Nowy numer 42/2020 Archiwum

Missa Votiva pro Sponsis

Nowożeńcy ubrani jak zwykle: ona w białej sukni z welonem, on w garniturze. Jednak szaty kapłana przypominają, że to ślub, jakiego nie było od kilkudziesięciu lat.

Niektórzy mówili że wydziwiamy, ale dla nas to naturalne. Ten ryt jest nam po prostu bliski – mówi Marian Kamykowski, który wraz ze swoją żoną Asią zdecydowali się na ślub „po trydencku”.

Trochę inaczej, trochę podobnie

– Właściwie w samym obrzędzie małżeństwa nie ma wiele różnic. Poszczególne elementy są trochę poprzestawiane, ale prawie wszystko odbywa się w języku polskim. Oczywiście kapłan ubrany jest w rzymski ornat, ale sam ślub odbywa się przed Mszą św. To po to, żeby jeszcze bardziej podkreślić, że w Eucharystii w samym centrum jest Jezus Chrystus – tłumaczy ks. Paweł Kowalski, który błogosławił małżeństwo Mariana i Asi w koszalińskim kościele pw. św. Józefa Oblubieńca. Po przysiędze małżeńskiej Msza św. jest już nieco inna, bo sprawowana w tzw. rycie nadzwyczajnym, czyli po łacinie, z kapłanem odwróconym tyłem do wiernych i z nieco innymi obrzędami.

– Zastanawialiśmy się, czy goście nie będą się źle czuli. Ale przecież łaska Boża działa na każdej Mszy św. Chcieliśmy pokazać naszym bliskim, czym żyjemy – mówi Marian. – Trochę trudno mi to przyszło, bo co prawda jeszcze pamiętam taką Mszę św., ale już się odzwyczaiłem. Miałem obiekcje, ale w sumie nieźle to wyszło – dzieli się Zygmunt Piotrowski, tata panny młodej. – Pierwszy raz byłam na takiej Mszy św. Ciekawe przeżycie. Było zupełnie inaczej niż na „zwykłej” Mszy. Widać nastawienie raczej na własną modlitwę – mówi Aleksandra. Poza uroczystością w kościele Asia i Marian przeżyli zwyczajną przedweselną bieganinę: wyszukiwanie sukni, fryzjer, kwiaty, załatwianie sali i zespołu. – Myślę, że nie odbiegamy tu od zwykłej średniej ślubnej – kwituje z uśmiechem pan młody.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama