Nowy numer 42/2020 Archiwum

Oto Matka nasza!

O znaczeniu zawierzenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi z Kazimierzem Pekiem MIC rozmawia ks. Tomasz Jaklewicz

Ks. Tomasz Jaklewicz: Papież Franciszek jako kolejny już papież poświęci świat Niepokalanemu Sercu Maryi. Jakie jest znaczenie tego aktu i dlaczego się go powtarza?

Kazimierz Pek MIC: Przesłanie Fatimy jest proste. To wezwanie do nawrócenia. I to pozostaje zawsze aktualne. Poprzednie słowa zawierzenia były wypowiedziane w ówczesnych okolicznościach historycznych. To był inny Kościół i inny świat, w tym sensie, że żyli wtedy inni ludzie, inne były okoliczności. Teraz jest nowy papież, wyrosło kolejne pokolenie, są nowe sytuacje, zagrożenia w Kościele i w świecie. Nie będzie więc to zwyczajne powtórzenie tego, co już było. Dziś żyjąca wspólnota Kościoła zwróci się do Niepokalanego Serca Maryi, aby powierzyć Jej nasz dzisiejszy świat.

Poszczególni papieże formułowali inaczej sam akt zawierzenia. Można się spodziewać, że także papież Franciszek uczyni to na swój oryginalny sposób.

Pierwszy akt nawiązujący do orędzia fatimskiego wypowiedział Pius XII w 1942 r. Za nim powtarzano to w różnych krajach. W Polsce miało to miejsce w 1946 roku pod przewodnictwem kard. Hlonda. Kilkakrotnie ponawiał go Jan Paweł II. Widać w samych sformułowaniach pewną ewolucję treści i zmianę słownictwa. Prawda o obecności Maryi w Kościele i w życiu świata jest przez kolejne pokolenia zarazem przeżywana, jak i wyjaśniana.

Można powiedzieć, że również my chcemy ją lepiej rozumieć.

Dlaczego raz mowa jest o poświęceniu świata, raz o zawierzeniu? Czy to ma jakieś znaczenie?

Wcześniej mówiono jeszcze o konsekracji świata. Ale z tego zrezygnowano. Dlaczego? Bo w sen- sie ścisłym tylko sam Bóg może konsekrować, czyli uczynić świętym nie miejsca czy rzeczy, ale osoby. To nie my konsekrujemy, ale Bóg. Słowo „poświęcenie” kładzie akcent na ludzką aktywność, ofiarność. Mówimy potocznie, że ktoś się komuś lub czemuś poświęca. Na przykład poświęca się trosce o chorych, dla ojczyzny, rodziny itd. Akcent pada tu na szlachetny, ofiarny czyn człowieka. Jan Paweł II i jego następcy wolą używać słowa „zawierzenie”, ponieważ ono akcentuje bardziej Tego, komu się oddaję, zawierzam. To słowo jest lepsze, bo podkreśla decydującą rolę Boga. To On działa, ja się Jemu powierzam, czyli daję się prowadzić. To On mnie zaprasza, uzdalnia do działania, zmienia, uświęca, zbawia. Pamiętając o tym pierwszeństwie Boga, używamy obu terminów – „poświęcenie” lub „zawierzenie”. Można mówić także o „przyjmowaniu”.

Jak to rozumieć w tym kontekście?

Należy pamiętać, że biblijna inspiracja dla aktu poświęcenia lub zawierzenia świata Sercu Maryi płynie z testamentu Jezusa wypowiedzianego na krzyżu. Jezus mówi do Jana: „Oto Matka twoja”. W odpowiedzi na to słowo „od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie”. Bardziej osobowo tłumacząc, należałoby powiedzieć: „przyjął do siebie”. W Prologu do Ewangelii św. Jana mowa jest o tym, że Słowo przyszło do swoich, a oni Go nie przyjęli. Tutaj mamy ten sam czasownik „przyjąć”. Wiara polega na przyjmowaniu Słowa.

Akt poświęcenia świata Sercu Maryi oznacza więc powtórzenie gestu św. Jana, czyli przyjęcia Maryi do siebie…

Nie chodzi tylko o przyjęcie Maryi. Jan wpierw przyjął fakt ukrzyżowania swego Pana, a nade wszystko przyjął Jego wolę, Jego słowo. Podobnie Matka przyjęła słowo Syna z taką ufnością jak w momencie zwiastowania. Ostatecznie Maryja i Jan z chwilą śmierci Jezusa przyjęli moc Ducha, aby wypełnił się testament. To, co wydarzyło się pod krzyżem, nie dotyczy tylko Jana. Mowa jest tutaj o „uczniu”, czyli chodzi o wszystkich uczniów Jezusa, którzy zostali wezwani do przyjęcia Maryi jako swej Matki. Przyjmowanie Maryi widać zresztą w innych ewangelicznych scenach. Przyjął Ją małżonek, Józef, który miał z tym kłopot. Dzieło dokonane w jego małżonce przez Boga oznaczało dla niego pewne trudności. Ale pod wpływem łaski podjął decyzję, św. Łukasz zapisał: „Józef przyjął Ją do siebie”. Podobnie przyjęła Ją do siebie Elżbieta. Maryję przyjęła także wspólnota oczekująca Ducha Świętego w Wieczerniku.

Czyli Fatima to jest ciąg dalszy tej samej historii. Chodzi teraz o to, byśmy jak Jan, Józef i Elżbieta przyjęli do siebie Maryję.

Przyjmując wcześniej słowo Jezusa! Maryja jest znakiem tego, że Bóg Ojciec wchodzi w historię ludzi, interweniuje. Posłał Syna, a teraz posyła Ducha, który na różny sposób udziela się Kościołowi i światu. Także w znaku osoby Maryi. Aby przyjąć Maryję za matkę, trzeba być uczniem gotowym do stawania się synem, jak Syn Jedyny.

Istnieje niebezpieczeństwo potraktowania tego aktu zawierzania w sposób magiczny. Papież odmówi modlitwę i sprawa załatwiona.

Ostatni papieże mocno podkreślali, że chodzi o wydarzenie międzyosobowe, o coś, co się dzieje między nami a Maryją.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama