Nowy numer 43/2020 Archiwum

Polacy grają o honor, Anglicy o awans

Polscy piłkarze w ostatnich kilkunastu latach grali wiele meczów o honor. Kolejny czeka ich we wtorek na Wembley. W ostatnim spotkaniu eliminacji mistrzostw świata 2014 zmierzą się z walczącą o awans Anglią.

Gospodarze w przypadku zwycięstwa zapewnią sobie pierwsze miejsce w grupie H i udział w przyszłorocznych finałach MŚ. Biało-czerwoni już stracili szanse awansu, prawdopodobnie zajmą w tabeli czwarte miejsce, ale zapewniają, że nie zabraknie im motywacji na Wembley.

"Chcemy pozostawić po sobie dobre wrażenie w tych eliminacjach. Nie ma meczów o nic, każdy gra o zwycięstwo. Również fakt, że będzie tylu kibiców z Polski, wyzwoli dodatkową mobilizację. Ważne, aby zagrać konsekwentnie, z dużą dyscypliną taktyczną. I oczywiście na maksimum swoich umiejętności piłkarskich" - powiedział Fornalik.

"Musimy udowodnić sobie, że mamy spory potencjał i umiemy grać z najlepszymi. Wiemy, że na trybunach będzie bardzo wielu polskich kibiców (co najmniej 18 tys. - PAP). Zrobimy wszystko, żeby wracali do domów z uśmiechem na twarzy. Mamy drużynę, którą stać na dobry wynik" - stwierdził kapitan reprezentacji Jakub Błaszczykowski.

We wtorek zabraknie pauzującego za kartki Łukasza Szukały. Trener kadry zapewnił, że znajdzie wyjście z tej sytuacji.

"Bierzemy pod uwagę dwa rozwiązania. Chodzi o to, żeby dokonać jak najmniej zmian w defensywie. Z Ukrainą (0:1 w piątek w Charkowie - PAP) obrona zagrała na dobrym poziomie, z wyjątkiem oczywiście błędu, po którym straciliśmy gola" - stwierdził selekcjoner.

Przy okazji każdego meczu na Wembley nie może zabraknąć porównań ze słynnym spotkaniem w 1973 roku (jeszcze na starym stadionie w tym miejscu), gdy biało-czerwoni pod wodzą Kazimierza Górskiego zremisowali w eliminacjach MŚ 1:1 i wywalczyli awans.

"Miałem wtedy 10 lat, doskonale pamiętam ten mecz. Podobnie jak wszyscy Polacy bardzo przeżywałem to spotkanie. Byłem pod wielkim wrażeniem, ale dopiero później zobaczyliśmy, jak to dokładnie wyglądało. Świetnie bronił Jan Tomaszewski, mieliśmy również trochę szczęścia, które trzeba mieć w futbolu" - wspomniał Fornalik.

Dla Anglików liczy się tylko zwycięstwo. Remis lub porażka z Polakami sprawi, że faworyci grupy H zajmą drugie miejsce i będą musieli wystąpić w listopadowych barażach.

"Skupiamy się tylko na wtorkowym spotkaniu i zdobyciu trzech punktów. To jest nasz mecz, nasi kibice i nasz stadion. Nie rozmawiamy o barażach. Mamy dobry zespół i chcemy wygrać. Myślę, że cały czas robimy postępy" - stwierdził trener Anglików Roy Hodgson.

Angielskie media przestrzegają przed świetnie broniącym w ich lidze Arturem Borucem z Southampton i zawodnikiem Borussii Dortmund Robertem Lewandowskim. "Ten człowiek może uciszyć Wembley" - napisali na okładce specjalnego dodatku "Mirror Football", gdzie zamieszczono wielkie zdjęcie polskiego napastnika.

Spotkanie obejrzy co najmniej 18 tysięcy kibiców w biało-czerwonych barwach. Początek o godz. 21 czasu polskiego (godz. 20 lokalnego).

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama