GN 43/2020 Archiwum

Więcej niż teatr przejdź do galerii

Wydarzenie kulturalne czy religijne? Megawidowisko „Franciszek – wezwanie z Asyżu” okazało się jednym i drugim.

Dzień przed spektaklem w katowickim Spodku wrzało. Próby na scenie, próby w garderobie. Tu jacyś ludzie w łachmanach, tam rycerze, ktoś sprawdza dźwięk, ktoś odpala telebimy. Reżyser Mariusz Kozubek biega pomiędzy tymi wszystkimi grupami, ale nawet na chwilę uśmiech nie znika z jego twarzy. – Fajnie jest! – woła do nas, gdy przyglądamy się jego próbom ogarnięcia całości. A jest co ogarniać. 500 osób występujących w jednym widowisku stanowi nie lada wyzwanie. 700 obiadów przez dwa dni, kilkaset zwolnień ze szkoły, zabezpieczenie imprezy od strony medycznej – to tylko niektóre z zadań, jakie czekały na organizatorów tego przedsięwzięcia. Ale opłacało się. Bo „Franciszek” okazał się czymś więcej niż zwykłą sztuką teatralną.

Papież na telebimie

Widzowie byli wyraźnie poruszeni, gdy tuż przed spektaklem na telebimie pojawił się papież Franciszek. – Dziś w Katowicach ma miejsce ważne wydarzenie kulturalno-religijne: misterium o życiu i duchowości św. Franciszka, z udziałem setek aktorów i tysięcy widzów. Jego organizatorom i uczestnikom życzę, aby to artystyczne spotkanie z Biedaczyną z Asyżu budziło w sercach wszystkich miłość do Boga Stwórcy, szacunek dla stworzenia i czynne miłosierdzie dla tych, którzy potrzebują duchowej i materialnej pomocy – mówił ojciec święty. Już sam zakup biletu był po części realizacją papieskiego życzenia. Dochód ze spektaklu zostanie bowiem przeznaczony przez Fundację „Dzieło Nowego Tysiąclecia” na stypendia dla zdolnej młodzieży z niezamożnych rodzin. Tym bardziej więc cieszy fakt, że Spodek był wypełniony niemal do ostatniego miejsca – przyszło 7 tysięcy osób.– W biznesplanie założyliśmy zysk i już teraz można powiedzieć, że go osiągnęliśmy, także dzięki sponsorom – cieszy się Piotr Czakański, prezes Grupy emMedia współorganizującej spektakl. Widzowie, którzy zdecydowali się w ten sposób świętować Dzień Papieski, nie rozczarowali się.

Okazało się bowiem, że wzięli udział w przedsięwzięciu, które łączyło w sobie tradycyjny teatr z baletem i musicalem. Duże wrażenie robiła na odbiorcach wizualna strona spektaklu: pomysłowa scenografia, wykorzystująca także telebimy, piękne stroje i efekty pirotechniczne. Słowem, każdy mógł tu znaleźć coś dla siebie.

Statkiem po Spodku

Już pierwsze sceny widowiska zapowiadały, że będą się w Spodku działy rzeczy niezwykłe. Przede wszystkim dlatego, że reżyser w niekonwencjonalny sposób potraktował przestrzeń sceniczną, włączając w nią także widownię. Kiedy ze wszystkich wejść zaczęły się wręcz „wylewać” dziesiątki żebraków w łachmanach, widzowie mogli poczuć dreszcz. Skąd się wzięły te wszystkie dziwne postacie? To wolontariusze, uczniowie katowickich szkół, którzy pod okiem Mariusza Kozubka ostro ćwiczyli przez ostatnich kilka tygodni. – Dla nas to jest szansa, żeby spróbować czegoś nowego, rozwinąć się – twierdzi Emilia Pawelczyk z Gimnazjum nr 5 w Katowicach. Zuzanna Józefiak, jej koleżanka z ZSP nr 2 w Rudzie Śląskiej, cieszy się, że przy tej okazji poznała różne techniki teatralne i zobaczyła, jak ważna jest na scenie świadomość własnego ciała. Cyprian Wdowczyk, student transportu na Politechnice Śląskiej, zwraca uwagę na przesłanie płynące z biografii św. Franciszka: – Ważne jest odrzucenie bogactwa, przepychu, który go wcześniej otaczał. Sztuka pokazuje, że musimy być przygotowani na każdą z możliwości – mówi Cyprian. Faktycznie, zderzenie świata żebraków z blichtrem nieustannego karnawału, w którym żyje na początku główny bohater, wypada w spektaklu przekonująco. Jesteśmy świadkami przemiany, której podlega Franciszek, gdy, posłuszny Bożemu wezwaniu, zaczyna „odbudowywać Kościół”

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Szymon Babuchowski

Kierownik działu „Kultura”

Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Przez cztery lata pracował jako nauczyciel języka polskiego, w „Gościu” jest od 2004 roku. Poeta, autor pięciu tomów wierszy. Dwa ostatnie były nominowane do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego, a „Jak daleko” został dodatkowo uhonorowany Orfeuszem Czytelników. Laureat Nagrody Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, stypendysta Fundacji Grazella im. Anny Siemieńskiej. Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. W latach 2008-2016 prowadził dział poetycki w magazynie „44/ Czterdzieści i Cztery”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płyty: Łagodne przejście (2015) i Dalej (2019). Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Natalia Niemen i Stanisław Soyka.

Kontakt:
szymon.babuchowski@gosc.pl
Więcej artykułów Szymona Babuchowskiego

 

Zobacz także