Nowy numer 39/2022 Archiwum

Śpię przy zapalonej lampce

Ja się piekła nie boję, jak pójdę tam – mówi 84-letnia Helena Łysiak. – Miałam je tu, na ziemi. Nasza „Warszawa” w Rybnie, jak ją nazywali Ukraińcy, 10 listopada 1944 zmieniła się w piekło.

Została z trójką dzieci. Cztery razy jeździli z synem do Rybna. – Zrobiliśmy rzecz ważniejszą niż moja powieść – podkreśla Edward Łysiak. – Zrealizowaliśmy projekt współpracy młodzieży polsko-ukraińskiej. Jeździliśmy do nich bez postawy roszczeniowej. Oni są biedni, ale ogromnie wrażliwi na punkcie godności i honoru.

Z inicjatywy Ukraińców wspólnie zbudowali tam pomnik upamiętniający Polaków. – „Z wami do 1944” – zaproponowałem taki napis – opowiada Łysiak. – I oni go przyjęli. Podczas poświęcenia pomnika powiedziałem: „Stoimy na waszej ziemi, nie polskiej, ale waszej. W 1349 przyszliśmy tu sami, ale ci, którzy tutaj się urodzili, traktują tę ziemię jak swoją ojczyznę. Zapragnęliście w końcu mieć własne państwo, ale podzieliły nas metody tej walki. Polacy, którzy to przeżyli, noszą w sercu głębokie rany”. Po tej uroczystości ksiądz greckokatolicki powiedział, że gdyby wszyscy tak mówili, nie byłoby murów między nami. Nigdy nie rozmawiali z Ukraińcami o mordach na Polakach. Burmistrz Rybna uważa, że te zbrodnie popełniło NKWD. Ktoś inny, że Niemcy przebrani za Ukraińców. – Nasi przyjaciele z Ukrainy tej prawdy do siebie nie dopuszczają – mówi Łysiak. – Może trzeba tysiąclecia, żeby to zmienić. Ale przyjmujemy ich, a oni nas, z otwartymi ramionami.

Helena Łysiak nosi na szyi krzyżyk. – Wie pani, był taki czas, że myślałam: nie ma Boga – zwierza się. – Za co ja tak cierpię, za co Pan Bóg tak karze mnie? Nikogo nie skrzywdziłam i nie nienawidzę. Ale teraz, w każdy pierwszy piątek miesiąca, ksiądz do mnie przychodzi. Pan Bóg też za nas niewinnie cierpiał.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy