Nowy numer 42/2020 Archiwum

Pomorze od czasów Trygława

Co według legendy kryje tychowski głaz, co Kaszubom zwiastował kret, kim byli mennonici – tego można było dowiedzieć się podczas Międzynarodowych Konfrontacji Kulturowych „Wielkie Pomorze”.

Tegoroczna, czwarta edycja słupskiego sympozjum poświęcona była wierzeniom i religiom, które przez wieki pojawiały się u wybrzeży Bałtyku, oraz ich
odzwierciedleniu w literaturze.

– To specyficzny rejon Polski. Nawiązujemy do idei Wielkiego Pomorza, państwa, które po sześciu stuleciach przestało istnieć w połowie XVII w. Miało własną dynastię Gryfitów, własną jednostkę monetarną. O wspólny język było trudniej, gdyż na Pomorzu języki się mieszały: polski, niemiecki, kaszubski. Właśnie te trzy języki interesują nas przede wszystkim jako historyków, filologów czy kulturoznawców. Chcemy pokazywać ten rejon Europy jako przestrzeń spotkania różnych religii, języków i tradycji. Czasami spotkanie to nie było łatwe, budziło emocje lub konflikty, ale czasami stanowiło przestrzeń głębokiego samopoznania, w której możliwy był dialog i współistnienie – wyjaśnia Daniel Kalinowski, profesor Akademii Pomorskiej. 
Razem z żoną Adelą Kuik-Kalinowską, także profesorem słupskiej uczelni, są pomysłodawcami i kierownikami naukowymi przedsięwzięcia.

– Człowiek z natury jest istotą religijną, więc chcemy badać tę naturę i sprawdzać, co znaczyło być człowiekiem wierzącym w średniowieczu, jak organizowali swoje życie religijne Germanie i Słowianie, co wniósł katolicyzm, co po sobie pozostawiła tradycja luterańska, jakie były znaki kontrreformacji. I co działo się na Pomorzu później. A wszystko także po to, by zastanowić się, co jest religijnego we mnie, współczesnym Pomorzaninie – dodaje literaturoznawca. 


« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama