Nowy numer 48/2020 Archiwum

Świat posolili!

Wiara. Pielgrzymka to taki chodzący Kościół w miniaturze – są grzesznicy, nawróceni, młodzi i starzy. A między nimi wspólnota, za którą się tęskni.

Gdy XXI Piesza Pielgrzymka Legnicka ruszała spod legnickiej katedry, słońce niemiłosiernie prażyło. I tak było aż do wejścia na Jasną Górę. Pod względem pogody była to jedna z najpiękniejszych pielgrzymek ostatnich lat. Mimo tak ogromnych temperatur, w cieniu nawet 36 stopni Celsjusza, przy temperaturze asfaltu prawie 50 stopni, nie było masowych omdleń czy osłabień.

Zdarzały się co prawda interwencje ratowników i lekarzy z pogotowia ratunkowego, które towarzyszyło pielgrzymce, jednak nie było ich zbyt dużo. Ot, kilka przypadków. Media, opisując wyjście pielgrzymów z Legnicy, podawały liczbę około 600 wiernych. Gdyby tak zostało do końca, byłaby to na pewno smutna wiadomość. Tak mówił „Gościowi Legnickiemu” bp Stefan Cichy w dniu wyjścia pielgrzymki. – Jeszcze nie wiem, ilu pątników wyrusza. Jeżeli będzie ich 300, to nie będę się cieszył. Jeżeli 1000, to już tak – mówił ordynariusz pod legnicką katedrą.

Szczęśliwie na wałach jasnogórskich okazało się, że z dnia na dzień pątników przybywa i ostatecznie do Częstochowy dotarło ich 970. To najlepszy wynik legnickiej pielgrzymki od lat. Cieszy też to, że w połowie pielgrzymki, a dokładnie w miejscowości Radawie, w trakcie udzielania Komunii świętej nie starczyło przygotowanych komunikantów, których było 700. To znaczy, że 30 kapłanów idących w pielgrzymce dobrze spełniało swoją rolę. Jednak, jak mówił ks. Mariusz Majewski, to nie liczba pątników i sprawne przejście trasy są najważniejsze.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama