Nowy numer 44/2020 Archiwum

Partia odpowiedzialnych

Zamiana miejsca w niebie na miejsce na liście wyborczej to kiepski interes.

Człowieka, który poznając fakty, uznaje, że taka jest rzeczywistość, nazywamy rozumnym. Człowieka, który z agresją odrzuca fakty, żeby nie zaszkodziły jego wizji świata, nazywamy fanatykiem. Człowieka, który zna fakty, ale działa tak, jakby ich nie było, nazywamy posłem Platformy Obywatelskiej.

No, nie każdego – w sprawie mordowania dzieci podejrzanych o chorobę kilku zagłosowało tak, jak należy, czyli rozumnie. Czyli zgodnie z faktami. Bo faktem jest, że człowiek to człowiek. Ktoś, kto się z ludzi poczyna, nie może umrzeć ani jako hipopotam, ani jako pantofelek, ani cokolwiek innego, tylko jako człowiek. Także wtedy, gdy ginie w męczarniach z łaski państwa, które pozwala je zamordować. To proste jak EKG pacjenta kliniki eutanazyjnej po udzieleniu mu „pomocy”. Nikt nie zdołał i nie zdoła wskazać momentu innego niż poczęcie, gdy zaczyna się człowiek.

Posłowie PO to wiedzą. Dlatego głównie oni odpowiadają za to, co się stało w miniony piątek: za to, że w Polsce w dalszym ciągu będzie można mordować niewinne dzieci. Krew dwojga dzieci, które, statystycznie, umrą dziś i jutro, i w kolejne dni, spada na ich głowy. Właśnie z powodu swojej świadomości zawinili bardziej niż politycy z SLD i od Palikota, którzy są ludźmi zagubionymi.

Wielu „lewicowo wrażliwych” miało ciężkie dzieciństwo i stąd wynikają ich problemy osobowościowe (jeden z nich, szczególnie aktywny w piątek, miał sprawę o próbę zabicia swojego ojca, o czym donosiła prasa), niektórzy mają kłopoty z tożsamością płciową, inni nie mogą wytrzymać w obecności krzyża. Z kilometra widać, że są to ludzie o obniżonym poziomie postrzegania rzeczywistości. Ale wy? Świadomi, doświadczeni, bez kompleksów, a w dodatku zazwyczaj deklarujący katolicyzm, dobrze wiedzieliście, co robicie. Wiedzieliście, że głosując za odrzuceniem ustawy, głosujecie za zabiciem ludzi (choć marszałek Kopacz zakazała mówić „zabicie” na zabicie).

Już rano w piątek słyszałem z radia, jak Elżbieta Radziszewska (nawet ona!) zapewniała, że będzie głosować „jak zawsze”, czyli na „z takim trudem wypracowany kompromis”.

Litości! To wy w PO jeszcze wierzycie, że ktoś da się jeszcze złapać na takie gadki? Jaki kompromis? Gdyby taka „wicemarszałkini” Wanda Nowicka tylko mogła, rozniosłaby ten „kompromis” w drobny mak! Jest przecież na liście płac przemysłu aborcyjnego, a to zobowiązuje! Ale nie może! Lewacy po prostu nie mogą nic zrobić, bo społeczeństwo zrozumiało już, że dzieci chorych nie wolno zabijać ani w brzuchu, ani poza brzuchem.

Nie ma żadnego kompromisu i nie było. Zwolennicy aborcji nigdy nie zadowolili się tym, co jest. Mówią otwartym tekstem, że aborcja ma być dozwolona na życzenie. Jaki to kompromis?

Wy dobrze to rozumiecie, ale kalkulacje, wola pryncypała…

Gdy w Sejmie przemawiała Kaja Godek, matka niepełnosprawnego dziecka (koniecznie trzeba to zobaczyć na gosc.pl), nie dało się znaleźć argumentów przeciw jej spokojnym, celnym słowom w obronie dzieci.

Ale po co wam argumenty – wam trzeba miejsc na listach, prawda?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także