gry w „nogę” zamiast piłki używali ludzkich czaszek – opowiada Joanna Reszkowska, mieszkanka Siedlec, pasjonatka lokalnej historii. – Jedynym, który głośno zaprotestował, był ówczesny proboszcz parafii Chrystusa Króla Kazimierz Kluz – dodaje. Przyszły biskup w swoich kazaniach przestrzegał wiernych przed profanacją ludzkich szczątków. – Niestety, niewielu go posłuchało – przyznaje Reszkowska. Pamięć po zniszczonych cmentarzach została przywrócona dopiero w 2005 r. Wtedy postawiony został pomnik na terenie dawnej nekropolii na gdańskim Ujeścisku. – Przez wiele lat było to wysypisko śmieci. Dzięki pomocy proboszcza i okolicznych mieszkańców udało nam się wysprzątać plac. Wyrzuciliśmy 10 kontenerów śmieci. Potem przy wsparciu Zarządu Dróg i Zieleni upamiętniliśmy inne zniszczone gdańskie cmentarze – wspomina P. Mazurek. Równocześnie A. Masłowski zapoczątkował akcję „Znicz na każdym cmentarzu”. – Polega ona na tym, że 1 listopada w zapomnianych miejscach, które niegdyś były nekropoliami, zapalamy choćby po jednym zniczu. Jest to symboliczny znak pamięci o dawnych mieszkańcach miasta – wyjaśnia.

Umowa z nazistami

Jednym z cmentarzy, który przetrwał II wojnę światową, jest istniejący do dziś na gdańskim Chełmie kirkut. Żydowska nekropolia zachowała się, chociaż miastem od 1933 r. rządzili naziści. – Pod koniec lat 30. gmina synagogalna zawiązała porozumienie z hitlerowskimi władzami Gdańska. Zgodnie z umową, Wielka Synagoga nie mogła być spalona i zniszczona, tylko rozebrana. Porozumienie mówiło również, że cmentarz na Chełmie nie zostanie zlikwidowany przez najbliższe 10 lat. Z obu tych punktów Niemcy się wywiązali – opowiada Michał Rucki, wiceprzewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Gdańsku. – Naziści wcale nie byli tacy wspaniałomyślni. Zrobili interes. Żydzi, chcąc ratować symbole swojej wiary, musieli zapłacić za wyposażenie Wielkiej Synagogi, które przecież do nich należało – dodaje P. Mazurek. Po 1945 r. kirkut był stopniowo rozkradany i niszczony. Został uporządkowany w 2008 roku. Spoczywają na nim dwaj wielcy rabini – Elchanan Aschkenasi oraz Meïr Posner. – Żyli oni na przełomie XVIII i XIX wieku. Ich dzieła wciąż są czytane i komentowane w jesziwach – podkreśla M. Rucki. W jorcajt, czyli każdą rocznicę śmierci rabinów, do Gdańska przyjeżdżają chasydzi z całego świata, głównie z USA. – Przez kilka godzin odmawiają modlitwę nad grobami Aschkenasiego i Posnera, a następnie wsiadają z powrotem do samolotów i wracają do domów – tłumaczy Rucki. Inną nekropolią, która w ostatnich latach przeszła gruntowną renowację, jest Wojskowy Cmentarz Francuski. Głównie spoczywają na nim żołnierze zmarli w niemieckich obozach jenieckich podczas II wojny światowej. – Spotykam osoby, które po latach odnajdują tu swoich bliskich. To bardzo wzruszające chwile. Pewien starszy pan przymocował do krzyża zdjęcie. Kto na nim jest? On sam jako młody chłopak siedzący na kolanach ojca – opowiada Maria Kowalewska, pracownik cmentarza.

Wyzwoliciele czy okupanci?

Miejscem, które dzieli, w ocenie mieszkańców Gdańska, jest Cmentarz Żołnierzy Radzieckich. Szczególne kontrowersje budzi ogromny napis umieszczony na jednym z monumentów wybudowanych w czasach stalinowskich: „Byliście nieustraszeni w boju, oddaliście życie własne za słuszną sprawę. Bohaterom radzieckim poległym w 1945 r. przy wyzwoleniu Gdańska – mieszkańcy”. – Według najnowszych badań, Armia Czerwona na terenie całego Pomorza Gdańskiego dokonywała rabunków, gwałtów i morderstw. Czy taka postawa powinna być upamiętniana? Zdecydowanie nie – uważa Anna Kołakowska, działaczka opozycyjna w okresie PRL. – Prości radzieccy żołnierze ginęli w swoim mniemaniu za naszą wolność. I nie przypuszczam, by wszyscy oni dokonywali rabunków i gwałtów. To zbyt daleko idące uogólnienie – twierdzi Katarzyna Kaczmarek, rzecznik prasowy ZDiZ w Gdańsku. – Oczywiście, że chrześcijańskim obowiązkiem jest dbać o groby zmarłych, niezależnie od tego, kim byli. Jednak takie symbole jak komunistyczne gwiazdy czy pomniki zakłamujące historię powinny zostać usunięte – komentuje dr Andrzej Kołakowski, opozycjonista, bard, poeta. – Jestem wrogiem niszczenia śladów przeszłości, niezależnie od tego, jaka by ona nie była. Zamiast usuwać napis albo wyrywać z ziemi gwiazdę, można ustawić tablicę informującą o zbrodniach popełnionych przez żołnierzy sowieckich. Poza tym nie uważam, by wielu ludzi wierzyło w propagandę mówiącą o Sowietach-wyzwolicielach – mówi A. Masłowski. – Co roku nieopodal pomników gloryfikujących Armię Czerwoną, na cmentarzu garnizonowym organizowane są Zaduszki Partyzanckie – opowiada A. Kołakowska. – Przy grobie Danuty Siedzikówny „Inki”, sanitariuszki AK, brutalnie bitej i poniżanej, a następnie rozstrzelanej przez komunistów, wciąż pali się mniej zniczy niż przy mogiłach czerwonoarmistów. O czym to świadczy? – pyta. – Zapalenie znicza niekoniecznie wyraża aprobatę dla określonej postawy – twierdzi Masłowski. Zresztą cmentarz to nie miejsce na toczenie sporów. Nad grobami powinno być cicho – dodaje.

Tam, gdzie stała szubienica

Na szczycie wzniesienia pomiędzy stadionem Lechii a ulicą Traugutta w XVI w. umieszczona została dominująca nad okolicą szubienica. Góra, nazwana z czasem Szubieniczną, stała się miejscem egzekucji gdańskich przestępców. 400 lat później u jej podnóża i na szczycie założony został urnowy cmentarz krematoryjny. Najczęściej chowano na nim bezdomnych i osoby chore psychiczne. Nekropolia przetrwała do dziś, stopniowo popadając w ruinę. Kilka lat temu uczniowie z Gimnazjum nr 29 uporządkowali tablice, przeprowadzili inwentaryzację wszystkich zachowanych płyt, spisali nazwiska zmarłych. Niestety, nagrobki ponownie zostały poprzewracane, a miejsce zarosło trawą. Czy zabytkowy cmentarz podzieli los zdewastowanych, zlikwidowanych i na długie lata zapomnianych gdańskich nekropolii? •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama