Nowy numer 48/2020 Archiwum

Radwańska przegrała finał w Stanford

Agnieszka Radwańska przegrała w niedzielę ze Słowaczką Dominiką Cibulkovą 6:3, 4:6, 4:6 decydujący mecz w turnieju WTA Tour na twardych kortach w Stanford (z pulą nagród 795 tys. dol.). To piąta porażka 24-letniej tenisistki z Krakowa w jej 17. finale w karierze.

24-letnia Słowaczka po raz ósmy wystąpiła w finale, a po raz trzeci odniosła zwycięstwo, podobnie jak w 2011 w halowym Kremlin Cup w Moskwie i w ubiegłym sezonie na twardych kortach w amerykańskim Carlsbadzie. Poniosła dotychczas porażki w Amelia Island, Montrealu (obie w 2008 r.), w Linzu (2011), Barcelonie (2012) i z Radwańską w Sydney (2013), gdzie nie zdołała urwać rywalce nawet gema.

W niedzielę Cibulkova, 25. w rankingu WTA Tour, zdobyła czek na 125 tysięcy dolarów i 470 punktów. Natomiast czwarta na świecie Polka, jej rówieśniczka, otrzymała premię w wysokości 68 200 dol. i 320 pkt.

Był to piąty pojedynek tych tenisistek, a poprzednie cztery to Polka rozstrzygała na swoją korzyść, oddając rywalce w sumie tylko jednego seta w 2008 roku w Dausze, gdzie wygrała 6:4, 6:7 (7-9), 6:4. W tamtym sezonie pokonała ją także na twardym korcie w wielkoszlemowym US Open 6:0, 6:3, a w tym roku w styczniu w finale na tej samej nawierzchni w Sydney 6:0, 6:0.

Lepsza od Słowaczki była również w ich pierwszym meczu w 2006 roku, na mączce ceglanej w Budapeszcie - 6:4, 6:0.

Początek niedzielnego spotkania przypominał swoista demonstrację siły. Cibulkova wkładała maksimum siły w każde uderzenie, starając się wypchnąć przeciwniczkę poza linię główną. Natomiast Radwańska konsekwentnie koncentrowała się na trafianiu pierwszego serwisu oraz wybijaniu z rytmu rywalki ostrą grą kątową i zmiennością uderzeń.

W czwartym gemie nieoczekiwanie znalazła się w opałach, bowiem przegrywała już 15-40, ale obroniła dwa "break pointy" i w sumie zdobyła cztery kolejne punkty. W następnym zdołała przełamać podanie Słowaczki i objęła prowadzenie 3:2.

Drugiego "breaka" zdobyła w dziewiątym gemie, w dodatku bez straty punktu, wykorzystując pierwszego setbola po 40 minutach.

Początek drugiej partii był bardzo wyrównany i zacięty, ale od stanu 3:2 dla Polki trzy kolejne gemy wygrała Cibulkova, która wyrównała stan meczu rozstrzygając jej losy wynikiem 6:4, po półtoragodzinnej walce.

W decydującym secie Radwańska zdobyła "breaka" w czwartym gemie, na 3:1. Pomogła jej w tym przeciwniczka kończąc go podwójnym błędem serwisowym. Jednak okazało się, że to był tylko początek serii obustronnych przełamań.

Polka nie wykorzystała prowadzenia 4:2 i 40-15. Od tego stanu straciła cztery kolejne gemy. Zanim poniosła porażkę, po dwóch godzinach i 30 minutach, obroniła cztery meczbole. Przy trzech pierwszych Słowaczka wyrzucała na aut proste piłki z forhendu, a przy czwartym skutecznie zakończyła atak przy siatce wolejem. Piątą okazję Cibulkova wykorzystała efektownym bekhendem po crossie.

Był to 17. w karierze występ Radwańskiej w finale, a 16. w cyklu WTA, bowiem w lipcu ubiegłego roku osiągnęła tę fazę również w wielkoszlemowym turnieju na trawie w Wimbledonie (znajdują się w gestii Międzynarodowej Federacji Tenisowej - ITF). Odniosła dotychczas 12 zwycięstw, w tym dwa w tym sezonie - w styczniu w Auckland i Sydney.

Ze Stanford krakowianka uda się do położonego również w Kalifornii Carlsbadu, gdzie w imprezie tej samej rangi została rozstawiona z numerem drugim. Na otwarcie ma wolny los, a w 1/8 finału spotka się ze Słowaczką Danielą Hantuchovą lub Austriaczką Tamirą Paszek. Natomiast jej młodsza siostra Urszula czeka w pierwszej rundzie pojedynek z jedną ze zwyciężczyń trwających obecnie kwalifikacji.

Dotychczas w finałach imprez WTA Tour poniosła tylko trzy porażki, wszystkie na "betonie", kolejno: w Pekinie (2009 r.), Carlsbadzie (2010) i Tokio (2012).

Do tego należy doliczyć jeszcze jedyny w dotychczasowej karierze występ w finale imprezy zaliczanej do Wielkiego Szlema, zarządzanego przez Międzynarodową Federację Tenisową (ITF). Osiągnęła go w lipcu ubiegłego roku, na trawiastej nawierzchni w Wimbledonie. Przegrała w trzech setach z Amerykanką Sereną Williams.

W tym sezonie Polka była najlepsza w styczniu w Auckland i Sydney, gdzie ograła Cibulkovą bez straty gema. Były to jej odpowiednio 11. i 12. triumf w Tourze.

Wynik finału:

Dominika Cibulkova (Słowacja, 3) - Agnieszka Radwańska (Polska, 1) 3:6, 6:4, 6:4.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama