Nowy numer 49/2020 Archiwum

Walka o dusze

Po co jesteście? Jaki jest sens Waszej pracy, sens istnienia „Gościa Niedzielnego”? Ks. prof. Jerzy Szymik z okazji 90. urodzin „Gościa Niedzielnego” (całość).

Przeklęta wolność bez prawdy okazuje się zawsze, prędzej czy później, pseudowolnością niewolników. I ląduje przy świńskich korytach, żywiąc się strąkami przeznaczonymi dla świń, zazdroszcząc im, bo wieprze nie podlegają przekleństwu wolności. W najbardziej wysuniętych do przodu miejscach współczesnego rozwoju ten etap został już dawno osiągnięty, czego dowodem jest ekologiczny krzyk przeciw człowiekowi postrzeganemu jako niszczyciel bytu.

Lecz podkreślmy w tym momencie coś bardzo pocieszającego. Ponieważ prawdą jest Jezus Chrystus, więc jakkolwiek byłaby trudna, jak ciężkim brzemieniem byłoby obchodzenie się z nią, niesienie jej, cierpliwa wierność jej szukania, trzeba nam wiedzieć, że w sensie istotniejszym i dającym niegasnącą nadzieję, bardziej niż my ją to prawda nas niesie, albowiem nie jest ona czymś bezosobowym, lecz spotyka nas w Tym, który wziął na siebie cały nasz ciężar. A Ten, który jest wyzwalającą prawdą, jest zarazem ochraniająca nas miłością.

8. Odwaga

„Wierzący powinien być siłą sprzeciwiającą się potęgom, które trzymają prawdę na uwięzi, siłą sprzeciwiającą się murom przesądów, które uniemożliwiają widzenie Boga”[16] – pisał Ratzinger w mocnym tekście na temat europejskich kryzysów i przyszłości kontynentu. By to zrobić, by powiedzieć „nie” owym siłom „trzymającym prawdę na uwięzi” (= „uniemożliwiającym widzenie Boga”), trzeba mieć odwagę, a ta nigdy i nigdzie nie jest tania. Współcześnie dodatkowe komplikacje dla odwagi sprzeciwu wobec potęg kłamstwa płyną z niejasnych, niejednoznacznych konturów sił zacierających prawdę, z przesądów właśnie, które przebierają się za „prawdy ostateczne” i za takie powszechnie uchodzą. Stąd typowe dla dzisiejszego chrześcijanina lęki: przed uznaniem za anachronicznego, za obce ciało w nieuniknionym pochodzie postępu, przed wchodzeniem w zatarg z obiegową kulturą i z presją społeczną, przed etykietą „hamulcowego”, szkodnika zatruwającego świetlisty marsz ku modernizacji nadmiarem pesymizmu.

Przerabiacie to na własnej skórze. Papież też to przerabiał. Tym wiarygodniejsze jest to, co mówi na temat konieczności odwagi w służbie prawdy: „odwaga jest podstawową cechą […] Z tym jest związane niepoddawanie się wpływom różnych poglądów, ale działanie spowodowane własnym wewnętrznym rozeznaniem, także wtedy, gdy prowokuje to gniew otoczenia”[17]. Wewnętrzna niezależność, samodzielne myślenie i wyrażanie poglądów o niekoniecznie opływowym kształcie, wymaga odwagi w każdej dziedzinie i sytuacji. Tym bardziej są one konieczne uczniom Tego, który powiedział „Ja jestem prawdą” i dał jej takie a nie inne świadectwo[18].

9. Bóg

„Dlaczego stawanie się prawdziwym oznacza stawanie się dobrym? Dlaczego prawda jest dobra – sama w sobie jest dobrem? Dlaczego obowiązuje sama przez się, bez konieczności wykazania się jakąkolwiek celowością?”[19] Dlaczego samo pozbawione sceptycyzmu postawienie pytania o prawdę budzi taki opór, taką furię, a z drugiej strony – takie poświęcenie jej obrońców? Dlaczego najbardziej bezbożne i nieludzkie imperia w dziejach świata były nieodmiennie oparte na gigantycznym kłamstwie? Co jest takiego w prawdzie, że aż tak pociąga człowieczy umysł i serce? Kto tam (w niej) jest?

Przekonany jestem, że odpowiedź leży w prostym zdaniu jednego z bawarskich wykładów Ratzingera: „Zagłębiwszy się w istotę prawdy, docieramy do pojęcia Boga”[20].
On w niej jest.
I dlatego – powtórzmy – na dłuższą metę rozwijać się mogą jedynie ludzie i społeczeństwa nakierowane nie na szczęście, lecz na prawdę.
Temu służcie.

21 września 2013 r., godz. 18.00
Katowice, Krypta Katedry pw. Chrystusa Króla



[1] Cyt. za: Obrazy nadziei. Wędrówki przez rok kościelny, tł. K. Wójtowicz, Poznań 1998, s. 33. Jeśli nie podano inaczej, publikacje podane w przypisach są autorstwa J. Ratzingera/Benedykta XVI.

[2] Bóg i świat. Wiara i życie w dzisiejszych czasach [rozm. P. Seewald], tł. G. Sowinski, Kraków 2001, s. 241–242.

[3] Prawda w teologii, tł. M. Mijalska, Kraków 2001, s. 88–89.

[4] Tamże, s. 89.

[5] U. Eco, Der Name der Rose, München 1982, s. 624 (wyd. polskie: U. Eco, Imię róży, tł. A. Szymanowski, Warszawa 1980).

[6] Encyklika Caritas in veritate (29.06.2009), nr 2.

[7] Tamże, nr 4.

[8] Tamże, nr 4.

[9] Światłość świata. Papież, Kościół i znaki czasu [rozm. P. Seewald], tł. P. Napiwodzki, Kraków 2011, s. 61.

[10] Encyklika Caritas in veritate, nr 2–3.

[11] W drodze do Jezusa Chrystusa, tł. J. Merecki, Kraków 2004, s. 74–75.

[12] Adhortacja Verbum Domini (30.09.2010), nr 92.

[13] Encyklika Caritas in veritate, nr 4.

[14] Wykłady bawarskie z lat 1963–2004, tł. A. Czarnocki, Warszawa 2009, s. 202.

[15] Prawda w teologii, s. 42; Wykłady bawarskie…, s. 204.

[16] Europa Benedykta w kryzysie kultur, tł. W. Dzieża, Częstochowa 2005, s. 137.

[17] Światłość świata…, s. 96. „Na początku sprawowania urzędu biskupa, opowiada Joseph Ratzinger, przede wszystkim wciąż brzmiały mu w uszach «słowa Biblii i Ojców Kościoła, bardzo surowo osądzające pasterzy, którzy są jak nieme psy i, chcąc uniknąć konfliktów, powalają rozprzestrzeniać się truciźnie»”. P. Seewald, Benedykt XVI. Portret z bliska, tł. G. Popek, Kraków 2006, s. 154.

[18] Diagnoza Ratzingera z roku 1996: „[…] nie są to jeszcze prześladowania – użycie tego słowa byłoby tu bezsensem. Ale można już wskazać sfery życia – i to całkiem liczne – w których znów trzeba mieć odwagę, by się przyznać do swej religii. Przede wszystkim rośnie groźba chrześcijaństwa zaadaptowanego, które zostaje z radością podchwycone przez społeczeństwo jako przyjazny człowiekowi sposób bycia chrześcijaninem i przeciwstawione rzekomemu fundamentalizmowi ludzi, którzy nie potrafią mieć tak opływowych kształtów. Narasta groźba dyktatury opinii – kto nie trzyma z innymi, zostaje odizolowany, dlatego nawet zacni ludzie nie śmią się już przyznać do takich nonkonformistów. Ewentualna dyktatura antychrześcijańska byłaby przypuszczalnie znacznie subtelniejsza niż wszystko, co dotychczas znaliśmy. Byłaby na pozór przyjazna religii, pod warunkiem jednak, że religia nie tykałaby jej wzorców zachowania i myślenia. Sól ziemi. Chrześcijaństwo i Kościół katolicki na przełomie tysiącleci [rozm. P. Seewald], tł. G. Sowinski, Kraków 1997, s. 132.

[19] Wykłady bawarskie…, s. 205.

[20] Tamże, s. 206.

 

« 1 2 3 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama