Nowy numer 49/2020 Archiwum

Jezus na ulicach Rio

Rozważano o: interncie i portalach społecznościowych, nowej ewangelizacji, więźniach, ludziach chorych, starszych i rodzinach żyjących w biedzie – uczestnicy ŚDM przeżyli Drogę Krzyżową. Na modlitwę przybyło ponad milion osób.

Zanim rozpoczęło się nabożeństwo, ojciec święty po raz kolejny jechał papamboile pozdrawiając tłumy, zatrzymując się i całując dzieci, które podawała mu ochrona. Kilkakrotnie nawet opuścił pojazd i podszedł do ludzi. Umieścił też białą gołębicę na figurze św. Franciszka. W czasie modlitwy papież siedział na miejscu przewodniczenia. Młodzi nieśli krzyż do poszczególnych stacji, umiejscowionych wzdłuż plaży Copacabana. Każdemu rozważaniu towarzyszył specjalnie dobrany śpiew oraz muzyka. Za krzyżem wolontariusze nieśli flagi państw.  

Rozważania dotykały takich kwestii, jak m.in.: pomoc uzależnionym, godność kobiety, troska o: ludzi chorych, pozostawionych bez opieki, rodziny żyjące w biedzie, opuszczonych starszych, emigrantów bez ojczyzny, młodych bezrobotnych. Przy piątej stacji – powołania kapłańskiego. Wskazano przy tym, iż droga kapłaństwa jest drogą przemiany w Jezusa, a duchowny ma być sługą, który nie przesłania Boga, dobrym pasterzem, który uwolniony jest od pokus ziemskich i daje życie, aby jednoczyć ludzi. Medytację przy siódmej stacji poświęcono ludziom, którzy zakładają swoje rodziny. „Musimy też pamiętać, że nasze namiętności nie są trwałym fundamentem. Tylko ten, kto buduje na skale, buduje w miłości. Daj nam mądrość, abyśmy zaczęli budować od fundamentów, a nie od dachu. Naucz nas, że każdy wybór wymaga wyrzeczeń” – czytał lektor. Przy dziesiątej stacji natomiast zwrócono uwagę na niebezpieczeństwo, jakie niesie internet i portale społecznościowe. Młodzi ludzie modlili się o łaskę ewangelizacji „cyfrowego kontynentu” oraz o wrażliwość na kwestię możliwego uzależnienia lub nieodróżnienia świata realnego od wirtualnego.

Na zakończenie modlitwy słowo do młodych skierował papież Franciszek. Przywołał wypowiedź bł. Jana Pawła II, który przekazując młodym krzyż Światowych Dni Młodzieży, powiedział, by został on poniesiony w świat jako znak miłości, którą Pan Jezus umiłował ludzkość. Dodał przy tym, że nikt nie może dotknąć krzyża Jezusa nie zostawiając na nim czegoś z siebie i nie biorąc czegoś z krzyża do swojego życia. Pytał także Brazylijczyków, co pozostawili na krzyżu ŚDM, który przez dwa lata peregrynował po ich  kraju i co krzyż pozostawił w każdym z nich.

W dalszej części rozważania ojciec święty zwrócił uwagę, że przez krzyż Jezus łączy się ze wszystkimi, którzy cierpią: rodzinami, zmagającymi się z trudnościami, ludźmi głodującymi, prześladowanymi z powodu religii, koloru skóry czy wyznania. Dodał także, że przez krzyż Jezus łączy się i z ludźmi młodymi, którzy utracili wiarę w Kościół, a nawet w Boga z powodu braku konsekwencji chrześcijan i sług Ewangelii.

Podkreślił także, że krzyż w każdym człowieku pozostawia dobro, którego nikt inny nie może dać i daje pewność niezawodnej miłości Boga do człowieka, zachęcając młodych do całkowitego zaufania Jezusowi i powierzenia Mu swojego życia oraz do wychodzenia z miłosierdziem i miłością do bliźnich, szczególnie osób cierpiących.         

– To było niezwykłe doświadczenie – od tego zdania rozpoczynała większość młodych swoją wypowiedź, zapytana o to, jak przeżyli nabożeństwo. Wielu twierdziło, że pierwszy raz w życiu przeżywało Drogę Krzyżową. Inni, że nigdy nie dane im było przeżyć tak pięknego misterium i że nabożeństwo kojarzyło się im jedynie z rozważaniami, czytanymi w kościele. – Jestem szczęśliwa. Nie mogę powstrzymać łez i cieszę się, że jestem chrześcijanką – powiedziała Izabel, młoda Brazylijka. Dodała, że najbardziej utkwiły jej w pamięci słowa z rozważania szóstej stacji, by łączyć wiarę z życiem i traktować innych, jak braci, bo Bóg jest Bogiem wszystkich.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama